OZE i zielona rewolucja na kredyt. Jak polskie banki finansują energetyczną transformację biznesu

Inwestycje banków w OZE

Sektor finansowy w Polsce przestał być jedynie obserwatorem zmian klimatycznych, stając się ich głównym paliwem. Dzięki strategicznemu podejściu największych graczy, takich jak Alior Bank, odnawialne źródła energii przestały być domeną pasjonatów, a stały się twardym fundamentem strategii biznesowych. Dziś finansowanie wiatru, słońca, a wkrótce także atomu i wodoru, to nie tylko realizacja unijnych dyrektyw, ale przede wszystkim walka o konkurencyjność polskiej gospodarki w obliczu rekordowych cen surowców kopalnych.

Udział odnawialnych źródeł energii w polskim miksie energetycznym rośnie w tempie, którego jeszcze kilka lat temu nie przewidywali najwięksi optymiści. Na koniec 2025 roku moc instalacji OZE w Polsce przekroczyła barierę 37,7 GW, co oznacza, że zielone źródła stanowią już ponad połowę mocy zainstalowanej w naszym kraju. To historyczny przełom, który nie byłby możliwy bez ścisłej współpracy sektora bankowego z profesjonalnymi producentami energii. Jak wskazuje Łukasz Kozioł, dyrektor działu produktów zrównoważonego finansowania dla klientów biznesowych w Alior Banku, finansowanie OZE jest elementem trwale wpisanym w strategię banku. Obecnie udział takich inwestycji w portfelu klientów biznesowych Alior Banku wynosi około 10 proc., co pozwala instytucji nie tylko na wspieranie rynku, ale także na budowanie głębokiego, eksperckiego zrozumienia technologii, które zmieniają oblicze polskiego przemysłu.

Współczesne portfolio produktów bankowych w obszarze zielonej energii to już nie tylko proste kredyty na fotowoltaikę, choć to ona wraz z farmami wiatrowymi dominuje na rynku. Banki coraz śmielej finansują projekty hybrydowe, magazyny energii, małe elektrownie wodne oraz kogenerację, która dostarcza przedsiębiorstwom nie tylko prąd, ale także niezbędne w procesach technologicznych ciepło i chłód. Prawdziwym magnesem dla przedsiębiorców są jednak mechanizmy łączone. Finansowanie projektów staje się zdecydowanie tańsze, gdy bankowy kapitał zostaje umiejętnie skomponowany z dostępnymi środkami unijnymi. To kluczowy argument dla firm, które szukają ucieczki przed astronomicznymi cenami energii z paliw kopalnych – inwestycja we własne źródła wytwórcze bezpośrednio obniża koszt wytworzenia dóbr, realnie poprawiając marżowość biznesu.

Przed Polską stoją jednak wyzwania o skali makroekonomicznej, które wymagają zupełnie nowego podejścia do inżynierii finansowej. Mowa o projektach infrastrukturalnych typu offshore, czyli morskich farmach wiatrowych, oraz o energetyce jądrowej. Pierwsza polska elektrownia jądrowa w gminie Choczewo to projekt, w którym finansowanie dłużne ma stanowić aż 70 proc. kosztów. Skalę zainteresowania sektora bankowego najlepiej obrazuje fakt, że spółka PEJ otrzymała 26 wstępnych ofert finansowania od instytucji krajowych i międzynarodowych. To pokazuje, że sektor finansowy jest gotowy na udźwignięcie transformacji, która ma nas uniezależnić od importu surowców, na który tylko w 2024 roku wydaliśmy około 112 mld zł.

Wzrok ekspertów wybiega jednak jeszcze dalej – w stronę gospodarki wodorowej. Choć dziś rynek ten jest w fazie embrionalnej, a o jego obecności świadczą głównie autobusy wodorowe w miastach i nieliczne stacje tankowania, to właśnie tu upatruje się kolejnego bodźca wzrostowego. Unijna dyrektywa RED III nakłada na państwa członkowskie ambitne cele: do 2030 roku aż 42 proc. wodoru wykorzystywanego w przemyśle musi być pochodzenia odnawialnego. Dla banków oznacza to konieczność budowy nowych kompetencji w finansowaniu technologii jutra. Inwestowanie w zieloną energię przestało być kwestią wizerunkową – w dobie raportowania ESG i rosnących wymagań społecznych, jest to po prostu warunek konieczny dla przetrwania każdego nowoczesnego przedsiębiorstwa w Europie.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: