Są absolutnym symbolem polskiej, sielskiej wiosny i zwiastunem budzącej się do życia natury. Bocian biały od pokoleń fascynuje nas swoim dumnym krokiem po łąkach i potężnymi gniazdami górującymi nad wiejskimi dachami. Choć wplatamy je w baśnie o przynoszeniu dzieci i tworzymy wokół nich romantyczne mity o miłości na całe życie, w rzeczywistości to niezwykle pragmatyczne, bezwzględne drapieżniki i wytrawni podróżnicy, pokonujący każdego roku odległości, które dla człowieka byłyby wyzwaniem nawet na pokładzie samolotu. Czas odczarować wizerunek sympatycznego ptaszka z żabą w dziobie i spojrzeć na twarde, ornitologiczne fakty, które udowadniają, że bocian to jeden z najbardziej niesamowitych strategów w świecie zwierząt.

Kiedy my narzekamy na kilkugodzinną podróż autokarem, bociany białe przygotowują się do jednego z najbardziej wyczerpujących maratonów w świecie natury. Jesienny odlot do Afryki Środkowej i Południowej to trasa licząca od kilku do nawet dziesięciu tysięcy kilometrów. Co fascynujące, ptaki te są mistrzami oszczędzania energii – jako duże, szybujące drapieżniki w ogóle nie latają nad otwartym morzem (jak na przykład nad Morzem Śródziemnym), ponieważ nie tworzą się tam niezbędne im do lotu ciepłe prądy wznoszące, zwane termikami. Lecą więc majestatycznie nad lądem, omijając wodę przez cieśninę Bosfor lub Gibraltar. W trakcie tej podróży tracą sporo masy ciała, a w Afryce spędzają nasze najchłodniejsze miesiące na żerowaniu, gdzie dołączają do nich ogromne stada szarańczy. Co ciekawe, młode, które dopiero uczą się życia, często zostają w ciepłych krajach na rok lub dwa lata dłużej, zanim osiągną pełną dojrzałość i zdecydują się na powrót do Europy w celu założenia własnej rodziny.

Koniec z mitem o żabach, czyli co naprawdę je bocian 

To prawdopodobnie największe rozczarowanie dla fanów dziecięcych bajek: bocian wcale nie jest wielkim miłośnikiem żab. Wręcz przeciwnie, płazy te są dla niego posiłkiem tak zwanej ostatniej szansy, wybieranym głównie w ostateczności (najczęściej w bardzo wilgotnych okresach), ponieważ są śliskie, trudne do strawienia i mało odżywcze. Z punktu widzenia biologii, bocian biały to stuprocentowy, bardzo skuteczny drapieżnik, wręcz oportunista pokarmowy. Jego przysmakiem są duże owady, dżdżownice, chrząszcze, ale też… drobne gryzonie. Myszy, nornice, a nawet młode zające czy małe węże (w tym żmije) to dla niego doskonałe, wysokobiałkowe źródło energii. Spacerując za rolniczym traktorem w trakcie orki, ptaki te wykazują się ogromnym sprytem, wiedząc doskonale, że maszyna wyciągnie na powierzchnię ziemi setki pysznych i pożywnych bezkręgowców.

Miłość do gniazda silniejsza niż wierność do partnera 

Kolejny piękny, ludowy mit dotyczy rzekomej i nierozerwalnej miłości bocianiej pary. W rzeczywistości te majestatyczne ptaki są przywiązane nie tyle do swojego partnera, co do… konkretnego adresu zamieszkania. Każdej wiosny to samiec przylatuje pierwszy (często na początku kwietnia) i natychmiast zajmuje gniazdo, po czym zaczyna jego naprawę. Kilka lub kilkanaście dni później dolatuje samica. Jeśli na miejscu zjawi się zeszłoroczna partnerka, para zazwyczaj radośnie przystępuje do lęgów. Jeśli jednak inna samica okaże się szybsza, samiec bez większych sentymentów zakłada z nią nową rodzinę. Same gniazda to zresztą prawdziwe arcydzieła inżynierii – rozbudowywane rok po roku przez kolejne pokolenia potrafią osiągnąć średnicę ponad dwóch metrów, wysokość kilkudziesięciu centymetrów i wagę dochodzącą do oszałamiającej jednej tony! To dlatego nierzadko łamią się pod nimi spróchniałe konary drzew lub stare dachy.

Czy Polska nadal jest światową stolicą tych ptaków 

Przez całe dziesięciolecia z dumą powtarzaliśmy, że co czwarty bocian na świecie to Polak, a nasz kraj był absolutną potęgą populacyjną tego gatunku. Mieliśmy u siebie nawet 50 tysięcy par lęgowych. Niestety, dynamiczne zmiany w europejskim rolnictwie, osuszanie podmokłych łąk, chemizacja upraw oraz coraz bardziej upalne zimy sprawiły, że nasze statystyki zaczęły powoli, lecz systematycznie spadać. Obecnie na pozycję lidera w Europie mocno wysunęła się Hiszpania, której populacja drastycznie urosła, m.in. dzięki… ogromnym, otwartym wysypiskom śmieci, na których tamtejsze ptaki znalazły nowe, łatwe źródło pokarmu, często wręcz rezygnując z niebezpiecznej migracji do Afryki. Choć Polska wciąż pozostaje jednym z kluczowych i najważniejszych bałtyckich obszarów lęgowych z niesamowitymi „bocianimi wioskami” (takimi jak słynne Pentowo czy Żywkowo), każdy przyrodnik i ornitolog przyzna dziś, że musimy dbać o nasze tereny zielone, by te wspaniałe ptaki wciąż miały powód, by wracać pod polskie niebo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *