Jeszcze tydzień temu szkolne ataki nożowników kojarzyły się nam z Francją, Wielką Brytanią czy Stanami Zjednoczonymi. W tym tygodniu przyszły do nas. W ciągu niespełna doby, na Mazowszu, dwóch młodych ludzi weszło do szkół z nożami. Jeden z nich miał w plecaku bombę domowej roboty. Drugi – kask z kamerką, bo chciał nagrać to, co zrobi. Zginęła 37-letnia woźna. A to, co działo się potem, pokazuje, że strach rozlał się daleko poza Ostrołękę i powiat wyszkowski.
Była środa, 7 października, kilka minut po jedenastej. W Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce trwała zwykła szkolna krzątanina. Wtedy 19-letni Jakub Z., uczeń klasy maturalnej tej szkoły, wyjął nóż. Według prokuratury ranił dziewięć osób: pięcioro uczniów, dwoje nauczycieli i dwie przypadkowe osoby już poza szkołą. Wszyscy trafili do szpitali w Ostrołęce i Łomży, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Mogło być znacznie gorzej. W plecaku, który napastnik wniósł do szkoły, był ładunek wybuchowy domowej konstrukcji, „prawie został zdetonowany”. Plecak trafił do pracowni komputerowej. Kiedy zaczął się z niego wydobywać dym, ktoś z obecnych wyrzucił go przez okno. Według prokuratury reakcja nauczycielki i uczniów mogła uniemożliwić wybuch.
Nauczyciele zrobili też drugą rzecz, która prawdopodobnie uratowała życie: zamykali się z uczniami w klasach. Jedna z uczennic opowiadała mediom, jak nauczycielka przekręciła klucz, a chwilę później ktoś szarpał za klamkę. Napastnik wybiegł ze szkoły. Policja zatrzymała go kilkadziesiąt minut później, 400–500 metrów dalej, w okolicy miejskiej plaży. Był ranny, sam się okaleczył.
W czwartek wieczorem Jakub Z. usłyszał dziewięć zarzutów, w tym usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych, z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi mu dożywocie. Prokuratura mówi, że działał sam, i wnioskuje o trzy miesiące aresztu. Łącznie w sprawie jest 23 pokrzywdzonych.
Kim jest? Koledzy opisują go jako cichego i wycofanego. Policja podaje, że wcześniej był notowany tylko za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków. Jedna z uczennic relacjonowała mediom, że miał mówić, iż chce, by w jego urodziny „było o nim głośno”. W środę skończył 19 lat. To jednak relacja świadka, nie ustalenie śledczych.
Czwartek, Leszczydół-Nowiny: dyrektor kontra nóż
Następnego dnia rano, około godziny dziewiątej, do Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem wszedł 15-latek. Absolwent tej szkoły, dziś uczeń szkoły średniej. Pracownicy prawdopodobnie go znali. Na korytarzu zaatakował woźną. Raniona w szyję 37-latka zmarła mimo reanimacji. Nóż dosięgnął też nauczycielki.Krzyk usłyszał dyrektor, Krzysztof Ochmański. Wybiegł z gabinetu i obezwładnił napastnika, choć sam został raniony. W rozmowie z Polskim Radiem RDC mówił, że chłopak miał przy sobie trzy noże.
Motyw? Na razie nieznany. Sprawą zajmie się sąd rodzinny i nieletnich w Wyszkowie. Prokuratura przypomina, że 15-latek za tak poważny czyn może odpowiadać jak dorosły ale o tym zdecyduje sąd.
Zatrzymani, zanim zdążyli
Między tymi dwoma atakami policja działała jeszcze w innych miejscach. W środę rano w Sierpcu kryminalni weszli do mieszkania 17-latka, ucznia trzeciej klasy jednej z miejscowych szkół średnich. Wcześniej nauczyciel przekazał policji, że chłopak rozpowiadał rówieśnikom, iż tego dnia „zrobi coś złego w szkole”. W jego saszetce były dwa noże. Usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych, prokuratura chce aresztu.
W czwartek wieczorem policja zatrzymała 17-latka z powiatu przasnyskiego, prawdopodobnego autora nagrania z wygenerowanym przez sztuczną inteligencję głosem, w którym zapowiadano atak na liceum w Przasnyszu i straszono „krwawym piątkiem”.
Policja zastrzega, że jego autorstwo nie jest jeszcze potwierdzone. W piątek o szóstej rano w Szczytnie (Warmia i Mazury) zatrzymano 16-latka, który nagrał i rozesłał film z nożem w ręku i groźbami wobec konkretnych osób. Tłumaczył, że to był „żart”.
Piątek: szkoły zamknięte „na wszelki wypadek”
W czwartek wieczorem po grupach rodziców i uczniów krążyły ostrzeżenia o „krwawym piątku” i listach szkół, które miałyby być celem. Służby powtarzają: tych pogłosek nie potwierdzono. Policja sprawdza jednak, czy ataki mogą mieć związek z internetowym „wyzwaniem” – do sprawy włączyło się Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.
Samorządy nie czekały. W Legionowie ratusz zamknął na piątek Szkoły Podstawowe nr 3 i nr 7, bo – według niepotwierdzonych przez służby informacji – miały się znaleźć „na liście” związanej z tym wyzwaniem. Miasto podkreśla, że nie ma potwierdzonych informacji o realnym zagrożeniu, a przed każdą szkołą stanęły patrole policji i straży miejskiej.
Gmina Piaseczno, powołując się na niepokojące doniesienia medialne i informacje od komendanta powiatowego policji, poprosiła rodziców, by w piątek zostawili w domu zarówno uczniów, jak i przedszkolaków. Dla dzieci, którymi nie ma kto się zająć, szkoły zapewniają opiekę, a do budynków wpuszczani są wyłącznie uczniowie. Podobne decyzje podjęły m.in. gmina Wyszków, Góra Kalwaria, Tarczyn, powiaty miński i pułtuski, a także część szkół w Płocku i Wołominie. Warszawa zdecydowała, że lekcje odbywają się normalnie.
Co robi państwo
W czwartek premier zwołał pilną naradę ministrów spraw wewnętrznych, edukacji, cyfryzacji i zdrowia, koordynatora służb specjalnych i komendanta głównego policji. Mówił o obawie przed „ponurym fenomenem naśladownictwa” i o kulcie przemocy, który z sieci „dotarł także do Polski”. Komenda Główna Policji zwiększa liczbę patroli przy szkołach – policjanci mają się pojawiać w każdej co najmniej raz dziennie. W szkołach mają wisieć numery 112 oraz 116 111, czyli telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży.
MEN zapowiada, że jeszcze w tym roku w każdej szkole odbędzie się spotkanie o procedurach bezpieczeństwa z udziałem służb, do szkół trafi poradnik bezpieczeństwa dla uczniów, a 7,5 tys. dyrektorów przejdzie szkolenie z zarządzania kryzysowego za ponad 45 mln zł.
Czy to wystarczy? Warto pamiętać o dwóch rzeczach naraz. Po pierwsze: w Ostrołęce i Leszczydole najwięcej zdziałali zwykli ludzie – nauczycielka, która wyrzuciła dymiący plecak, nauczyciele zamykający klasy, dyrektor, który rzucił się na uzbrojonego chłopaka. W Sierpcu atakowi zapobiegli uczniowie, którzy powiedzieli dorosłemu, co słyszą, i nauczyciel, który poszedł z tym na policję.
Polska szkoła przez lata była miejscem, o którego bezpieczeństwie po prostu się nie myślało. Ten tydzień to zmienił. Pytanie nie brzmi już, czy coś takiego może się u nas zdarzyć, tylko kto pierwszy zauważy, że ktoś zaczyna o tym myśleć.

