Podczas niedawnych targów zbrojeniowych w Kielcach polski przemysł wysłał jasny sygnał: jesteśmy gotowi na uniezależnienie armii od dostawców z innych kontynentów. Kiedy na stół kładzione są gigantyczne pieniądze na modernizację wojska, to właśnie krajowe firmy inżynieryjne zaczynają odgrywać kluczową rolę w budowie bezpieczeństwa narodowego. Zamiast czekać na części z drugiego końca świata, polskie zakłady już teraz produkują skomplikowane elementy do najpotężniejszych wozów bojowych.
Wrześniowy, XXXIV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach dobitnie udowodnił, że polski przemysł staje się ważnym graczem w regionie. To dziś zdecydowanie największa tego typu wystawa w całej Europie Środkowo-Wschodniej i jedno z trzech najważniejszych wydarzeń zbrojeniowych na kontynencie. Skala kieleckiej imprezy jest ogromna – na terenie nowego obiektu Expo Kielce swoje innowacje pokazało ponad 1200 wystawców z 43 krajów. Wypełnili oni 11 hal o łącznej zadaszonej powierzchni ponad 49 tysięcy metrów kwadratowych. Dla dowódców sił zbrojnych i wielkiego biznesu to unikalne miejsce na nawiązywanie strategicznych, międzynarodowych relacji.
Koniec z czekaniem na zagraniczne dostawy dla armii
Budowa potężnego, krajowego zaplecza produkcyjnego staje się dla rządu palącą koniecznością. Jak zaznaczył podczas wydarzenia minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, Polska po prostu musi wykreować nowoczesny system, który definitywnie uniezależni gospodarkę od dostawców działających tysiące kilometrów od naszych granic. Doskonałym potwierdzeniem, że potrafimy tworzyć sprzęt na najwyższym poziomie, była wyczekiwana premiera Ciężkiego Bojowego Wozu Piechoty. Ten niemal 40-tonowy gigant, wyposażony w silnik o mocy przekraczającej 1000 koni mechanicznych, został zaprezentowany przez Polską Grupę Zbrojeniową i Hutę Stalowa Wola i ma być nowym trzonem polskiego wojska.
Cywilne technologie podwójnego zastosowania wchodzą do gry
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Gigantyczne potrzeby militarne państwa błyskawicznie zaspokajają innowacyjne firmy inżynieryjne, które do tej pory działały głównie na rynku cywilnym. Prezes firmy Eurocast Industries, Przemysław Czapla, tłumaczy mechanizm tak zwanego podwójnego zastosowania. Jego spółka, wyspecjalizowana w obróbce mechanicznej, produkuje części mające zastosowanie zarówno w obronności, jak i rozwiązaniach stricte cywilnych – takich jak filtry do wody czy kompresory. Elementy te, z racji swojej wytrzymałości, sprawdzają się na co dzień również w zwykłych koparkach i spychaczach, by po płynnej zmianie profilu móc wzmocnić twardy potencjał wojskowy.
Działalność zbrojeniowa to jednak brak miejsca na najmniejszy błąd, a tworzone elementy muszą sprostać morderczym przeciążeniom podczas walki. Szef Eurocast Industries wyjaśnia, że we własnym zakresie firma wytwarza mocno obciążone, pancerne elementy układu jezdnego do maszyn specjalnych. Mowa tu między innymi o kołach pociągowych czy surowych elementach gąsienic. Jak przyznaje w wywiadzie Przemysław Czapla, dostarczają oni elementy napędowe, które przy olbrzymich parametrach wytrzymałościowych radzą sobie z potężną mocą silników rzędu 1000-1500 koni mechanicznych.
Przesunięcie działalności polskich zakładów w kierunku obronności napiera na sile. Prezes Eurocast Industries zauważa, że to konkretne zapotrzebowanie ze strony wojska wystrzeliło w 2022 roku, a firma zaczynała od prostych produktów, by dziś dostarczać rozwiązania niezwykle skomplikowane technologicznie. Tak sprawna transformacja na rynku krajowym wymaga jednak kapitału.

