GROM. Polska jednostka specjalna, której bali się terroryści na trzech kontynentach

Jest piątek, 13 lipca 1990 roku. Minister spraw wewnętrznych Krzysztof Kozłowski podpisuje rozkaz numer 001/90. Powołana zostaje do życia jednostka wojskowa o numerze 2305. Jej twórca, podpułkownik Sławomir Petelicki, mówił później, że całe życie miał szczęście do trzynastek – urodził się 13 września, w piątek. Trzynastka widnieje na sztandarze jednostki do dziś. Tak zaczął się GROM.

Trzydzieści sześć lat później JW 2305 jest jedną z najbardziej cenionych jednostek specjalnych NATO – wymienianą jednym tchem z brytyjskim SAS, amerykańskim Delta Force i izraelską Sajeret Matkal. Uczestniczyła w operacjach na trzech kontynentach, wyzwoliła dziesiątki zakładników, aresztowała zbrodniarzy wojennych i zdobyła terminal naftowy w Zatoce Perskiej w kilkanaście minut. I wciąż istnieje – trenuje, działa, czeka.

Dlaczego GROM w ogóle powstał

Geneza GROM-u zaczyna się nie w wojsku, lecz w dyplomacji. Wiosną 1990 roku rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego, we współpracy z CIA i izraelskim Mossadem, realizował tajną operację „Most” – przerzut około 40 tysięcy rosyjskich Żydów emigrujących z ZSRR przez Polskę do Izraela. Decyzja była odważna politycznie i humanitarnie słuszna. Miała jednak cenę: 30 marca 1990 roku w Bejrucie arabscy terroryści postrzelili dwoje polskich dyplomatów w bezpośrednim odwecie za udział Polski w operacji.Zagrożenie było realne i oczywiste było, że Polska nie ma odpowiednich narzędzi, żeby na nie odpowiedzieć. Ppłk Petelicki, wówczas szef Wydziału Ochrony Placówek MSZ, opracował koncepcję jednostki specjalnej na wzór zachodnich odpowiedników. Pomogły dwa dodatkowe czynniki: wdzięczność CIA za operację „Samum” – brawurowe wywiezienie z Iraku w 1990 roku, tuż przed wojną w Zatoce, agentów amerykańskiego wywiadu przez polskich oficerów – oraz osobista decyzja prezydenta USA George’a Busha, który zatwierdził pomoc Stanów Zjednoczonych w stworzeniu polskiej jednostki specjalnej. Znaczącej pomocy udzieliły władze USA, wdzięczne za uratowanie w Iraku agentów CIA przez polski Zarząd Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa.

Oficjalnie pod nazwą GROM jednostka została powołana do życia 13 lipca 1990 roku. Następnie, bez większego rozgłosu, rozpoczęto nabór odpowiednich osób przede wszystkim spośród tych, którzy mieli już za sobą doświadczenie w służbie w jednostkach specjalnych – głównie z 1 Batalionu Szturmowego z Lublińca, 6 Pomorskiej Brygady Desantowo-Szturmowej, płetwonurków bojowych Marynarki Wojennej, a także policyjnych pododdziałów antyterrorystycznych. Pierwsza w pełni gotowa do działania grupa liczyła – jakżeby inaczej – trzynastu żołnierzy.

Dziedzice Cichociemnych

Decyzją ministra obrony narodowej z 4 sierpnia 1995 roku jednostka przejęła dziedzictwo i z honorem kontynuuje tradycje Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej 1940–1945 oraz przyjęła nazwę wyróżniającą „Cichociemnych”. 1 października 1996 roku, w Pałacu Prezydenckim, jednostka otrzymała sztandar z rąk Prezydenta RP. Rodzicami chrzestnymi sztandaru byli Cichociemny Bronisław Czepczak-Górecki oraz Agnieszka Petelicka.

To nie jest przypadkowe dziedzictwo. Cichociemni – żołnierze skaczący nad okupowaną Polskę z Londynu, działający cicho i skutecznie – reprezentowali dokładnie ten etos, który Petelicki chciał zaszczepić w nowej jednostce: profesjonalizm bez rozgłosu, skuteczność bez epatowania siłą. GROM (Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego) to pełna nazwa jednostki, choć jej rozwinięcie pozostaje do dziś przedmiotem pewnych dywagacji – jedna z teorii wywodzi skrót od imienia generała Gromosława Czempińskiego, który dowodził akcją wywiezienia z Iraku agentów CIA.

Haiti, Bałkany, Irak: trzy opowieści o skuteczności

Pierwsza zagraniczna misja GROM-u odbyła się w 1994 roku na Haiti i weszła do historii nie tylko polskiej wojskowości. W skład Polskiego Kontyngentu Wojskowego na Haiti wchodziło 56 żołnierzy, w tym 51 operatorów GROM, wysłanych do stabilizacji sytuacji w kraju po wojskowym przewrocie obalającym prezydenta Aristide’a. Szczegóły operacji pozostają tajne, ale sama obecność GROM-u u boku Sił Specjalnych USA była pierwszym sygnałem dla sojuszników: Polska wychowała jednostkę, która gra w tej samej lidze co najlepsi.

Trzy lata później, na Bałkanach, przyszła operacja, która do dziś jest cytowana jako przykład wzorcowego działania sił specjalnych. 27 czerwca 1997 roku, w ramach operacji specjalnej „Little Flower” („Mały Kwiatek”), operatorzy GROM zatrzymali serbskiego zbrodniarza wojennego Slavko Dokmanovicia, zwanego „rzeźnikiem z Vukowaru” – burmistrza Vukowaru odpowiedzialnego za masakrę ludności chorwackiej na tzw. Owczej Farmie. Operacja była poprzedzona żmudną pracą wywiadowczą: ustaleniem miejsca pobytu, liczby ochroniarzy, harmonogramu dnia. Dokmanović został dostarczony przed Trybunał w Hadze.

Kulminacją bojowej legendy GROM-u jest jednak operacja z marca 2003 roku w Iraku. Gdy siły koalicji wchodziły do Iraku w ramach operacji „Iraqi Freedom”, jednym z pierwszych i najważniejszych celów był terminal naftowy KAAOT w porcie Umm Kasr – kluczowa infrastruktura energetyczna, której zniszczenie przez Irakijczyków byłoby katastrofą ekologiczną i ekonomiczną. Operatorzy GROM zdobyli terminal abordażem, otwierając tym samym misję w Iraku. Następnie zdobyli zaporę wodną Mukarayin – kolejny obiekt krytycznej infrastruktury, którego wysadzenie mogłoby zalać tysiące kilometrów kwadratowych. Oba cele zdobyto bez strat własnych, zanim Irakijczycy zdążyli uruchomić procedury niszczenia. W kolejnych miesiącach operatorzy jednostki uczestniczyli w polowaniu na współpracowników Saddama Husajna i członków Al-Kaidy z tzw. talii kart.

Selekcja. Szukają nie najsilniejszego, lecz najtwardszego

Jak zostać operatorem GROM-u? Odpowiedź jest krótka: prawdopodobnie nie zostaniesz. Selekcja jest procesem, przez który przechodzi garstka kandydatów spośród tych, którzy po pierwszym etapie w ogóle zostają dopuszczeni do kolejnych.

Selekcja do JW GROM składa się z trzech etapów. Kandydaci muszą zaliczyć badania psychologiczne, sprawdzian fizyczny, test z języka angielskiego lub innego obcego oraz wielodniowy, wyczerpujący fizycznie i psychicznie sprawdzian terenowy w górach. Selekcja odbywa się w systemie „play-off” – po każdym etapie odpadają najsłabsi kandydaci oraz osoby przejawiające cechy niepożądane w jednostce.

Ale jest jedno powszechne nieporozumienie, które warto sprostować. Selekcja wymaga ekstremalnej sprawności, ale służy ona jedynie jako „bilet wstępu” i narzędzie do doprowadzenia kandydata na skraj wyczerpania. Prawdziwym celem jest obserwacja psychiki: jak kandydat radzi sobie ze stresem, brakiem snu, głodem i porażką. Instruktorzy szukają nie „najsilniejszego”, lecz „najtwardszego” psychicznie, potrafiącego myśleć i współpracować w zespole mimo totalnego wyczerpania.

Selekcja do GROM-u oparta jest na wzorze rekrutacji do brytyjskiej jednostki 22. Special Air Service (SAS), choć jednostka wypracowała też swój własny model. Sprawdzian terenowy obejmuje między innymi wielodniowe marsze w górach z pełnym ekwipunkiem, działanie w warunkach ekstremalnego niedoboru snu i jedzenia, zadania nawigacyjne i taktyczne wykonywane w stanie zaawansowanego wyczerpania. Nie chodzi o to, żeby skończyć – chodzi o to, jak się zachowujesz, gdy dobiec do mety jest fizycznie niemożliwe.

Operatorzy GROM są ekspertami we wszystkich trzech środowiskach: „czarnym” – miejskim, „zielonym” – terenie lesistym i górskim, rozpoznaniu – oraz „niebieskim” – działaniach morskich i abordażu. Ta wszechstronność odróżnia GROM od jednostek wyspecjalizowanych. Operator, który dziś zdobywa terminal naftowy z pontonu w Zatoce Perskiej, jutro może być potrzebny w afgańskich górach albo w operacji miejskiej gdzieś w Europie.

Jednostka GROM uczestniczyła w szerokim spektrum misji: misjach ratowania zakładników, akcjach bezpośrednich, rozpoznaniu specjalnym, operacjach antyterrorystycznych, ewakuacji personelu, działaniach niekonwencjonalnych, ochronie VIP-ów, misjach pokojowych i stabilizacyjnych. Teatry działań obejmowały Haiti, Bałkany, Afganistan, Irak, Kuwejt, Zatokę Perską, Róg Afryki i inne regiony, w tym – ostatnio – wsparcie dla Ukrainy.

Afganistan 2021: tysiąc uratowanych

Jedną z ostatnich głośnych operacji GROM-u była ewakuacja z Afganistanu w sierpniu 2021 roku, gdy talibowie błyskawicznie przejęli kraj po wycofaniu wojsk NATO. W ramach operacji ewakuacyjnej operatorzy GROM uratowali i przetransportowali ponad tysiąc osób, w tym VIP-ów, obywateli państw sojuszniczych oraz współpracujących z sojusznikami i organizacjami międzynarodowymi obywateli Afganistanu. Operacja przebiegała w warunkach chaosu, przy lotnisku w Kabulu obleganym przez tłumy przerażonych ludzi i przy aktywnym zagrożeniu zamachami terrorystycznymi. Kilka dni później, 26 sierpnia 2021, przed bramą Abbey Gate lotniska Hamid Karzai eksplodowała bomba. Zginęło 13 żołnierzy amerykańskich i ponad 170 Afgańczyków. Operatorzy GROM zdążyli.

GROM jest jedną z tych instytucji, których istnienie Polska powinna cenić bardziej niż ceni. Nie jest widoczna, nie szuka rozgłosu, nie pojawia się w kampaniach reklamowych. Działa cicho, jak patronujący jej Cichociemni. Wie o niej każdy dowódca NATO, z którym Polska współpracuje, i każde służby specjalne, z którymi wymienia informacje. Na ich listach GROM stoi wysoko – obok jednostek, które kosztują wielokrotnie więcej i mają wielokrotnie dłuższą historię.

Gen. Petelicki, który w 2012 roku zginął tragicznie, zdążył zbudować formację, która przeżyła go o wiele lat i – co ważniejsze – przeżyła go godnie. Trzynastka na sztandarze. Piątek, 13 lipca. I jednostka, której bali się terroryści na trzech kontynentach.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: