Dwa lata temu wyborcy „Koalicji 15 Października” otwierali szampana. Dziś budzą się z potężnym bólem głowy. Najnowszy sondaż Ogólnopolskiej Grupy Badawczej (OGB) nie pozostawia złudzeń. Scena polityczna została zresetowana. Koalicja Obywatelska dominuje, ale jest osamotnionym liderem na gruzach swoich partnerów. Prawdziwym wygranym jest szeroka prawica, która – gdyby wybory odbyły się dzisiaj – miałaby sejmową większość.
Listopadowy sondaż OGB to zimny prysznic dla obecnego rządu. Choć partia Donalda Tuska utrzymuje pozycję lidera z wynikiem 38,01 proc., to jej koalicjanci zostali zmieceni z planszy.
Najbardziej szokującym elementem badania jest totalny upadek ugrupowań, które dwa lata temu tworzyły rządową większość. Progi wyborcze okazały się dla nich murem nie do przeskoczenia. Nowa Lewica – 4,24 proc., partia Razem – 2,75 proc., PSL- 2,68 proc. i Polska 2050 Szymona Hołowni – 1,44 proc. Wszystkie te partie poza Sejmem.
Ugrupowanie byłego marszałka Sejmu, Szymona Hołowni, które jeszcze niedawno było trzecią siłą w parlamencie, dziś balansuje na granicy błędu statystycznego.
Prawica bierze wszystko (i Braun też)
Podczas gdy centrum i lewica toną, prawa strona rośnie w siłę. Prawo i Sprawiedliwość trzyma twardy elektorat (27,97 proc.), a Konfederacja stabilizuje się na poziomie blisko 14 proc.
Jednak prawdziwą sensacją jest wynik Konfederacji Korony Polskiej. Partia Grzegorza Brauna notuje spektakularny wzrost o ponad 2 punkty procentowe, osiągając 8,94 proc. poparcia. To daje Braunowi silną, samodzielną reprezentację w Sejmie.
Gdy przełożymy te procenty na mandaty obraz politycznej rewolucji staje się jasny. Koalicja Obywatelska wprowadza 210 posłów. To potężny wynik, ale… nie dający władzy. Tusk nie ma z kim rządzić.
Z drugiej strony mamy blok prawicowy. PiS 152 mandaty, Konfederacja 62 mandaty, Korona Polska (Braun) 36 mandatów.
Razem daje to 250 mandatów. To stabilna, bezwzględna większość sejmowa, pozwalająca na samodzielne sformowanie rządu przez szeroki blok prawicowy.
„To nie miłość, to konieczność”
Łukasz Pawłowski, prezes firmy badawczej OGB, która zrealizowała i opracowała sondaż na rzecz portalu Stan 360, komentując te wyniki, wskazuje na brutalną mechanikę polityczną. Jego zdaniem wysoki wynik KO nie wynika z nagłej miłości Polaków do rządu, ale z braku alternatywy po stronie liberalnej.
Wyborcy liberalni nie mają z czego wybierać. Nie ufają mniejszym partiom, więc głosują na silniejszego – ocenia Łukasz Pawłowski.
Poparcie dla @KONFEDERACJA_ i @GrzegorzBraun_ wśród wyborców o poglądach prawicowych. Wiara @SlawomirMentzen i @krzysztofbosak że walka o głosy na prawicy ich nie dotyczy była dość naiwna. Na prawicy to dziś „Free For All” 🫣 https://t.co/quRvv4BCBU pic.twitter.com/D9Vianbxmh
— Łukasz Pawłowski (@LukasPawlowski) November 27, 2025
Jak dodaje, elektorat pamięta nieudane projekty z centrum i woli nie ryzykować „marnowania głosu”. Paradoksalnie, to właśnie kanibalizacja mniejszych partnerów przez KO doprowadziła do sytuacji, w której Tusk wygrywa bitwę, ale przegrywa wojnę o władzę.
Wnioski są brutalne. Po dwóch latach eksperymentu z szeroką koalicją centrolewicową, wahadło wychyliło się mocno w prawo. Pytanie nie brzmi już „czy prawica wróci do władzy”, ale „w jakiej konfiguracji”.
*foto (https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Cristiano_Ronaldo_2018.jpg; licencja: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)

