Jeśli myśleliście, że „Prehistoric Planet” to tylko T-Rexy i welociraptory, to czas wyciągnąć z szafy ciepłe kurtki. Twórcy jednego z najbardziej spektakularnych dokumentów przyrodniczych ostatnich lat zmieniają epokę. Jon Favreau i BBC Studios biorą na warsztat Epokę Lodowcową. I nie, nie będzie tam wiewióra Scrata goniącego za orzeszkiem.
Z pięcioczęściowego „Prehistoric Planet: Ice Age” Apple TV wyłania się hiperrealistyczny obraz życia w erze plejstocenu, który ma miejsce miliony lat po wyginięciu dinozaurów.
Po gigantycznym sukcesie serii o dinozaurach, która dzięki technologii CGI wyglądała jak „Planeta Ziemia”, tylko sprzed 66 milionów lat, teraz cofniemy się do czasów nieco bliższych, ale znacznie chłodniejszych.
Co nas czeka?
Co nas czeka? Nowa odsłona skupia się na transformacjach Ziemi w czasie zlodowaceń. To oznacza, że na ekranach zobaczymy gigantów plejstocenu w jakości, która może zmylić oko. Włochate mamuty i nosorożce włochate w ich naturalnym środowisku, tygrysy szablozębne (smilodony) w akcji, a nie jako muzealne eksponaty. Surowy, lodowy krajobraz, który ukształtował dzisiejszy świat.
Za sterami znów stoi Jon Favreau (tak, ten od „The Mandalorian” i „Króla Lwa”), co gwarantuje, że strona wizualna jest dopieszczona do ostatniego piksela.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
To nie jest kolejna animacja dla dzieci. To „hard science” ubrana w szaty hollywoodzkiej superprodukcji. Jeśli marzyliście, żeby zobaczyć, jak naprawdę wyglądało życie na krawędzi lądolodu, szykujcie popcorn. Będzie zimno, ale na ekranie zapowiada się gorąco.

