Męska sprawa, czyli dlaczego Polacy umierają na raka częściej niż Polki. Twarde dane o onkologii.

Męska sprawa, czyli dlaczego Polacy umierają na raka częściej niż Polki. Twarde dane o onkologii.

W Polsce z chorobą nowotworową żyje obecnie ponad 1,17 mln osób. Choć liczba nowych zachorowań rozkłada się niemal po równo między płciami, to statystyki zgonów pokazują brutalną prawdę: nowotwory są znacznie bardziej zabójcze dla mężczyzn. Przyjrzyjmy się liczbom, które definiują ten problem.

Nowotwory złośliwe to druga – po chorobach układu krążenia – przyczyna zgonów w Polsce, odpowiadająca za około 25 proc. wszystkich śmierci. Skala jest ogromna – rocznie notujemy około 170 tys. nowych zachorowań i ponad 100 tys. zgonów. Co roku na każde 100 tys. mieszkańców diagnozę słyszy około 440 osób.

Mężczyźni na celowniku – dlaczego umierają częściej?

Liczba zachorowań wśród kobiet i mężczyzn jest zbliżona – oscyluje w granicach 85 tysięcy przypadków rocznie dla każdej z płci. Jednak gdy spojrzymy na rubrykę „zgony”, równowaga znika.

Rocznie z powodu raka umiera około 55 tysięcy mężczyzn i 46 tysięcy kobiet. Skąd ta różnica 9-10 tysięcy zgonów na niekorzyść panów?

Odpowiedź kryje się w strukturze zachorowań, czyli w tym, na co chorujemy. W przypadku kobiet dominuje rak piersi (stanowi ok. 20-25 proc. zachorowań), który jest nowotworem o stosunkowo dobrym rokowaniu. W przypadku mężczyzn struktura jest znacznie mniej korzystna. Aż 1/6 zachorowań u mężczyzn to rak płuca, który jest nowotworem źle rokującym. Ten jeden typ nowotworu odpowiada za aż 1/3 wszystkich zgonów onkologicznych w męskiej populacji. Wskaźnik zapadalności (czyli liczba nowych zachorowań na 100 tys. osób) również jest wyższy u panów i wynosił w 2021 roku 450,7 (wobec 427,0 u kobiet).

Zmiana warty. Prostata wyprzedziła płuca

W męskiej onkologii nastąpiła istotna zmiana lidera. Przez drugą połowę XX wieku największym zagrożeniem był rak płuca. Jednak od 1997 roku trend ten uległ odwróceniu i zachorowalność na ten nowotwór spada. Obecnie najczęstszym nowotworem u mężczyzn jest rak gruczołu krokowego. Od 2016 roku zajmuje on pierwszą pozycję z udziałem około 20 proc. wszystkich zachorowań. Charakteryzuje się najwyższą dynamiką wzrostu w ostatniej dekadzie. Dobra wiadomość jest taka, że mimo wzrostu zachorowań, obserwujemy stabilizację umieralności i poprawę wskaźników przeżyć.

Na drugim miejscu pozostaje rak płuca, a podium zamyka rak jelita grubego – nowotwór o wciąż rosnącej dynamice zachorowań. Czwartym graczem jest rak żołądka, choć tutaj – podobnie jak w przypadku płuc – notujemy systematyczne spadki od pół wieku.

Kobiecy paradoks. Piersi kontra płuca

U kobiet sytuacja jest równie złożona. Najczęściej diagnozowanym nowotworem jest rak piersi (21,1 tys. zachorowań w 2021 r.). Jednak to nie on zabija najczęściej. Od ponad dekady główną przyczyną zgonów nowotworowych u kobiet jest rak płuca. Doszło do sytuacji, w której frakcja zgonów z powodu raka płuca przekroczyła tę z powodu raka piersi. Warto odnotować też pozytywne trendy. Systematycznie spada zachorowalność i umieralność z powodu nowotworów szyjki macicy oraz żołądka.

Demografia nie pomaga

Ryzyko zachorowania rośnie wykładniczo wraz z wiekiem – zwiększa się 10-krotnie co dwie/trzy dekady życia. Dane GUS za 2021 rok są jednoznaczne: blisko 3/4 wszystkich przypadków nowotworów dotyczy osób powyżej 60. roku życia. U mężczyzn szczyt zachorowań przypada na wiek 55–79 lat, u kobiet nieco wcześniej: 50–74 lat. Co ciekawe, w grupie wiekowej 20–59 lat to kobiety chorują częściej niż mężczyźni.

Dane z 2021 roku pokazują ciekawe zróżnicowanie geograficzne. Nowotwory narządów płciowych – największa zapadalność przypada na świętokrzyskie, najmniejsza na  mazowieckie. W przypadku nowotworów układu trawiennego, to najwięcej zdiagnozowanych przypadków przypada na województwo śląskie. „Liderem” nowotworów układu oddechowego jest, z kolei województwo kujawsko-pomorskie.

Wnioski? Polska populacja się starzeje – wkrótce 1/3 ludności będzie miała powyżej 65 lat, co nieuchronnie doprowadzi do dalszego wzrostu liczby zachorowań. Kluczowa walka toczy się o to, by ten wzrost zachorowań nie przekładał się tak drastycznie na zgony, zwłaszcza w męskiej części populacji.



Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: