Dziś decyzja RPP. Inflacja w celu NBP otwiera drogę do zejścia ze stopami poniżej 4 proc.

2025-12-02_08-45_Dziś decyzja RPP

We wtorek rozpoczyna się ostatnie w tym roku decyzyjne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Rynek i analitycy wstrzymują oddech, oczekując kontynuacji cyklu łagodzenia polityki monetarnej, który od maja przyniósł już wyraźną ulgę kredytobiorcom.

W obliczu najnowszych danych GUS, wskazujących na spadek inflacji w listopadzie do poziomu 2,4 proc., presja na obniżenie kosztu pieniądza jest silniejsza niż kiedykolwiek. Kluczowe pytanie nie brzmi już „czy”, ale „o ile” i jak nisko zejdziemy w 2026 roku. Ostateczny głos należy do Rady pod przewodnictwem prof. Adama Glapińskiego, którego retoryka w ostatnich miesiącach przeszła wyraźną ewolucję w stronę gołębiego nastawienia.

Inflacja w punkt

Najnowszy odczyt Głównego Urzędu Statystycznego to istotny sygnał dla grudniowego posiedzenia. Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) na poziomie 2,4 proc. oznacza, że inflacja znalazła się niemal idealnie w środku celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.). To sytuacja, która wytrąca argumenty z rąk jastrzębiej części Rady, dotychczas obawiającej się o trwałość procesów dezinflacyjnych. Po serii pięciu obniżek, które sprowadziły główną stopę referencyjną z poziomu 5,75 proc. do obecnych 4,25 proc., przestrzeń do dalszego działania wydaje się otwarta. Analitycy największych banków, w tym Pekao i ING, zgodnie prognozują, że RPP zdecyduje się na kolejny ruch w dół o 25 punktów bazowych. Taki scenariusz jest spójny z projekcjami makroekonomicznymi, które zakładają stabilizację cen przy jednoczesnym – wciąż umiarkowanym – ożywieniu gospodarczym (PKB w III kwartale wzrósł o 3,7 proc. r/r).

Rola Prezesa NBP w kształtowaniu rynkowych oczekiwań 

Choć decyzje podejmowane są kolegialnie, to właśnie narracja narzucana przez prezesa Adama Glapińskiego determinuje rynkowy sentyment. Szef banku centralnego, który jeszcze rok temu akcentował konieczność utrzymywania restrykcyjnej polityki („higher for longer”), w 2025 roku płynnie przeszedł do fazy luzowania, reagując na hamowanie dynamiki płac i słabszą koniunkturę w strefie euro. De facto to jego konferencje prasowe, odbywające się dzień po posiedzeniu, stanowią „mapę drogową” dla inwestorów. Jeśli we wtorek i środę Rada zdecyduje się na cięcie do poziomu 4,00 proc., rynek będzie nasłuchiwał sygnałów dotyczących roku 2026. Kluczowe będzie stwierdzenie, czy NBP widzi przestrzeń do zejścia w okolice 3,0–3,5 proc., co sugerują niektórzy ekonomiści (np. z mBanku), czy też zdecyduje się na pauzę, by ocenić wpływ dotychczasowych cięć na konsumpcję i kurs walutowy.

Scenariusze rynkowe: co oznacza dalsze luzowanie? 

Decyzja o obniżce stóp procentowych niesie za sobą konkretne implikacje dla portfeli Polaków i kondycji złotego. Scenariusz bazowy, czyli cięcie o 25 pb, oznacza dalszy spadek stawek WIBOR, a w konsekwencji – niższe raty kredytów hipotecznych (zarówno tych złotowych, jak i opartych na zmiennej stopie). Dla gospodarki to impuls proinwestycyjny i szansa na podtrzymanie wzrostu konsumpcji, która jest głównym motorem obecnego odbicia PKB. Istnieje jednak druga strona medalu. Zbyt agresywne luzowanie polityki pieniężnej w sytuacji, gdy główne banki centralne świata (Fed, EBC) mogą przyjąć bardziej zachowawczą postawę, rodzi ryzyko osłabienia złotego. Kurs EUR/PLN już reaguje na te oczekiwania, oscylując w ostatnich dniach na podwyższonych poziomach. Jeśli Rada zaskoczyłaby rynek brakiem decyzji (scenariusz „wait-and-see”), mogłoby to krótkoterminowo umocnić polską walutę, ale zostałoby odebrane jako sygnał niepewności co do ścieżki inflacyjnej w nadchodzącym roku, zwłaszcza w kontekście cen energii i polityki fiskalnej nowego rządu.





Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: