To rzadka sytuacja w świecie wielkiego sportu. Dziś w Waszyngtonie rozstrzygnie się przyszłość polskiej kadry na Mundialu 2026, choć Biało-Czerwoni wciąż nie mają w kieszeni biletu do Ameryki Północnej. Ceremonia losowania, która startuje o godzinie 18:00, to dla nas na razie symulacja taktyczna. Prawdziwa weryfikacja nastąpi dopiero w marcu na murawie.
Mundial w USA, Kanadzie i Meksyku będzie historyczny ze względu na skalę – po raz pierwszy zobaczymy aż 48 drużyn. Jednak dla podopiecznych Jana Urbana kluczowa jest inna liczba: 4. To numer koszyka, w którym wylądują zwycięzcy baraży. System jest bezlitosny – jeśli przejdziemy marcową ścieżkę zdrowia (najpierw Albania w Warszawie, potem wyjazdowy finał z Ukrainą lub Szwecją), w grupie będziemy teoretycznie najsłabszym ogniwem.
Bilet z ostatniego rzędu
Z perspektywy analitycznej, sytuacja jest klarowna. W Waszyngtonie do 12 grup (od A do L) trafią 42 pewne drużyny i 6 „niewiadomych”, czyli zwycięzców baraży europejskich i międzykontynentalnych. Polska znajduje się w tej drugiej grupie. Lądowanie w czwartym koszyku oznacza jedno: unikamy egzotyki. Nie zagramy z Jordanią, Ghaną, Haiti czy Nową Zelandią. To dobra wiadomość? Niekoniecznie. Oznacza to bowiem, że „egzotykę” zastąpią potęgi z wyższych koszyków.
Rozkład sił w koszykach pozwala na kreślenie skrajnych scenariuszy. Algorytm FIFA jest prosty: najpierw rozlosowany zostanie koszyk pierwszy (giganci + gospodarze), a potem kolejne. Zabezpieczenie systemowe zakłada, że w jednej grupie nie mogą spotkać się ekipy z tej samej konfederacji. Wyjątkiem jest Europa (UEFA) – w każdej grupie musi być co najmniej jedna, ale nie więcej niż dwie drużyny ze Starego Kontynentu.
Co to oznacza w praktyce?
Wariant „autostrada”: losowanie z pierwszego koszyka Kanady (współgospodarz, teoretycznie słabszy od potęg), z drugiego Australii, a z trzeciego RPA. To zestawienie, w którym awans byłby obowiązkiem.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Wariant „Mission Impossible”: trafienie na Brazylię (Koszyk 1), Maroko (półfinalista poprzedniego MŚ z Koszyka 2) i Norwegię (z Erlingiem Haalandem z Koszyka 3). Wyjście z takiej grupy byłoby cudem statystycznym.
Czekanie na marzec
W pierwszym koszyku, obok gospodarzy, czyhają: Hiszpania, Argentyna, Francja, Anglia, Brazylia, Portugalia, Holandia, Belgia i Niemcy. To elita, z którą zderzenie w fazie grupowej jest niemal pewne, chyba że los przydzieli nam kogoś z trójki gospodarzy (USA, Kanada, Meksyk).
Turniej startuje 11 czerwca 2026 roku. Dzisiejsze losowanie w Waszyngtonie rozpisze drabinkę turniejową, ale dla Polski to na razie tylko teoria. Aby waszyngtońskie kule zamieniły się w realnych przeciwników, musimy najpierw wygrać dwa mecze o życie w marcu. Bez tego dzisiejsze emocje będą tylko analizą tego, co nas ominęło.

