W 2035 roku co trzeci dorosły Polak będzie zmagał się z otyłością. To nie jest problem estetyczny, o którym można dyskutować przy kawie. To śmiertelne zagrożenie, które „kradnie” nam nawet 14 lat życia i kosztuje system ochrony zdrowia miliardy. Eksperci alarmują – Polska jest w czołówce krajów najszybciej tyjących, a my wciąż nie mamy systemowego planu leczenia.
Otyłość to podstępny wróg. Nie boli od razu, nie daje spektakularnych objawów „tu i teraz”, ale po cichu dewastuje organizm. Jak podkreślają eksperci Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości (FLO), choroba ta psuje „ustawienia fabryczne” naszego metabolizmu. To nie jest kwestia „słabej woli” czy „lenistwa”, jak często słyszą pacjenci. To skomplikowana choroba wieloprzyczynowa, uwarunkowana genetycznie, biologicznie i środowiskowo.
Statystyki są bezlitosne. 160 osób dziennie. Tylu Polaków umiera przedwcześnie z przyczyn powiązanych z otyłością. 200 różnych schorzeń może wywołać nadmierna masa ciała. 40 razy wyższe jest ryzyko nagłej śmierci sercowo-naczyniowej u osób otyłych. 8 proc. wszystkich nowotworów złośliwych ma swoje źródło bezpośrednio w otyłości. Nie znam drugiej takiej choroby, która niosłaby ze sobą takie konsekwencje dla pacjentów i jednocześnie tak ogromne koszty dla systemu zdrowia – mówi wprost prof. Lucyna Ostrowska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
Pacjent odesłany do weterynarza
Dramat pacjentów z otyłością to nie tylko problemy zdrowotne, ale też upokorzenie w zderzeniu z systemem. Marzanna Bieńkowska z Biura Rzecznika Praw Pacjenta przytacza wstrząsający przykład z 2024 roku, kiedy lekarz odesłał otyłego pacjenta do… gabinetu weterynaryjnego, bo w placówce medycznej brakowało wagi o odpowiedniej skali.
Filip Mettler, ambasador FLO i uczestnik „The Voice of Poland”, opowiada o swojej „kolekcji” chorób: IBS, bezdech senny, dna moczanowa, insulinooporność, depresja. Ważył ponad 130 kg i słyszał, że „za dużo żre”. Dopiero kompleksowe leczenie u specjalisty pozwoliło mu zrzucić 63 kg i odzyskać zdrowie. Odstawił aparat na bezdech i leki na dnę moczanową.
Leczyć przyczynę, nie skutki
Polski system ochrony zdrowia wciąż działa „paliatywnie” – leczymy skutki otyłości (zawały, cukrzycę, zwyrodnienia stawów), zamiast zająć się przyczyną. Prof. Mariusz Wyleżoł punktuje absurd sytuacji. Pacjentowi odmawia się operacji kolana „bo jest za gruby”, zamiast najpierw skutecznie leczyć jego otyłość farmakologicznie lub bariatrycznie.
Potrzebujemy jasnej ścieżki leczenia finansowanej przez NFZ. Lekarze medycyny pracy mogliby stać się pierwszą linią frontu w wyłapywaniu osób zagrożonych, zanim ich organizm zostanie nieodwracalnie zniszczony. Kampania „Otyłość to choroba. Nie oceniaj, nie odchudzaj, tylko lecz” to krzyk rozpaczy środowiska medycznego i pacjentów. Bo jeśli nic nie zmienimy, za dekadę obudzimy się w kraju, w którym co trzeci obywatel będzie wymagał specjalistycznej opieki, na którą nas po prostu nie będzie stać.

