Dla kibiców siatkówki w Lublinie to niesamowity moment. We wtorek o godzinie 18:00 hala Globus stanie się areną zmagań w najbardziej prestiżowych rozgrywkach w Europie. Bogdanka LUK Lublin, z Wilfredo Leonem na czele, rozpoczyna swoją przygodę w Lidze Mistrzów. Pierwszy test będzie jednak wymagający – po drugiej stronie siatki stanie turecki Halkbank Ankara.
To debiut, który elektryzuje nie tylko miejscowych. Drużyna prowadzona przez Stephane’a Antigę trafiła do Grupy B, która zapowiada się niezwykle interesująco. Oprócz dzisiejszego rywala, lublinianie zmierzą się w niej z mistrzem Belgii – Knack Roeselare – oraz kolejnym przedstawicielem tureckiej siatkówki, Galatasaray HDI Stambuł. Margines błędu w takim zestawieniu jest niewielki, dlatego wejście w turniej może okazać się kluczowe dla układu tabeli.
Turecka siła ognia
Analizując formę rywala, widać wyraźnie, że Halkbank Ankara nie przyjeżdża do Polski na wycieczkę. Zespół ten w obecnym sezonie ligi tureckiej zajmuje pozycję wicelidera, legitymując się bilansem siedmiu zwycięstw w dziewięciu meczach. Co więcej, Turcy są w trakcie imponującej serii. Wygrali trzy ostatnie spotkania z rzędu, nie tracąc w nich ani jednego seta. Ich ostatnie potknięcie miało miejsce 25 listopada w starciu z Istanbul BB (1:3). Od tamtego momentu grają bezbłędnie. Choć poprzedni sezon zakończyli oficjalnie na odległym, ósmym miejscu po fazie play-off (po zajęciu piątej lokaty w rundzie zasadniczej), ich aktualna dyspozycja wskazuje na wysoki potencjał sportowy.
Gospodarze na fali wznoszącej
Bogdanka LUK Lublin również ma po swojej stronie mocne argumenty. Po chwilowym kryzysie, jakim była seria trzech porażek, podopieczni Antigi wrócili na właściwe tory w imponującym stylu. Zespół notuje passę pięciu zwycięstw z rzędu. Generalny sprawdzian przed Ligą Mistrzów wypadł celująco. W sobotni wieczór lublinianie zdominowali Indykpol AZS Olsztyn, wygrywając 3:0. Styl tego zwycięstwa – rywale zdobywali w setach kolejno 18, 17 i 17 punktów – pokazuje, że maszyna z Lublina jest dobrze naoliwiona przed europejską premierą.
Dla wielu zawodników, a także dla samego klubu, dzisiejszy wieczór ma wymiar symboliczny. To wejście do nowej ery. Piękna chwila, ja jestem niezwykle dumny. „Dla klubu to będzie pierwszy raz, dla mnie też debiut w tych rozgrywkach. Myślę jednak, że to będzie kawał pięknej przygody” – mówi na łamach „Dziennika Wschodniego” Marcin Komenda, kapitan zespołu.
Rozgrywający Bogdanki podkreśla jednak, że euforia nie przysłania im celu sportowego. Zespół zna swoją wartość. Jeśli zagra najlepszą wersję siebie to każdemu przeciwnikowi w Europie będzie ciężko.
Wtorkowy mecz zweryfikuje, czy debiutancka trema ustąpi miejsca sportowej jakości, którą Bogdanka prezentuje na krajowych parkietach.

