Rząd idzie na zwarcie z prezydentem. Kryptowaluty znów w Sejmie. Projekt wraca w wersji tożsamej z zawetowaną

2025-12-09_16-45_Rząd idzie na zwarcie w sprawie kryptoaktywów

Gabinet Donalda Tuska nie zamierza szukać kompromisu z Pałacem Prezydenckim w kwestii regulacji rynku cyfrowych walut. Mimo niedawnego weta prezydenta Karola Nawrockiego, który zablokował ustawę wskazując na ryzyka i potrzebę głębszej analizy, Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt w brzmieniu identycznym do odrzuconego. Rząd argumentuje, że nowe przepisy są niezbędne dla bezpieczeństwa obrotu i ochrony inwestorów, jednak ponowne procedowanie tego samego dokumentu, bez uwzględnienia zastrzeżeń głowy państwa, zapowiada kolejną odsłonę ostrych sporów na linii władza wykonawcza – prezydent.

Decyzja rządu o ponownym skierowaniu ustawy do Sejmu jeszcze w tym roku, w niezmienionej formie, jest jawnym wyzwaniem rzuconym prezydentowi. Rzecznik rządu Adam Szłapka, informując o przyjęciu projektu, nie ukrywał, że dokument nie różni się niczym od wersji, która spotkała się ze sprzeciwem Karola Nawrockiego. Narracja obozu rządzącego opiera się na założeniu, że prezydenckie weto wynikało z „niepełnej wiedzy”, a burzliwa dyskusja sejmowa (podczas której posłom koalicji nie udało się odrzucić weta) miała rzekomo rozwiać wszelkie wątpliwości. Takie postawienie sprawy – sugerujące, że głowa państwa nie rozumiała materii ustawy – może być odebrane jako lekceważenie konstytucyjnych prerogatyw prezydenta, który wetując przepisy, kierował się ostrożnością procesową i ochroną rynku przed nadmierną, nieprzemyślaną regulacją.

Weto jako bezpiecznik przed nadzorem totalnym 

Niedawna decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy o rynku kryptoaktywów nie była działaniem w próżni. Weto, którego Sejm nie zdołał odrzucić w ubiegły piątek, było sygnałem, że implementacja unijnych przepisów nie może odbywać się w pośpiechu i bez refleksji nad skutkami dla polskiego rynku innowacji. Prezydencki sprzeciw, który rząd próbuje teraz obejść metodą „faktów dokonanych”, dotyczył m.in. skali uprawnień nadzorczych oraz tempa wprowadzanych zmian. Forsowanie identycznego projektu sugeruje, że rząd nie zamierza pochylić się nad merytorycznymi uwagami zgłaszanymi w toku procesu legislacyjnego, stawiając na szybkie wdrożenie regulacji kosztem jakości prawa i dialogu z uczestnikami rynku.

Implementacja MiCA. KNF z potężnym orężem 

Kością niezgody pozostaje sposób implementacji unijnego rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets). Rządowy projekt zakłada oddanie rynku kryptoaktywów pod ścisły nadzór Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Regulator ma zostać wyposażony w szeroki wachlarz narzędzi kontrolnych, w tym możliwość nakładania drakońskich kar finansowych – w przypadku najpoważniejszych naruszeń grzywna może sięgnąć nawet 10 milionów złotych. Nowe prawo ma również objąć nadzorem internetowe kantory walutowe, nakładając na nie obowiązek prowadzenia indywidualnych rachunków płatniczych dla klientów. Choć oficjalnym celem jest bezpieczeństwo środków i możliwość dysponowania nimi w dowolnym momencie, krytycy wskazują, że tak restrykcyjne przepisy mogą zadusić polską branżę krypto, wypychając innowacyjne firmy do jurysdykcji bardziej przyjaznych cyfrowym aktywom. Rząd, ignorując weto, zdaje się przedkładać biurokratyczną kontrolę nad elastyczność gospodarczą.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: