W momencie, gdy państwa członkowskie Unii Europejskiej zmagają się z presją migracyjną i coraz głośniej domagają się uszczelnienia granic zewnętrznych, Bruksela przedstawia diametralnie odmienną strategię. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas konferencji w Brukseli zapowiedziała konieczność otwarcia „bezpiecznych i legalnych ścieżek” do Europy dla pracowników spoza kontynentu. Plan zakłada stworzenie unijnej „Puli Talentów” oraz uruchomienie pilotażowego biura rekrutacyjnego, m.in. w Indiach. Według szefowej KE, masowa, legalna migracja zarobkowa ma być najskuteczniejszą bronią w walce z gangami przemytników.
Wystąpienie Ursuli von der Leyen nie pozostawia złudzeń co do kierunku, w jakim zmierza unijna polityka migracyjna. Zamiast retoryki „twierdzy Europa”, przewodnicząca KE promuje koncepcję budowy „mostów między kontynentami”. W jej ocenie, kluczem do zachowania konkurencyjności gospodarczej Starego Kontynentu jest systemowe dopasowanie potrzeb europejskich pracodawców do zasobów ludzkich z Afryki czy Azji. Musimy zadbać o to, by ludzie mogli znaleźć pracę tam, gdzie ich talent jest potrzebny. Dopasować umiejętności. Sprowadzać umiejętności przez nasze granice – argumentowała Ursula von der Leyen. To jasny sygnał, że Komisja traktuje migrację nie jako zagrożenie, lecz jako niezbędny zasób, który należy jedynie „ucywilizować” i sformalizować poprzez Partnerstwa na rzecz Talentów (Talent Partnerships), do których przystąpiło już pięć państw członkowskich.
Indyjski poligon doświadczalny i unijny „pośredniak”
Słowa przewodniczącej to nie tylko teoria, ale zapowiedź konkretnych działań operacyjnych. Bruksela przechodzi od planowania do realizacji projektu „Talent Pool” – unijnej platformy, która ma kojarzyć europejskich pracodawców z osobami poszukującymi pracy poza Unią. Co więcej, von der Leyen ogłosiła uruchomienie pilotażowego projektu w Indiach. Uruchamiamy pilotaż biura 'bramy wjazdowej’ (gateway office) w Indiach, aby zaoferować możliwości legalnej pracy w Europie – poinformowała. Jeśli ten model się sprawdzi, ma stać się on „matrycą” (blueprint) dla partnerstw z innymi krajami. Oznacza to, że Unia Europejska zamierza aktywnie rekrutować siłę roboczą na innych kontynentach, tworząc zinstytucjonalizowany kanał przerzutowy, który w założeniu ma być alternatywą dla pontonów na Morzu Śródziemnym.
Logika „Win-Win” w zderzeniu z kryzysem azylowym
Narracja Komisji Europejskiej opiera się na założeniu, że stworzenie legalnych kanałów migracji automatycznie wyeliminuje te nielegalne. Von der Leyen przekonuje, że jest to sytuacja „win-win” (wygrana dla obu stron). Europa zyskuje ręce do pracy i innowacyjne talenty, a migranci – szansę na rozwój i bezpieczeństwo. Dzięki współpracy partnerskiej znaleźliśmy bezpieczne alternatywy dla śmiertelnie niebezpiecznych, przestępczych sieci przemytniczych – stwierdziła szefowa KE. Jest to jednak teza budząca ogromne kontrowersje. Krytycy wskazują, że otwarcie legalnych ścieżek rzadko skutkuje zmniejszeniem presji na „dzikich” szlakach, a często jedynie zwiększa ogólną pulę przybyszów, którzy po przybyciu do Europy korzystają z tych samych systemów socjalnych i infrastruktury, co uchodźcy azylowi.
Co istotne, działania te nie są doraźną akcją, lecz elementem budowy trwałej architektury migracyjnej. Von der Leyen ogłosiła, że Globalny Sojusz (Global Alliance), w ramach którego padły te deklaracje, przekształca się w strukturę formalną. Będzie posiadał stały sekretariat oraz – co kluczowe – stałe finansowanie, aby „lepiej odpowiadać rosnącym ambicjom”. Współpraca ma być zacieśniana z organizacjami o podobnym podejściu, takimi jak agencje ONZ czy Rada Europy. Oznacza to, że mechanizm legalnego transferu ludności spoza Europy zostaje właśnie wpisany w twarde ramy biurokratyczne i budżetowe Unii, niezależnie od nastrojów społecznych w poszczególnych państwach członkowskich, które coraz częściej skręcają w stronę ograniczenia, a nie promowania migracji.

