Koniec taniej pizzy z zamrażarki? Lewica chce nowego „podatku tłuszczowego”

2025-12-12_08-45_Koniec taniej pizzy z zamrażarki

Czy czeka nas rewolucja cenowa na półkach z żywnością? Łukasz Michnik, rzecznik Młodej Lewicy, w rozmowie na antenie Radia ZET przedstawił postulat wprowadzenia nowego obciążenia fiskalnego – tzw. podatku tłuszczowego. Rozwiązanie to ma uderzyć w producentów żywności wysoko przetworzonej, a środki z niego płynąć wprost do budżetu ochrony zdrowia.

Łukasz Michnik odniósł się do dramatycznych statystyk dotyczących zdrowia Polaków, w tym rosnącego problemu otyłości, zwłaszcza wśród dzieci. Zdaniem polityka Lewicy, sama edukacja żywieniowa to za mało. Konieczne są systemowe rozwiązania fiskalne, które zniechęcą konsumentów do sięgania po szkodliwe produkty. Propozycja zakłada nałożenie dodatkowych opłat na produkty zawierające nasycone kwasy tłuszczowe, sól oraz nadmiar cukru. W praktyce oznacza to wyższe ceny żywności wysoko przetworzonej, fast foodów i słonych przekąsek.

Mechanizm ten miałby działać analogicznie do funkcjonującego już w Polsce podatku cukrowego, czyli daniny od słodkich napojów czy opłaty od tzw. małpek.

Walka z „patologią rynku”

Michnik argumentował, że obecnie niezdrowe jedzenie jest często najtańszą opcją, co określił mianem „patologii rynku”. Wprowadzenie podatku miałoby sprawić, że ceny tych produktów wzrosną, co naturalnie ma przekierować wybory konsumentów w stronę zdrowszej żywności. Polityk podkreślał, że leczenie otyłości i chorób z nią związanych kosztuje nas miliardy złotych rocznie. „Uczciwe jest, by koszty te ponosili również ci, którzy na produkcji niezdrowej żywności zarabiają krocie” – sugerował w rozmowie na antenie Zetki.

Środki uzyskane z „podatku tłuszczowego” nie miałyby trafiać do ogólnego budżetu państwa, lecz być w całości przeznaczone na Narodowy Fundusz Zdrowia. Lewica szacuje, że szeroki pakiet zmian, w tym ten podatek, mógłby przynieść miliardy złotych na ratowanie systemu ochrony zdrowia w perspektywie dekady.

Kontrowersje: Zdrowie kontra inflacja

Pomysł budzi jednak spore kontrowersje. W dobie odczuwalnych skutków inflacji, każdy nowy podatek to kolejne uderzenie w portfele Polaków. Krytycy wskazują, że podrożenie taniej, choć niezdrowej żywności, najbardziej dotknie osoby najuboższe, dla których cena jest głównym kryterium zakupowym. Warto przypomnieć, że podobne rozwiązanie testowała dekadę temu Dania, jednak wycofała się z niego po roku z powodów gospodarczych i administracyjnych. Z drugiej strony, zwolennicy rozwiązania w Polsce wskazują na sukces podatku cukrowego – po jego wprowadzeniu producenci zaczęli zmieniać składy napojów na zdrowsze, a wpływy zasilają NFZ. W 2024 roku było to blisko 1,5 mld zł.



Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: