Listopad 2025 roku zapisał się w historii polskiej motoryzacji rekordowym wynikiem. Po raz pierwszy udział samochodów w pełni elektrycznych (BEV) w rynku nowych aut osobowych przekroczył barierę 10 proc. Eksperci nie mają jednak wątpliwości – ten boom to efekt stymulacji fiskalnej, a pieniądze z programu dopłat topnieją w oczach.
Z najnowszych danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) wynika, że w minionym miesiącu zarejestrowano w Polsce niemal 5 tys. pojazdów elektrycznych. To ponad czterokrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Skalę wzrostu najlepiej obrazuje fakt, że wynik jednego miesiąca (listopada 2025) dorównuje rocznej sprzedaży elektryków sprzed zaledwie kilku lat. Od stycznia do listopada 2025 r. na polskie drogi wyjechało łącznie 35 627 nowych aut na prąd. To blisko 2,5 razy więcej niż rok wcześniej.
Miliard z KPO napędza rynek
Głównym motorem napędowym sprzedaży jest program „NaszEauto” (następca „Mój Elektryk 2.0”), finansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy. Działa on od lutego 2025 roku i oferuje dopłaty do zakupu, leasingu lub wynajmu długoterminowego.
Średnia wartość dopłaty wynosi obecnie ponad 31 tys. zł, co w przypadku mniejszych aut miejskich potrafi pokryć nawet połowę ich wartości. Od 20 października program rozszerzono również o samochody dostawcze i minibusy, gdzie dotacje sięgają odpowiednio 70 tys. i 600 tys. zł. Zainteresowanie jest ogromne. Tylko w listopadzie złożono niemal 3,9 tys. wniosków. Z puli 1,18 mld zł rozdysponowano już ponad 730 mln zł. Biorąc pod uwagę rozszerzenie grupy beneficjentów m.in. o organizacje pozarządowe czy szkoły, środki mogą wyczerpać się szybciej, niż zakładano.
Koniec eldorado w I kwartale?
Eksperci przewidują, że grudzień może przynieść kolejne rekordy rejestracji, a styczeń 2026 roku – falę wniosków o dotacje, składanych „na ostatnią chwilę”. Przedstawiciele branży motoryzacyjnej, w tym eksperci Hyundaia cytowani w raporcie, ostrzegają jednak przed tym, co nastąpi po wyczerpaniu funduszy. Program ma trwać do 30 kwietnia 2026 roku lub do wyczerpania środków, ale przy obecnym tempie pieniądze mogą skończyć się już w I kwartale przyszłego roku. Program dopłat skończy się w I kwartale przyszłego roku i wtedy wszystko zostanie po stronie Kowalskiego. Jak wiemy, Kowalski lubi być oszczędny, więc nie spodziewamy się, że kolejny rok przyniesie tak duże wzrosty jak bieżący – oceniają analitycy rynku.
Wojna cenowa z nowymi graczami
Mimo że dopłaty są głównym czynnikiem wzrostu, nie bez znaczenia pozostaje rosnąca konkurencja. Na polskim rynku coraz śmielej poczynają sobie nowi gracze, szczególnie producenci z Chin, którzy walczą o klienta agresywną polityką cenową i szeroką gamą modelową. Wymusza to na tradycyjnych koncernach obniżanie marż i walkę o utrzymanie udziałów w rynku, który wkrótce zostanie poddany weryfikacji przez portfele kierowców pozbawionych rządowego wsparcia.

