W wieku 74 lat odszedł Chris Rea, jeden z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich artystów, którego charakterystyczny, chrypliwy głos i gra na gitarze slide zdefiniowały brzmienie przełomu lat 80. i 90. Muzyk zmarł w szpitalu po walce z chorobą.
Informację o śmierci artysty przekazała stacja BBC, powołując się na oświadczenie rodziny. Rzecznik wokalisty poinformował, że Chris Rea odszedł spokojnie, otoczony najbliższymi, po „krótkiej chorobie”. To zamknięcie pewnego rozdziału w historii muzyki pop-rockowej i bluesowej.
Choć bezpośrednia przyczyna śmierci została określona jako krótka choroba, Rea od ponad dwóch dekad zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jego historia to dowód na ogromną determinację. W 2001 roku zdiagnozowano u niego raka trzustki. Przeszedł wówczas skomplikowaną operację, w wyniku której usunięto mu trzustkę, dwunastnicę oraz woreczek żółciowy.
@prosterozmowy 🎸 OSTATNIA DROGA DO DOMU. ŻEGNAJ, CHRIS REA Świat muzyki pogrążył się w żałobie. 🖤 Zmarł Chris Rea – legendarny brytyjski muzyk, którego niski, chropowaty głos stał się symbolem Bożego Narodzenia dla pokoleń słuchaczy. Artysta odszedł spokojnie w szpitalu, po krótkiej chorobie, w wieku 74 lat. Jego hit „Driving Home for Christmas” od blisko 40 lat towarzyszy nam w grudniowych powrotach do bliskich. 🚗🎄 Przez dekady toczył heroiczną walkę z chorobami – przeżył raka trzustki, dziewięć poważnych operacji i udar, zawsze wracając do pasji, jaką była muzyka. Gitarowy wirtuoz: Sprzedał ponad 40 milionów płyt, zostawiając po sobie takie hity jak „The Road to Hell”, „Josephine” czy „Looking for the Summer”. Odszedł muzyk, który potrafił uchwycić magię, ciepło i trud podróży. W tym roku piosenka „Driving Home for Christmas” wybrzmi szczególnie przejmująco. 🕯️ Napisz w komentarzu, który utwór Chrisa Rei zostanie z Tobą na zawsze? 👇 chrisrea muzyka legenda drivinghomeforchristmas bożenarodzenie kultura żegnaj wiadomości jazz blues rock historia
♬ Boundless Worship – Josué Novais Piano Worship
Mimo tak poważnej ingerencji w organizm, wrócił do koncertowania. Zdrowie jednak regularnie o sobie przypominało. W 2016 roku artysta przeszedł udar, który mógł zakończyć jego karierę (miał problemy z motoryką, co dla gitarzysty jest wyrokiem), a rok później, podczas trasy promującej album „Road Songs for Lovers”, stracił przytomność na scenie w Oksfordzie. Ostatni raz publicznie w telewizji pojawił się w 2020 roku.
Autostrada do sławy
Chris Rea zostawił po sobie imponujący dorobek – ponad 20 albumów studyjnych, które rozeszły się w nakładzie przekraczającym 40 milionów egzemplarzy. Szczyt jego popularności przypadł na przełom lat 80. i 90., kiedy to albumy „The Road to Hell” (1989) oraz „Auberge” (1991) zdominowały brytyjskie listy przebojów. Polscy słuchacze znają go przede wszystkim z ponadczasowych hitów takich jak „Josephine”, nastrojowego „On The Beach”, czy „The Road To Hell”. Jednak utworem, który zapewnił mu nieśmiertelność w popkulturze, pozostaje świąteczny klasyk „Driving Home for Christmas”.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Dyskografię artysty zamknął wydany w 2019 roku limitowany album „One Fine Day”, zawierający materiał nagrany jeszcze w 1980 roku, który wcześniej nie ujrzał światła dziennego w całości.
Prywatnie Chris Rea był zaprzeczeniem stereotypu rockandrollowca. Przez całe życie związany był z jedną kobietą – Joan Lesley, którą poznał jeszcze jako nastolatek. Para doczekała się dwóch córek.
Poza muzyką, jego wielką miłością była motoryzacja, a konkretnie wyścigi samochodowe. Rea był zapalonym kolekcjonerem i kierowcą wyścigowym, startującym w zawodach aut zabytkowych. Jego fascynacja tym światem znalazła odzwierciedlenie również w twórczości – utwór „Saudade” był hołdem dla tragicznie zmarłej legendy Formuły 1, Ayrtona Senny. Nagranie to zostało później wykorzystane w filmie dokumentalnym BBC poświęconym brazylijskiemu mistrzowi.

