Są piłkarze, którzy po zakończeniu kariery unikają wysiłku, i są tacy jak René Higuita, dla których czas po prostu się zatrzymał. Słynny kolumbijski bramkarz udowodnił, że PESEL to tylko liczba. W wieku 59 lat ponownie wykonał paradę, która 30 lat temu przeszła do historii futbolu.
Dla kibiców wychowanych na piłce nożnej lat 90., Higuita jest ikoną stylu i piłkarskiego szaleństwa. Choć buty na kołku zawiesił już dawno temu, podczas ostatniego meczu pokazowego udowodnił, że pewnych rzeczy się nie zapomina.
W trakcie spotkania, gdy piłka zmierzała w światło bramki, Higuita nie zdecydował się na standardową interwencję rękami. Zamiast tego – ku uciesze publiczności – rzucił się do przodu, wyginając ciało i wybijając piłkę piętami nad głową.
To słynny „skorpion” – zagranie niezwykle ryzykowne i trudne technicznie. Wykonanie go w wieku 59 lat wymaga nie tylko odwagi, ale przede wszystkim imponującej sprawności fizycznej i gibkości.
Ostatni wyczyn Kolumbijczyka to piękny hołd dla jego własnej legendy. Oryginalna interwencja miała miejsce w 1995 roku podczas meczu z Anglią na stadionie Wembley. Wtedy Higuita zszokował konserwatywnych Anglików i cały piłkarski świat, broniąc w ten akrobatyczny sposób strzał rywali. Nagranie z najnowszego występu „El Loco” (Szalenca) pokazuje, że mimo upływu lat, jego showmańska natura i umiejętności pozostały nienaruszone. Klasa jest wieczna.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
foto: screen x.com/sportsrollo

