To koniec świątecznego spokoju. We wtorek na mapie Polski zapłoną dziesiątki punktów oporu. Rolnicy, solidaryzując się z farmerami z Francji i Grecji, wznawiają protesty. Oficjalny powód to procedowana w Brukseli umowa o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej (Mercosur). Choć Komisja Europejska przesunęła termin jej finalizacji na początek przyszłego roku, rolnicy nie wierzą w zapewnienia o „bezpieczeństwie” tego porozumienia i zamierzają wywrzeć presję na rządzie w Warszawie.
Według zapowiedzi organizatorów, we wtorek można spodziewać się utrudnień w co najmniej kilkudziesięciu lokalizacjach w całym kraju. Na drogi, wiadukty i ronda wyjadą oflagowane ciągniki z hasłami „Stop Mercosur” oraz „W obronie polskiej wsi”. To skoordynowana akcja, która ma pokazać, że polski rolnik mówi jednym głosem z kolegami z Zachodu. Polscy rolnicy solidaryzują się z europejskimi rolnikami w ramach sprzeciwu wobec umowy z krajami Mercosur – podkreśla europosłanka Anna Bryłka z Konfederacji.
Gra o zdrowie konsumenta
Protestujący zaznaczają, że stawką nie jest tylko opłacalność ich produkcji, ale także bezpieczeństwo żywnościowe Polaków. Krzysztof Ciecióra z Prawa i SPrawiedliwości zwraca uwagę, że żywność importowana z Ameryki Południowej – wołowina, drób, cukier – nie musi spełniać rygorystycznych norm unijnych, które obowiązują polskich producentów. Żywność z Mercosuru nie spełnia i nie będzie spełniać żadnych norm, jakie musi spełniać żywność z Europy – alarmuje Ciecióra, wzywając konsumentów do zrozumienia, że ten protest jest w ich interesie.
Rząd uspokaja, rolnicy nie wierzą
Napięcie potęguje rozdźwięk między narracją rządu a obawami branży. Premier Donald Tusk przekonuje, że obecna wersja umowy leżąca na stole w Brukseli jest „w dużej mierze bezpieczna” dla polskich rolników. Jednak środowiska rolnicze uważają to za mydlenie oczu. Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolników „Samoobrona” wskazuje, że przesunięcie decyzji przez Ursulę von der Leyen o kilka tygodni to jedynie taktyka na „ostudzenie emocji” przez święta i Nowy Rok. Rolnicy obawiają się, że umowa zostanie po cichu parafowana w styczniu, co dla wielu gospodarstw może oznaczać wyrok.
Jutrzejszy wyjazd na drogi to sygnał ostrzegawczy. Emocje nie opadły, a determinacja wsi jest większa niż polityczne kalkulacje.

