Punktualnie o godzinie 10:00 na polskie drogi wyjechały kolumny ciągników. Rolnicy realizują zapowiadany scenariusz paraliżu ostrzegawczego w blisko 190 lokalizacjach w całym kraju. Hasło jest jedno: „Stop Mercosur”. Determinacja protestujących jest ogromna, a liderzy strajku wprost odcinają się od politycznych gier koalicji rządzącej, punktując narrację o rzekomym „rosyjskim śladzie” czy „poparciu dla rządu”. To preludium do tego, co czeka Warszawę w styczniu.
Dzisiejsza akcja to bezpośrednie wotum nieufności wobec zapewnień płynących z Brukseli i Warszawy o „bezpiecznikach” w umowie z Ameryką Południową. Rolnicy nie wierzą w klauzule ochronne. Twierdzą, że klauzule ochronne nie są w stanie zabezpieczyć rolnictwa, ponieważ Unia Europejska nie ma takich instrumentów. Jak dodają – to mydlenie oczu. Gdybyśmy byli zadowoleni z działań rządu, to byśmy nie musieli tu dziś być – kwitują rolnicy. Stawką protestu jest powstrzymanie napływu żywności, która jakościowo odstaje od europejskich norm, niszcząc dorobek pokoleń polskich gospodarzy.
Od blokady autostrady po „protest sygnalizacyjny”
Choć w wielu miejscach rolnicy starają się nie paraliżować całkowicie życia kierowców, w kluczowych punktach trwają twarde blokady:
- Łódzkie: Zablokowany jest węzeł Piątek na autostradzie A1. Nie można wjechać ani zjechać z autostrady, a utrudnienia mogą potrwać nawet 8 godzin. Traktory stoją też na wiaduktach nad S8 i A2.
- Zachodniopomorskie: Na dwie godziny zablokowano węzeł Pyrzyce na drodze ekspresowej S3.
- Wielkopolska: Blokada DK11 w Nowym Mieście nad Wartą. Utrudnienia na odcinku Jarocin – Środa Wielkopolska potrwają do 16:00.
- Śląskie i Zachodniopomorskie (Recz): Tu dominuje forma „sygnalizacyjna”. Rolnicy stoją na poboczach, wiaduktach i przy stacjach paliw (m.in. okolice Częstochowy, Lublińca), wywierając presję widokiem oflagowanego sprzętu, ale nie blokując przejazdu. – Chcemy wywrzeć presję na rządzących, a nie utrudniać życie kierowcom – tłumaczy Jakub Buchajczyk protestujący w Wielgoszczy.
W tle protestów wybrzmiewa argument o racji stanu. Rolnicy przypominają lekcję z pandemii COVID-19 – przerwane łańcuchy dostaw oznaczają paraliż. Zgoda na Mercosur to w ich ocenie wyrok na polskie rolnictwo i oddanie bezpieczeństwa żywnościowego w obce ręce. Jak tłumaczą gdybyśmy stracili własne rolnictwo, Polska mogłaby się znaleźć w śmiertelnym niebezpieczeństwie, zdana na łaskę Unii, która mogłaby używać reglamentacji żywności jako formy nacisku.
W Kielcach protest przybrał formę petycji. Kilkudziesięciu rolników przed Urzędem Wojewódzkim składa dokument na ręce przedstawiciela rządu. Rolnicza “Solidarność” szacuje, że wejście w życie umowy z Mercosurem doprowadzi do bankructwa nawet 90 proc. polskich gospodarstw.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Foto: x.com/krzysztofbosak

