Dmitrij Miedwiediew znów otworzył front, tym razem internetowy. Były prezydent Rosji, znany ostatnio głównie z barwnych wpisów w mediach społecznościowych, postanowił „ustawić do pionu” prezydenta Finlandii. W swoim najnowszym wywodzie zagroził sąsiadowi powtórką z historii i odebraniem niepodległości. To fascynujący pokaz rosyjskiej dyplomacji: prężenie muskułów, które dawno zwiotczały, i wymachiwanie szabelką przez płot, za którym stoi już NATO.
Poszło o słowa Alexandra Stubba. Prezydent Finlandii w orędziu noworocznym trzeźwo stwierdził, że relacje z Rosją zmieniły się nieodwracalnie. Dla Moskwy taka dawka prawdy była nie do przełknięcia. Miedwiediew ruszył więc do kontrataku na platformie X. Jakiś facet o nazwisku Stubb twierdzi, że stosunki Finlandii z Rosją zmieniły się na zawsze – kpi Miedwiediew, udając, że nie zna nazwiska głowy sąsiedniego państwa. Dalej jest już tylko lepiej. Rosyjski polityk wyraził nadzieję, że Moskwa „nigdy nie powtórzy błędu bolszewików z 1917 roku”. Dla tych, którzy nie znają meandrów kremlowskiej logiki: „błędem” było uznanie przez Lenina niepodległości Finlandii. Miedwiediew sugeruje więc, że Finlandia istnieje tylko przez pomyłkę Rosji i tę pomyłkę należy naprawić. Finlandia musi zapłacić za swoją podłą rusofobię – grzmi Miedwiediew, wystawiając wirtualne rachunki.
Papierowy tygrys warczy na NATO
Te pohukiwania brzmiałyby groźnie, gdyby nie realia. Rosja od blisko czterech lat toczy wojnę z Ukrainą. Miedwiediew zdaje się zapominać, że Finlandia to już nie neutralny gracz, którego można straszyć inwazją, ale członek NATO z jedną z najlepiej przygotowanych armii w Europie. Grożenie „skorygowaniem błędu z 1917 roku” krajowi, który jest chroniony Artykułem 5., to desperacka próba zachowania twarzy mocarstwa. Rosja, która traci setki tysięcy ludzi na froncie południowym, otwiera werbalny front północny, licząc, że ktoś się jeszcze przestraszy tych pohukiwań.
Helsinki robią swoje
Podczas gdy Miedwiediew walczy na klawiaturze, prezydent Stubb w swoim orędziu mówi o konkretach. Przypomina, że pokój jest blisko, ale wymaga kompromisów, i twardo deklaruje: Rosja to sąsiad, ale relacje z nią nigdy nie będą już takie same. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić zachowanie niepodległości Ukrainy – mówi Alexander Stubb. To zderzenie dwóch światów – fińskiego pragmatyzmu i rosyjskiego „odklejenia”. Moskwa, nie mogąc zaoferować nic poza agresją, ucieka się do historycznego szantażu. Ale czasy, gdy Finlandia drżała przed pomrukiem niedźwiedzia, minęły. Dziś niedźwiedź głównie ryczy na Twitterze, a Finowie po prostu robią swoje, bezpieczni pod parasolem Sojuszu. Miedwiediew może pisać o „błędach bolszewików”, ale największym błędem współczesnej Rosji było popchnięcie Finlandii i Szwecji prosto w ramiona NATO. I za ten błąd rachunek płaci właśnie Kreml.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<

