BMI kłamie? Nawet pięciokrotnie wyższe ryzyko chorób metabolicznych u osób z prawidłową wagą

Kobieta rozmawia z lekarzem

Myślisz, że prawidłowe BMI to gwarancja zdrowia? Nic bardziej mylnego! Naukowcy z Göteborga biją na alarm: nawet osoby o idealnej wadze mogą skrywać podwyższone ryzyko metaboliczne. Nowy wskaźnik, metaboliczne BMI, ujawnia, że zagrożenie otyłością czy cukrzycą może być nawet pięciokrotnie wyższe. Czas na nowe zasady gry w walce o formę i prawdziwe zdrowie!

Najnowsze, przełomowe badania naukowe rzucają nowe światło na ocenę ryzyka chorób metabolicznych, wskazując, że osoby o pozornie prawidłowej proporcji wagi do wzrostu, określanej tradycyjnym wskaźnikiem BMI, mogą skrywać w sobie znacząco podwyższone zagrożenie. Naukowcy alarmują, że w przypadku podwyższonego tzw. metabolicznego BMI (metBMI), ryzyko wystąpienia poważnych zaburzeń metabolicznych, w tym otyłości i groźnych schorzeń sercowo-naczyniowych, może być nawet pięciokrotnie wyższe, niż dotychczas sądzono. Te rewolucyjne wnioski, opracowane przez zespół badawczy z Uniwersytetu w Göteborgu, zostały opublikowane na łamach prestiżowego czasopisma „Nature Medicine”. Nowo opracowany wskaźnik, oparty na zaawansowanej analizie metabolitów obecnych we krwi, oferuje znacznie precyzyjniejszą ocenę stanu zdrowia metabolicznego niż jego klasyczny odpowiednik. Co więcej, badacze jednoznacznie wykazali, że kluczową rolę w skomplikowanych procesach związanych z przemianą materii odgrywa mikrobiota jelitowa.

Rima Chakaroun, główna autorka badania, która obecnie pracuje jako badaczka w Szpitalu Uniwersyteckim w Lipsku w Niemczech, a wcześniej prowadziła badania na Uniwersytecie w Göteborgu w Szwecji, podkreśla, że jej analizy koncentrowały się głównie na osobach w średnim wieku pochodzenia europejskiego. Zaznacza, że ta grupa może nie być w pełni reprezentatywna dla całej globalnej populacji, jednak zaobserwowany wzrost ryzyka był niezwykle wyraźny i niepokojący. Osoby, które na pierwszy rzut oka wydają się mieć normalną masę ciała, ale charakteryzują się podwyższonym metabolicznym BMI, są obciążone od dwu- do pięciokrotnie wyższym ryzykiem rozwoju stłuszczenia wątroby. To schorzenie jest uznawane za jedno z najgroźniejszych zaburzeń metabolicznych, a jego zaawansowane stadium może w najgorszym scenariuszu prowadzić do raka wątroby. Ponadto, u tych pacjentów obserwuje się bardzo wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia cukrzycy typu 2. Zazwyczaj towarzyszy temu insulinooporność, co oznacza, że organizm ma trudności z efektywnym przetwarzaniem glukozy. Co więcej, osoby te mają tendencję do gromadzenia większej ilości trzewnej tkanki tłuszczowej, która otacza narządy wewnętrzne, co jest szczególnie niebezpieczne dla zdrowia. W wielu przypadkach ich wyniki metaboliczne są zaskakująco zbliżone do tych, które obserwuje się u osób z BMI znajdującym się w górnej granicy normy, co dodatkowo maskuje problem.

Tradycyjny wskaźnik BMI (ang. Body Mass Index) od dawna służy jako podstawowa metoda oceny proporcji wagi do wzrostu. Oblicza się go poprzez podzielenie masy ciała wyrażonej w kilogramach przez wzrost w metrach podniesiony do kwadratu. Wynik w przedziale od 25 do 29,9 klasyfikuje się jako nadwagę, natomiast wartość powyżej 30 wskazuje na otyłość. Jednakże, w środowisku naukowym coraz częściej pojawiają się głosy krytyki, wskazujące, że wskaźnik ten jest powierzchowny i w wielu aspektach nieprecyzyjny.

Rima Chakaroun wyjaśnia, że choć BMI może dostarczyć ogólnych informacji o ilości tkanki tłuszczowej w dużej populacji, to jednak nie precyzuje kluczowych szczegółów, takich jak lokalizacja tej tkanki czy specyfika metabolizmu u poszczególnych osób. Ta niedoskonałość jest szczególnie problematyczna, ponieważ istnieją osoby o bardzo szczupłej sylwetce, które mimo to mogą cierpieć na poważne problemy metaboliczne, takie jak insulinooporność, stłuszczenie wątroby czy przewlekły stan zapalny, rozwijający się w organizmie niezauważenie.

W obliczu tych ograniczeń, pojawiła się pilna potrzeba opracowania bardziej precyzyjnego narzędzia diagnostycznego. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie jest właśnie metaboliczne BMI (metBMI), które opiera się nie na podstawowych pomiarach antropometrycznych, lecz na zaawansowanej analizie metabolomu.

Badaczka tłumaczy, że nowy wskaźnik bazuje na analizie małych cząsteczek krążących we krwi, czyli metabolitów. Te cząsteczki dostarczają niezwykle cennych informacji, pozwalając określić, jak poszczególne narządy współpracują ze sobą, jaki jest aktualny stan wątroby, tkanki tłuszczowej, a nawet jelit. W ramach przeprowadzonych badań, naukowcy skupili się na metabolitach, które zazwyczaj są ściśle powiązane z tradycyjnym BMI, wykazując wzrost lub spadek wraz z jego wartością. Wykorzystano je do predykcji metabolicznego BMI. W ten sposób udało się niejako zidentyfikować „cechy charakterystyczne otyłości”, czyli specyficzny profil krwi osoby, która teoretycznie jest otyła. Okazuje się, że można posiadać te metaboliczne cechy otyłości, nawet jeśli poziom tradycyjnego BMI nie wskazuje na nadwagę czy otyłość. Podsumowując, metBMI stanowi zatem raczej korektę i uzupełnienie tradycyjnego BMI, dostarczając szczegółowych informacji o aktualnym stanie zdrowia metabolicznego.

Badania przeprowadzone w Szwecji pod kierownictwem Rimy Chakaroun, których wyniki zostały szczegółowo opisane w styczniowym wydaniu „Nature Medicine”, wyraźnie wskazują na silny związek metabolicznego BMI z mikrobiotą jelitową. Osoby z wyższym wskaźnikiem metBMI charakteryzowały się mikrobiotą jelitową o mniejszej różnorodności oraz obniżonym potencjale do rozkładania błonnika pokarmowego do kwasu masłowego – procesu, który jest ściśle związany z łagodzeniem stanów zapalnych w organizmie. Co więcej, zaobserwowano, że po operacji bariatrycznej, pacjenci z wyższym metBMI osiągali o 30 procent niższą redukcję masy ciała, co podkreśla kliniczne znaczenie tego nowego wskaźnika.

Rima Chakaroun precyzuje, że mikrobiom jelitowy osób z podwyższonym metabolicznym BMI istotnie różni się od pozostałych. Występuje w nim mniej bakterii, a ich ogólna różnorodność jest mniejsza. Zauważalny jest również niedobór bakterii produkujących pożyteczne metabolity, takie jak krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Wiele z metabolitów, które są kluczowe dla obliczania metabolicznego BMI, jest ściśle powiązanych z mikrobiomem jelitowym i w dużej mierze przez niego wytwarzanych. Nasze jelita stanowią zatem istotny wskaźnik tego, jak radzimy sobie w otoczeniu i mogą być powiązane z podwyższonym ryzykiem metabolicznym.

Naukowcy z optymizmem przypuszczają, że zmiana niekorzystnego profilu metabolicznego jest możliwa do osiągnięcia. Kluczem do sukcesu ma być przede wszystkim konsekwentne przestrzeganie zdrowego stylu życia.

Ekspertka podkreśla, że wszelkie działania mające na celu zmniejszenie trzewnej tkanki tłuszczowej są zawsze pożyteczne. Korzystne będzie każde takie działanie, w tym zdrowa dieta, która nie polega na nadmiernym i restrykcyjnym ograniczaniu spożywanych kalorii, a także, być może, trening z obciążeniem. Chodzi o wszystkie czynniki, które zwiększają wytrzymałość organizmu, budują odporność na stres oraz pozytywnie wpływają na odbudowę mitochondriów, zarówno w tkance tłuszczowej, jak i w mięśniach. Rima Chakaroun uważa, że najważniejsze jest zrozumienie, iż nie jest to wyłącznie kwestia genetyki. Metaboliczne BMI stanowi odzwierciedlenie stylu życia, nawyków żywieniowych i sposobu, w jaki traktujemy nasz organizm. Na te czynniki mamy zazwyczaj znacznie większy wpływ niż na nasze geny.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, obecnie jedna na osiem osób na świecie cierpi na otyłość. Co więcej, w 2024 roku aż 35 milionów dzieci poniżej piątego roku życia zmagało się z nadwagą, co podkreśla globalny wymiar i pilność problemu zdrowotnego.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: