Czy prawo Unii Europejskiej może wymusić na Polsce rewizję fundamentów prawa rodzinnego? Najnowszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego wywołał prawną burzę. Sąd orzekł, że Polska ma obowiązek transkrypcji (przeniesienia do krajowych ksiąg) zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci. Decyzja ta rodzi poważne pytania o nadrzędność art. 18 Konstytucji RP i granice ingerencji TSUE w suwerenność prawną państw członkowskich.
Sprawa dotyczy wniosku o transkrypcję niemieckiego aktu małżeństwa, zawartego przez dwóch mężczyzn w 2018 roku w Berlinie. Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego, a następnie Wojewoda, kategorycznie odmówili wpisania dokumentu do polskich rejestrów. Ich argumentacja opierała się na fundamencie polskiego prawa: klauzuli porządku publicznego oraz art. 18 Konstytucji RP, który definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.
Urzędnicy słusznie zauważyli, że polski system prawny nie przewiduje innej formy małżeństwa niż heteroseksualna. Wpisanie do rejestru dwóch mężczyzn wymagałoby chociażby umieszczenia danych jednego z nich w rubryce „kobieta”, co stanowiłoby prawny i techniczny absurd, wprost uderzający w spójność naszych aktów stanu cywilnego.
Stanowisko urzędów poparł początkowo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (WSA). W swoim orzeczeniu z 2020 roku WSA oddalił skargę wnioskodawców, wskazując, że transkrybowany akt uzyskuje w Polsce niezależny byt prawny. Zgoda na taki krok oznaczałaby w praktyce wprowadzenie do polskiego porządku prawnego małżeństw jednopłciowych „tylnymi drzwiami”, czego ustawa zasadnicza nie przewiduje. Sąd podkreślił, że odwoływanie się do unijnej zasady swobody przemieszczania się nie może prowadzić do omijania Konstytucji RP. Zaznaczono również, że brak takiej transkrypcji nie łamie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która pozostawia definicję małżeństwa w gestii państw narodowych.
Naczelny Sąd Administracyjny dokonał jednak zwrotu w tej sprawie, powołując się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z listopada 2025 roku. Według NSA państwo członkowskie musi uznać małżeństwo jednopłciowe zawarte w innym kraju Unii, nawet jeśli własne prawo tego nie przewiduje.
NSA uznał, że dotychczasowa interpretacja klauzuli porządku publicznego wymaga „rewizji”, a art. 18 Konstytucji RP nie stanowi bezwzględnej przeszkody. Argumentacja ta budzi ogromne kontrowersje wśród prawników i konserwatywnych komentatorów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji próbuje łagodzić sytuację, tłumacząc, że wyrok TSUE i decyzja NSA dotyczą jedynie „kwestii technicznej” (transkrypcji dokumentu), a nie legalizacji takich związków w świetle polskiego prawa rodzinnego. Jednak dla wielu to niebezpieczny precedens, który rodzi pytanie: czy Konstytucja RP wciąż jest najwyższym prawem w Rzeczypospolitej?

