Niemcy legalizują odstrzał wilków! Gdzie są obrońcy przyrody, którzy tak głośno pouczali Polskę?

Wilki na polu

Decyzja niemieckiego Bundestagu to prawdziwe trzęsienie ziemi dla radykalnych środowisk ekologicznych. Wilk, do niedawna gatunek „ściśle chroniony”, został wpisany do ustawy łowieckiej. W regionach takich jak Brandenburgia czy Dolna Saksonia, drapieżniki te będą mogły być legalnie odstrzeliwane. Niemiecki rząd podszedł do sprawy skrajnie pragmatycznie: w ubiegłym roku ataki wilków kosztowały tamtejszych rolników ponad 23 miliony euro. Decyzja zapadła szybko – własne rolnictwo i bezpieczeństwo hodowców są ważniejsze.

Ciche protesty ekologów

Organizacje takie jak WWF oczywiście biją na alarm. Sybille Klenzendorf przekonuje, że masowe polowania nie rozwiążą problemu, a niemieckie władze podjęły decyzję bez twardych dowodów naukowych na odbudowę populacji na skalę transgraniczną. Ostrzega też, że po stracie dorosłych osobników, młode wilki mogą jeszcze częściej atakować łatwe cele. Te argumenty nie powstrzymały jednak legislacyjnej machiny.

Sytuacja zza naszej zachodniej granicy obnaża potężny problem w europejskiej debacie o ochronie środowiska. Wystarczy przypomnieć sobie, przez jakie piekło medialne i dyplomatyczne przechodziła Polska, gdy podejmowano decyzje o gospodarczej i sanitarnej wycince lasów. Do Puszczy Białowieskiej zjeżdżali się aktywiści z całej Europy, a unijne instytucje groziły nam palcem.

Hipokryzja i podwójne standardy

Tymczasem Niemcy prowadzą suwerenną politykę środowiskową na własnych zasadach. Gdy problemem był pomór świń – zorganizowano masowe, bezwzględne wybijanie dzików. Dziś, gdy wilki zagrażają zyskom rolników – legalizuje się na nie polowania. Europejski głos oburzenia jest w tym przypadku zaskakująco cichy. Nasuwa się więc wniosek: to, co w Polsce nazywane jest zbrodnią na naturze, w Niemczech uchodzi za racjonalne zarządzanie państwem. Czas najwyższy wyciągnąć z tego lekcję na przyszłość.

Podziel się w mediach społecznościowych