Jerzy Bończak: Pacyfista w roli gliny i… król bingu-watchingu?

Bończak

Legendarny aktor Jerzy Bończak powraca na ekrany w nowym serialu TVN „Młode gliny”. Wciela się tam w postać Tadeusza Deca, emerytowanego komendanta, który wspiera swojego syna – również policjanta – w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Choć rola wymaga od niego wejścia w brutalny świat przestępczości, prywatnie aktor zaskakuje szczerym wyznaniem: jest zdeklarowanym pacyfistą i nienawidzi broni. Jak radzi sobie na planie i… ile odcinków kryminałów potrafi obejrzeć jednego dnia?

W rozmowie dla agencji Newseria, Jerzy Bończak przyznał, że jego prywatne preferencje filmowe krążą niemal wyłącznie wokół produkcji kryminalnych. To jego ulubiony gatunek, a na platformach streamingowych szuka tylko takich tytułów. Co ciekawe, jego dzienna porcja streamingu jest naprawdę imponująca. Dziennie oglądam przynajmniej jeden lub dwa sezony, od sześciu do ośmiu odcinków. Codziennie taką porcję sobie zadaję wyznał aktor. Przy tak dużej ilości tytułów, Bończak żartobliwie dodaje, że sam gubi się w tym, co już widział, ale zapewnia, że seanse sprawiają mu ogromną przyjemność.

Ta miłość do ekranowej przemocy stoi w ciekawej sprzeczności z prywatnymi przekonaniami aktora. Jerzy Bończak otwarcie deklaruje: Jestem pospolitym facetem, który lubi, jak się biją, bo sam się nie bije. Aktor podkreśla, że jest pacyfistą i prywatnie „nienawidzi broni”. To właśnie dlatego rola komisarza na emeryturze, choć bliska jego filmowym zainteresowaniom, wymaga od niego pewnego przełamania. Jeśli scenariusz wymaga użycia broni palnej, Bończak jako profesjonalista wykonuje zadanie, ale jak sam dodaje robi to „z obrzydzeniem”.

Rola w „Młodych glinach” jest dla aktora ciekawa również z innego powodu. Choć gra w serialu, sam nie wie, w których odcinkach się pojawi. Przygotowuje sceny na planie, ale ich ostateczny montaż jest poza jego wiedzą. Dlatego, jak sam przyznaje, ogląda produkcję TVN „z dużą dozą zniecierpliwienia”, czekając, by zobaczyć efekt końcowy swojej pracy. Wygląda na to, że pacyfizm i miłość do kryminałów mogą iść w parze, przynajmniej w świecie filmu.

Podziel się w mediach społecznościowych