Sztuczna inteligencja w rękach cyberprzestępców. Fałszywe inwestycje zalewają polską sieć

mózg

Krajobraz cyberbezpieczeństwa zmienia się na naszych oczach, a głównym katalizatorem tej rewolucji jest sztuczna inteligencja. Narzędzia, które w założeniu mają ułatwiać nam pracę, stają się potężnym orężem w rękach oszustów. 

Automatyzacja sprawia, że czas potrzebny na przygotowanie złośliwego kodu, który jeszcze niedawno zajmował hakerom 24 godziny, w nadchodzących latach może zostać skrócony do zaledwie kilku minut. Wyścig zbrojeń w sieci nabiera bezprecedensowego tempa.

Wpływ sztucznej inteligencji obserwujemy w bardzo wielu atakach, ale również w systemach obrony. Ta obrona i stosowane techniki muszą odpowiadać temu, co wykonują nasi adwersarze – liczy się czas, szybkość działania, usprawnianie tych ataków i odpowiedź na nie – podkreśla Robert Grabowski, szef CERT Orange Polska.

Phishing ewoluuje. Plaga fałszywych inwestycji. Jak wynika z najnowszych analiz, phishing, czyli wyłudzanie danych, odpowiada już za ponad 47 proc. wszystkich incydentów w sieci, wyraźnie wyprzedzając ataki DDoS czy klasyczne złośliwe oprogramowanie. Nie mówimy tu jednak o prostych wiadomościach e-mail z błędami ortograficznymi. Dzisiejszy phishing to wysoce zautomatyzowany, złożony ekosystem.

Największy niepokój budzi jednak struktura tych oszustw. Blisko 70 proc. kampanii phishingowych to obecnie fałszywe inwestycje. Jeszcze dwa lata temu odsetek ten wynosił 28 proc. Cyberprzestępcy tworzą profesjonalnie wyglądające platformy giełdowe i serwisy obiecujące szybki zysk bez ryzyka. Wykorzystują do tego masowy kolportaż w mediach społecznościowych i największych sieciach reklamowych. Statystyki są nieubłagane: ponad 72 proc. poszkodowanych użytkowników trafiło na strony oszustów właśnie zwabionych wizją szybkiego pomnożenia kapitału.

Zorganizowane grupy i ataki DDoS jako zasłona dymna. Skala zagrożeń rośnie, a przestępcy korzystają z wielomilionowych botnetów (sieci zainfekowanych urządzeń), by uderzać z rekordową siłą. W 2025 roku odnotowano ataki DDoS o potężnej przepustowości sięgającej 1,5 Tb/s. Co ciekawe, ataki te rzadko są już celem samym w sobie. Coraz częściej trwają poniżej 10 minut i służą jako zasłona dymna dla innych, równoległych operacji np. kradzieży danych czy działań dezinformacyjnych. Zaawansowane grupy, nierzadko sponsorowane przez rządy, wykorzystują luki typu „zero-day”, aby uderzać w kluczowe sektory gospodarki.

Jak bronić się w dobie AI? Technologia to miecz obosieczny. Podczas gdy atakujący korzystają z AI bez żadnych zahamowań etycznych, obrońcy muszą działać w ściśle określonych ramach. Skuteczna ochrona przenosi się dziś na poziom infrastruktury sieciowej. Systemy takie jak CyberTarcza zablokowały w ubiegłym roku 345 tys. złośliwych domen, chroniąc przed utratą danych lub pieniędzy niemal 5,5 mln osób. Mechanizm ten blokuje ruch do niebezpiecznej strony, zanim użytkownik w ogóle zdoła ją otworzyć.

Eksperci zaznaczają jednak, że to nie wystarczy. Konieczny jest ciągły monitoring (tzw. threat hunting) oraz korzystanie z narzędzi weryfikujących tożsamość cyfrową. Przykładem jest usługa Hasło Alert, która na bieżąco analizuje miliardy rekordów z wycieków, ostrzegając użytkowników o ujawnieniu ich danych. Udostępniono również nowe narzędzia prewencyjne. Każdy internauta może przed kliknięciem w link zweryfikować podejrzany adres poprzez dedykowany formularz na stronach zespołów reagowania.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: