Kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) to groźna choroba wirusowa, która może prowadzić do trwałych powikłań neurologicznych, a nawet śmierci. Eksperci alarmują, że wraz ze zmianami klimatycznymi rośnie liczba zakażeń, a kleszcze coraz częściej atakują nie tylko w głębokich lasach, ale również w miejskich parkach i przydomowych ogródkach. Mimo skutecznej profilaktyki, poziom wyszczepialności w Polsce pozostaje dramatycznie niski.
Choroba początkowo rozwija się bezobjawowo lub przypomina zwykłą grypę, jednak u wielu pacjentów dochodzi później do zajęcia ośrodkowego układu nerwowego, co grozi zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych czy rdzenia kręgowego. Jak wskazuje prof. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych, w ubiegłym roku do szpitali trafiło ponad 900 takich pacjentów. Główną przyczyną rosnącej populacji kleszczy są łagodne zimy i wilgotne lata. W przeciwieństwie do boreliozy, przed KZM możemy się skutecznie zabezpieczyć.
Aby utrzymać pełną ochronę przed zakażeniem, konieczne jest przyjęcie trzech dawek w schemacie podstawowym oraz dawki przypominającej co kilka lat. Co ważne, od ubiegłego roku systematycznie rośnie dostępność do immunoprofilaktyki. Jak zaznacza dr Mikołaj Konstanty, wiceprezes izby aptekarskiej, szczepionkę można dziś wygodnie przyjąć w jednym z ponad 2250 punktów aptecznych w całym kraju. Farmaceuta staje się w tym procesie nie tylko osobą wykonującą zabieg, ale także kluczowym edukatorem zdrowotnym.
Mimo że większość społeczeństwa zdaje sobie sprawę z powagi choroby, statystyki szczepień wciąż plasują Polskę na szarym końcu Europy. Dr Barbara Czech-Szczapa, epidemiolog, zwraca uwagę na zjawisko zmęczenia komunikatami medycznymi po pandemii oraz wciąż rosnący wpływ dezinformacji. W sieci krąży wiele fałszywych przekazów, które na pierwszy rzut oka wyglądają na eksperckie, co usypia czujność i buduje u nas błędne poczucie bezpieczeństwa. Tymczasem szczepienie przeciw KZM jest rekomendowane każdemu, kto spędza czas na świeżym powietrzu – nawet podczas popołudniowego spaceru z psem.

