Nierówna walka w sieci. Big techy rosną w siłę, podczas gdy operatorzy toną w przepisach

Bigtechy na tle miasta

Globalne giganty technologiczne, takie jak Google, Meta czy Apple, zdominowały nasze cyfrowe życie, oferując usługi, które bezpośrednio zastępują tradycyjną komunikację. Problem w tym, że w przeciwieństwie do klasycznych operatorów telekomunikacyjnych, big techy funkcjonują w znacznie bardziej swobodnym środowisku prawnym. Eksperci rynkowi biją na alarm i domagają się pilnego wyrównania zasad gry.

Komunikatory internetowe, takie jak WhatsApp czy Messenger, wyparły klasyczne SMS-y, a aplikacje wideo i streamingowe stały się dla wielu główną alternatywą dla telewizji. Choć globalne platformy są nieodzowną częścią współczesnej gospodarki, to w wielu obszarach stają się bezpośrednią konkurencją dla tradycyjnych firm. Jednocześnie giganci korzystają z infrastruktury zbudowanej właśnie przez operatorów telekomunikacyjnych. Jak zauważa Mateusz Kowalczyk, dyrektor ds. doradztwa strategicznego z Arthur D. Little, zjawisko to rodzi ogromną presję konkurencyjną, która wymaga uregulowania.

Rygorystyczny gorset prawny a cyfrowa wolność

Skalę tej dysproporcji najlepiej obrazują finanse. W latach 2015–2023 kapitalizacja pięciu największych amerykańskich spółek technologicznych wzrosła o 350 procent, osiągając astronomiczną kwotę 8,1 biliona euro. W tym samym czasie europejscy operatorzy telekomunikacyjni notowali średnie spadki rzędu 1,8 procent rocznie. Skąd ta różnica? Przedstawiciele branży łączności od ponad dwóch dekad podlegają niezwykle surowym obowiązkom w kilkudziesięciu różnych obszarach – od skomplikowanych regulacji konsumenckich po dyrektywy dotyczące prywatności i retencji danych. W tym samym czasie big techy mogły rozwijać swoje transgraniczne usługi, przez lata pozostając poza zasięgiem krajowych urzędów kontrolnych.

Koniec z nadgorliwością urzędników

Odpowiedzią na tę asymetrię zaczynają być nowe unijne przepisy, takie jak Digital Services Act czy Digital Markets Act. Zanim jednak w pełni wejdą one w życie, analityk wskazuje na inną, szybszą drogę – deregulację w stosunku do lokalnych firm. Chodzi o to, by zdjąć z nich część przestarzałych wymogów, aby mogli funkcjonować na podobnych zasadach co globalne platformy cyfrowe. W Polsce sytuację dodatkowo pogarsza zjawisko tzw. goldplatingu, czyli nadgorliwego i nadmiernie restrykcyjnego wdrażania prawa unijnego do krajowych przepisów, co mnoży papierologię i drastycznie podnosi koszty działalności operacyjnej.

Kolejnym wyzwaniem hamującym rozwój rynku są ogromne obciążenia podatkowe. Tylko w 2024 roku opłaty ponoszone przez polskich operatorów m.in. z tytułu korzystania z częstotliwości sięgnęły miliardów złotych. Współautor raportu rynkowego apeluje, aby w przyszłości opłaty związane np. z aukcjami w większym stopniu kierować na reinwestycje i rozwój samej infrastruktury, zamiast traktować je jedynie jako szybki zastrzyk dla budżetu państwa. Długofalowo to właśnie silny, stale modernizowany sektor telekomunikacyjny jest gwarancją nowoczesnej i zrównoważonej gospodarki.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: