W sytuacji narastającego napięcia geopolitycznego w naszym regionie, dyskusja o samodzielności i wydajności polskiego przemysłu zbrojeniowego staje się kluczowa dla przetrwania suwerennego państwa. Brutalny, przeciągający się konflikt w Ukrainie bezlitośnie obnażył poważne luki produkcyjne niemal wszystkich europejskich mocarstw, zwłaszcza w zakresie podstawowej, wielkokalibrowej amunicji artyleryjskiej oraz zapomnianych na lata środków obrony terytorialnej. W obliczu tego olbrzymiego wyzwania, powiewem twardego, rynkowego optymizmu stają się śmiałe, liczone w setkach milionów złotych projekty realizowane przez Grupę Niewiadów, która właśnie z powodzeniem zadebiutowała na głównej płycie warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych.
Aby wejść do ścisłej europejskiej pierwszej ligi, nie wystarczą jedynie doskonałe plany inżynieryjne; potrzebny jest potężny, stabilny strumień finansowania inwestycyjnego. Jak informuje prezes spółki, Przemysław Kowalczuk, niedawne i w pełni udane wejście przedsiębiorstwa na główny parkiet GPW przyniosło wycenę Grupy na poziomie blisko 3 miliardów złotych, co jest jasnym sygnałem ogromnego zaufania ze strony twardych inwestorów.
To kapitalny zastrzyk energii przed gigantycznym zadaniem, jakim jest budowa od podstaw w Niewiadowie fabryki amunicji artyleryjskiej absolutnie strategicznego kalibru 155 mm. Przeznaczono na ten cel ponad 250 milionów złotych. Montaż nowoczesnych maszyn rozpocznie się z całą mocą już w trzecim kwartale 2026 roku, co ma skutkować otwarciem seryjnej produkcji pod koniec bieżącego roku. Jak precyzuje prezes, docelowy próg wyjściowy wynosi 180 tysięcy sztuk zaawansowanej amunicji dalekiego zasięgu rocznie (powyżej 40 kilometrów). Te dostawy nie tylko zasilą drastycznie uszczuplone magazyny Wojska Polskiego, które potrzebują na gwałt od miliona do trzech milionów sztuk bezpiecznego zapasu wojennego, ale będą również ratować inne wyprzedane armie sojusznicze NATO w regionie, stanowiąc fantastyczny towar i silnik eksportowy dla państwa.
Szeroka ofensywa na rynku granatników i obiecujący mariaż technologiczny z partnerem z Azji
Wielki kaliber to jednak zaledwie połowa strategicznej, biznesowej układanki. Kolejnym ambitnym projektem wycenianym na 70 milionów złotych jest budowa w Niewiadowie potężnej linii produkcyjnej dla średniokalibrowej amunicji 40 mm. Jak trzeźwo oceniają analitycy, tylko w najbliższym europejskim regionie stacjonuje ponad 48 tysięcy aktywnych, nowoczesnych granatników, a ich amunicyjne potrzeby, szacowane obecnie na około 40 milionów sztuk zapasu operacyjnego, zostały mocno wyczerpane po zaostrzeniu wschodnich konfliktów od roku 2022.
Grupa zapowiada docelową produkcję rzędu 480 tysięcy sztuk tego kalibru każdego roku, opierając się na dwóch kluczowych standardach amunicyjnych dla NATO: High Velocity i Low Velocity. Gwarantem technologicznego i operacyjnego sukcesu na tym niezwykle wymagającym polu jest podpisana na minimum trzydzieści lat umowa licencyjna z uznanym, singapurskim konglomeratem obronnym ST Engineering. Dla polskiej spółki to niesamowite zabezpieczenie tak zwanych szybkich łańcuchów dostaw i transfer zaawansowanego technicznego „know-how”, podczas gdy dla dalekowschodniego kooperanta Niewiadów staje się absolutnie cennym i koniecznym przyczółkiem logistycznym do ekspansji na rynkach obronnych DACH (kraje niemieckojęzyczne) i rynkach krajów bałtyckich.
Twarde pożegnanie z kontrowersyjną, krępującą konwencją i powrót na opuszczony rynek obrony minowej
Oprócz ogromnej wagi pocisków artyleryjskich, absolutnym, strategicznym przełomem dla firmy pozostaje wznowienie zapomnianej seryjnej produkcji zabójczo skutecznych min przeciwpiechotnych. Ukraiński poligon doświadczalny brutalnie udowodnił wyższym sztabowcom, że na równinie nie istnieje skuteczniejsza metoda fizycznego zabezpieczenia ogromnych połaci długich i bezbronnych linii granicznych przed napierającą, wielką inwazją lądową. Przez niemal trzy dekady rozwój tego kluczowego segmentu był dla polskiej zbrojeniówki całkowicie zablokowany z powodu rygorystycznych ograniczeń narzuconych przez słynną konwencję ottawską, która formalnie i skutecznie krępowała możliwość produkcji, handlu i magazynowania tych środków bojowych w rejonie.
Po tym, jak 20 lutego 2026 roku Polska ostatecznie i oficjalnie wycofała się z tej sztywnej struktury prawno-międzynarodowej (idąc w ślady m.in. Estonii, Łotwy i Litwy), zapotrzebowanie krajowe szacuje się obecnie na oszałamiające 16 milionów różnorodnych sztuk do końca 2028 roku. ZSP Niewiadów dysponuje wręcz perfekcyjnym doświadczeniem w tej materii: ma gotowe do odświeżenia projekty inżynieryjne, świetne i bezpieczne linie montażowe oraz wolną infrastrukturę bez konieczności kosztownych budów od nowa. To gigantyczny, zbrojeniowy potencjał z planowaną szczytową produkcją sięgającą bez trudu miliona min rocznie, co powinno stanowić dla decydentów z MON czytelny znak na błyskawiczne zaopatrywanie naszej własnej, mocno nadwyrężonej tarczy obronnej bez konieczności kosztownego, niepewnego polegania na zagranicznych dostawcach.

