Kosmiczne oko na straży polskiego bezpieczeństwa

Jeszcze kilkanaście lat temu zaawansowane obrazowanie satelitarne kojarzyło się głównie z filmami science fiction lub tajnymi operacjami wywiadowczymi. Dziś technologia ta staje się codziennym, fundamentalnym narzędziem w rękach polskiej administracji publicznej, służąc do monitorowania zmian klimatycznych, wypłacania dopłat rolniczych, a przede wszystkim do ratowania ludzkiego życia i środowiska. Od gigantycznej katastrofy ekologicznej na Odrze po niszczycielskie powodzie na południu kraju, polskie służby coraz częściej spoglądają w niebo, by przewidzieć to, co nieuchronnie nadejdzie na ziemi. O ile nasza administracja radzi sobie świetnie w pozyskiwaniu tych kosmicznych danych, o tyle kluczowym wyzwaniem na najbliższe lata pozostaje wdrożenie potężnych algorytmów i sztucznej inteligencji, które w ułamku sekundy przetłumaczą gigabajty surowych pikseli na konkretne decyzje dla wozów strażackich.

Dane przesyłane przez satelity stały się absolutnie nieocenionym źródłem informacji przy prognozowaniu i analizowaniu największych zagrożeń. Jak zauważa Marek Kajs, zastępca Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, techniki te odegrały gigantyczną rolę latem 2022 roku, pomagając w śledzeniu mechaniki kryzysu ekologicznego na rzece Odrze. Pozwoliły określić dokładny zasięg zakwitu, zidentyfikować odcinki z podwyższonym stężeniem chlorofilu oraz prześledzić dynamikę katastrofy w czasie. Potencjał tego narzędzia okazał się na tyle duży, że we wrześniu 2025 roku podpisano porozumienie z Polską Agencją Kosmiczną, a GIOŚ chce przenosić te doświadczenia na bieżące monitorowanie środowiska i cieków wodnych w całym kraju. Wielkoskalowy monitoring sprawdził się również w 2024 roku, gdy na wniosek Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wykorzystano satelity do obserwacji siedmiu obszarów zagrożonych powodzią na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie.

Przewaga ciągłego obrazu nad tradycyjnym eksperckim spacerem w kaloszach 

Wielką siłą obrazowania satelitarnego jest możliwość spojrzenia na planetę w skali makro w sposób nieprzerwany. Dr hab. inż. Katarzyna Osińska-Skotak, profesor Politechniki Warszawskiej z Wydziału Geodezji i Kartografii, podkreśla twardo, że tradycyjne metody manualnego monitoringu środowiska dają wyłącznie punktowy lub ekspercki obraz, który nie pozwala na ocenę sytuacji w tym samym momencie na dużym terenie. Satelity, wspierane lotniczymi platformami teledetekcyjnymi i uczeniem maszynowym, pozwalają na wysoce zautomatyzowane, kompleksowe i tańsze monitorowanie rozległych siedlisk przyrodniczych Natura 2000, czy chociażby inwentaryzację niszczejącego dziedzictwa kulturowego (jak miało to miejsce w cypryjskim Pafos). 

W przeciwieństwie do eksperta, który na ocenę terenu potrzebuje niekiedy trzech miesięcy, satelita potrafi w krótkim czasie wykonać zdjęcia pozwalające opracować problem w zaledwie kilka tygodni. Polska administracja, w tym Główny Urząd Statystyczny, bardzo sprawnie wykorzystuje te możliwości od dawna, tworząc z partnerami projekty takie jak SATMIROL do monitorowania m.in. zjawisk ekstremalnych w rolnictwie.

Chmura obliczeniowa i algorytmy pomogą wreszcie zapanować nad chaosem

Posiadanie ogromnych zasobów zdjęć to jednak tylko połowa sukcesu w zarządzaniu kryzysowym. Monika Krzyżanowska, dyrektor ds. rozwoju biznesu w firmie CloudFerro, słusznie przypomina, że samo zdjęcie jest bezużyteczne, jeśli człowiek nie umie spojrzeć na nie ze zrozumieniem lub nie dysponuje programistycznymi narzędziami. Im więcej danych zgromadzimy z danego rejonu w potężnej chmurze obliczeniowej, tym dokładniejsze i szybsze wskazówki służby ratunkowe otrzymają na wyjściu – na przykład o tym, w które zalane drogi nie wjeżdżać wozem strażackim. Podobną diagnozę stawia Marek Kajs, dodając, że człowiek nie jest już w stanie analizować takiego nawału informacji manualnie. Polskim urzędom najbardziej brakuje dzisiaj niezawodnych algorytmów uczenia maszynowego, które na bieżąco, w czasie rzeczywistym, alarmowałyby o niepokojących anomaliach na obszarze kraju.

Proaktywne uderzenie i ratunkowy pomost dla zdezorientowanych służb 

Aby nauka nie rozminęła się z potrzebami ratowników z błotem na butach, musiano stworzyć systemowego tłumacza. Dr Jakub Ryzenko, szef Centrum Informacji Kryzysowej w Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk, powołał do życia Civil Security Hub Poland (pierwszy taki podmiot w Europie), którego głównym celem jest pełnienie roli pomostu między zaawansowanym sektorem kosmicznym a ludźmi z zarządzania kryzysowego. Użytkownik końcowy nie potrzebuje skomplikowanych danych z orbity, potrzebuje prostego komunikatu: gdzie uderzy woda, jak dużo jej będzie i co wydarzy się za godzinę. Dzięki strategicznej i szybkiej wiedzy Polska przechodzi z etapu klasycznego, biernego reagowania po fakcie, do działań całkowicie proaktywnych. Jeśli straż pożarna z wyprzedzeniem wie z map satelitarnych, gdzie dokładnie wyleje rzeka, to przesuwa tam siły z północy Polski na długo przed tragedią; wysyła precyzyjnie 3 odpowiednio dobrane jednostki w jedno miejsce zamiast dysponować w ciemno 10 zastępów do fałszywych wezwań.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: