Gospodarka traci setki tysięcy rąk do pracy, a rezerwowa “armia” tkwi w domach

Polski rynek pracy znalazł się na ostrym wirażu demograficznym, z którego w ciągu najbliższych dekad nie będzie już bezpiecznego powrotu. Starzejące się społeczeństwo i odchodzenie na emerytury powojennych wyżów sprawiają, że nasza gospodarka dosłownie wykrwawia się z rąk do pracy, tracąc z każdym rokiem zatrważające liczby potencjalnych pracowników. Remedium na ten postępujący paraliż kadrowy leży w zasięgu ręki, ukryte w ponad dwumilionowej grupie biernych zawodowo osób z niepełnosprawnościami. Niestety, wdrożenie tego potężnego, ludzkiego potencjału do polskich firm wciąż rozbija się o mur niezrozumienia, niepotrzebnych lęków pracodawców oraz skomplikowanych procedur biurokratycznych. Czas ostatecznie przełamać mity o zatrudnianiu tej grupy i stworzyć realne systemy wsparcia (w tym ustawę o asystencji osobistej), by odblokować rozwój przedsiębiorstw i przywrócić tysiącom wykluczonych osób ich życiową i zawodową godność.

Liczby obrazujące nasz kryzys kadrowy są po prostu bezlitosne i wymagają szybkiej reakcji biznesu. Jak alarmuje Piotr Rogowiecki, dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP oraz sekretarz prezydium rady dialogu społecznego, z polskiego rynku pracy ubywa każdego roku aż 200 tysięcy osób w wieku aktywności zawodowej. Zgodnie z prognozami Głównego Urzędu Statystycznego, w najgorszym scenariuszu do 2060 roku liczba osób w wieku produkcyjnym może spaść do zaledwie 13,3 miliona, co oznacza potężny spadek o 40 procent w stosunku do roku 2022. W tym samym czasie, jak wskazuje Tomasz Szklarski, ekspert Business Centre Club i wiceprezes Zarządu Zmotywowani.pl, w Polsce żyje ponad 2 miliony osób z niepełnosprawnościami, które są bierne zawodowo, nie pracują i w ogóle nie szukają dziś zatrudnienia. Na koniec czwartego kwartału 2025 roku aktywnych zawodowo było zaledwie 534 tysiące takich osób, z czego większość znalazła posady w przetwórstwie przemysłowym, opiece zdrowotnej i handlu. W dobie bardzo niskiego bezrobocia i skomplikowanych przepisów dotyczących legalizacji pracy cudzoziemców, ten ogromny krajowy zasób staje się dla pracodawców absolutną koniecznością.

Strach i stereotypy krępują ręce przedsiębiorcom gotowym na tworzenie nowych miejsc 

Główną przeszkodą na drodze do masowej integracji na rynku nie są wcale chęci, lecz zakorzenione w mentalności biznesowej lęki. Tomasz Szklarski trafnie diagnozuje, że w polskich firmach cały czas pokutuje lęk przed tym, czy przedsiębiorcy w ogóle potrafią odpowiednio dostosować miejsce pracy dla takich kandydatów. Ten paniczny strach jest często zupełnie nieuzasadniony, ponieważ bazuje na niszczących rynek stereotypach, a szefowie nierzadko posiadają odpowiednią wiedzę, z której po prostu nie zdają sobie na co dzień sprawy. Dodatkowym czynnikiem paraliżującym chęci biznesu jest biurokracja narzucana przez organy państwowe; wielu pracodawców obawia się błędów w interpretacji przepisów Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) i woli opłacać ustawowe kary (dotyczące firm powyżej 25 pracowników i wskaźnika niepełnosprawnych poniżej 6 proc.), niż ryzykować konflikt z prawem przy zatrudnianiu. Uproszczenie tych zawiłych i niezrozumiałych procedur byłoby potężnym impulsem do polepszenia sytuacji na rynku.

Luka kompetencyjna wymaga od chętnych kandydatów twardego i ciągłego doszkalania 

Samo przełamanie strachu po stronie szefostwa to jednak tylko połowa drogi, ponieważ wyzwania leżą również po stronie samych potencjalnych pracowników. Jak zaznacza Piotr Rogowiecki, największym problemem u samych kandydatów jest dotkliwa luka kompetencyjna. Aby realnie podnieść swoje szanse na etat, osoby te muszą bezwzględnie inwestować we własne umiejętności. Nie oznacza to od razu konieczności zdobywania twardego, wyższego wykształcenia akademickiego, ponieważ obecny rynek – szczególnie ten skupiony wokół nowych technologii – mocno premiuje konkretne kursy i szkolenia.

Cyfryzacja umożliwia wykonywanie pracy w pełni zdalnie z własnego domu, co otwiera przed osobami z ograniczeniami ruchowymi niesamowicie szerokie pole do rozwoju kariery. Kluczem do sukcesu podczas rekrutacji jest jasne komunikowanie pracodawcom swoich mocnych stron, a także transparentne wskazywanie obszarów, w których potrzebne będzie techniczne wsparcie stanowiska.

Ustawa o asystencji i świadczenia dla opiekunów to ostateczny klucz do uwolnienia potencjału 

Problematyka aktywizacji zawodowej wykracza jednak daleko poza same biura i hale produkcyjne, dotykając dramatu domowych opiekunów. Jak słusznie podkreśla Tomasz Szklarski, opiekunowie osób z niepełnosprawnościami pracują tak naprawdę na dwóch trudnych etatach, z czego opieka nad bliskim jest wyczerpującym, całodobowym wyzwaniem. Uwolnienie ich czasu i powrót na otwarty rynek pracy jest możliwe tylko wtedy, gdy państwo zagwarantuje odpowiednie zastępstwo na czas ich aktywności zawodowej.

Światełkiem w tunelu jest ustawa o świadczeniu wspierającym obowiązująca od początku 2024 roku (uzależniająca kwoty od poziomu potrzeby wsparcia i kwoty renty socjalnej), a także wciąż procedowana, fundamentalna ustawa o asystencji osobistej. Pełne i powszechne wdrożenie instytucji asystenta uwolniłoby gigantyczne rezerwy ludzkie z dusznych mieszkań, pozwalając w końcu tysiącom rodzin aktywnie i godnie włączyć się w krwiobieg polskiej, słabnącej demograficznie gospodarki.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: