20 maja – jutro – w samo południe na Placu Zamkowym w Warszawie zbiorą się tysiące ludzi. Rolnicy, górnicy, pracownicy fabryk, przewoźnicy, przedsiębiorcy. Piotr Duda mówi: „To czerwona kartka dla rządu.” Tomasz Obszański ze Solidarności Rolników dodaje: „Rolnicy nie mają się do kogo udać.” Manifestacja pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków” ma być największym protestem w 2026 roku i jednocześnie testem siły społeczeństwa, które mówi Brukseli: „dość.” O co dokładnie chodzi? Co to jest ETS2? Dlaczego Mercosur budzi strach? I czy referendum w sprawie Zielonego Ładu ma sens?
Jutro w Warszawie wydarzy się coś, czego polska scena polityczna nie widziała od dawna: wspólny protest ludzi, którzy normalnie nie chodzą na te same manifestacje. Na Placu Zamkowym staną obok siebie związkowcy z „Solidarności” i rolnicy z Solidarności Rolników Indywidualnych. Górnicy ze Śląska i sadownicy z Mazowsza. Pracownicy fabryk z Łodzi – tych fabryk, o których pisaliśmy, że się zamykają – i kierowcy tirów, którzy od 2027 roku będą płacić nowy podatek, o którym większość Polaków jeszcze nie wie.
To nie jest protest jednej branży. To nie jest protest jednej partii. To jest protest ludzi, którzy czują, że system – polski i europejski jednocześnie – działa przeciwko nim. I którzy jutro powiedzą to głośno. Zanim wyjdą na ulicę wyjaśnijmy, o co walczą.
Europejski Zielony Ład
Europejski Zielony Ład (European Green Deal) to pakiet inicjatyw politycznych i gospodarczych Komisji Europejskiej, zainicjowany w 2019 roku, który zakłada osiągnięcie neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku. Neutralność klimatyczna oznacza: tyle CO₂ emitujemy, ile pochłaniamy. Bilans netto wynosi zero.
Brzmi abstrakcyjnie ale przekłada się na bardzo konkretne regulacje, które dotykają każdego Polaka.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Pakiet „Fit for 55″, wchodzący w skład Zielonego Ładu zakłada redukcję emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 procent do 2030 roku (wobec poziomu z 1990). Dla Polski – kraju, który 66 procent energii produkuje z węgla – to jest rewolucja. Nie ewolucja – rewolucja. Bo 55 procent redukcji w cztery lata (2026–2030) oznacza zamykanie elektrowni węglowych, likwidację kopalń, przejście na OZE i atom w tempie, którego Polska fizycznie nie jest w stanie osiągnąć. Pisaliśmy o tym obszernie: brak atomu kosztuje nas miliardy, a miks energetyczny oparty na węglu generuje najdroższy prąd w regionie.
Ale Zielony Ład to nie tylko energia. To jest rolnictwo (strategia „Od pola do stołu” – ograniczenie pestycydów o 50 procent, nawozów o 20 procent, 25 procent gruntów na rolnictwo ekologiczne). Transport (zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035). Budownictwo (obowiązek termomodernizacji budynków – miliony polskich domów trzeba ocieplić, wymienić okna, zmienić ogrzewanie). Przemysł (Carbon Border Adjustment Mechanism – CBAM – graniczny podatek węglowy na import spoza UE).
„Solidarność” nie mówi: „nie ma zmian klimatycznych.” Pisaliśmy w naszym artykule o klimacie – zmiany są realne, zmierzone, poważne. „Solidarność” mówi coś innego: „tempo i koszt są nie do udźwignięcia, szczególnie przez Polskę.”
ETS2. Podatek, o którym nie wiesz a który zapłacisz od 2027 roku
Tu dochodzimy do tematu, który jest prawdopodobnie najważniejszym powodem jutrzejszego protestu i o którym większość Polaków nie ma pojęcia.
ETS2 – Emissions Trading System 2 – to nowy system handlu uprawnieniami do emisji CO₂, który od 2027 roku obejmie dwa sektory dotychczas wyłączone z unijnego systemu ETS: budynki i transport drogowy.
Co to oznacza w praktyce? Od 2027 roku firmy sprzedające paliwa do ogrzewania domów (gaz, olej opałowy, węgiel) i paliwa transportowe (benzyna, diesel) będą musiały kupować uprawnienia do emisji CO₂. Ten koszt – jak każdy podatek nałożony na producenta – zostanie przeniesiony na konsumenta.
Ile to będzie kosztować Polaka? Szacunki różnią się – od kilkuset do ponad tysiąca złotych rocznie na gospodarstwo domowe. Zależy od ceny uprawnień (która jest rynkowa i zmienna), od tego, czym grzejemy (węgiel emituje więcej = drożej; gaz mniej = taniej; pompa ciepła = prawie zero) i od tego, ile jeździmy samochodem.
Ale jedno jest pewne: ceny paliw i ogrzewania WZROSNĄ. Nie „może wzrosną.” Wzrosną, bo taka jest konstrukcja ETS2. To jest de facto podatek od ogrzewania i od jazdy samochodem. Podatek, o który nikt Polaków nie pytał, bo decyzja zapadła w Brukseli, nie w Sejmie.
Region Gdański „Solidarności” pisze wprost: „Na początku tego roku pojawiły się doniesienia, że Komisja Europejska chce wycofać się z Zielonego Ładu według tzw. Europejskiego Kompasu Konkurencyjności. To tylko zapowiedzi, a realnym jest ETS2, faktyczny podatek nałożony na nasze mieszkania, domy, środki transportu od 2027 roku.”
Piotr Duda tłumaczy to jeszcze prościej: „To jest podatek od życia. Od ogrzewania domu, od dojazdu do pracy, od gotowania obiadu.”
Mercosur, czyli tania wołowina z Brazylii vs. polski rolnik
Drugi temat, który jutro wybrzmi na Placu Zamkowym, i który łączy się bezpośrednio z naszym artykułem o rentowności rolnictwa.
Umowa UE-Mercosur to porozumienie handlowe między Unią Europejską a blokiem krajów Ameryki Południowej (Brazylia, Argentyna, Urugwaj, Paragwaj). Negocjowana od ponad dwudziestu lat, została politycznie potwierdzona w grudniu 2024 roku, choć ratyfikacja wciąż trwa.
„Nie pozwolimy sobie ukraść Polski. To jest nasza przyszłość, nasze miejsca pracy i suwerenność energetyczna Polski.”
– Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Sala BHP dawnej Stoczni Gdańskiej, 22 kwietnia 2026
Co zakłada? Zniesienie lub radykalne obniżenie ceł na import produktów rolnych z Ameryki Południowej do UE – w tym wołowiny, drobiu, cukru, etanolu, soi. W zamian – otwarcie rynków Mercosuru na europejskie produkty przemysłowe (samochody, maszyny, leki).
Dlaczego rolnicy protestują? Bo brazylijskie mięso jest produkowane w warunkach, których polski (i europejski) rolnik nie może spełnić. I nie dlatego, że jest gorszy, lecz dlatego, że ma INNE regulacje. Brazylijski hodowca wołowiny nie musi spełniać unijnych norm dobrostanu zwierząt. Nie musi ograniczać antybiotyków. Nie musi płacić za uprawnienia CO₂. Nie musi przeznaczać 25 procent ziemi na rolnictwo ekologiczne. Produkuje taniej, bo ma mniej regulacji. I po zniesieniu ceł jego mięso wejdzie na europejski rynek po cenie, z którą polski rolnik nie jest w stanie konkurować.
Pisaliśmy: hektar pszenicy to minus tysiąc złotych. Dopłata do tuczu świni to minus 360 złotych. A teraz – do tego deficytu – dojdzie import taniej wołowiny z Brazylii. Tomasz Ognisty z Solidarności RI: „Rolnicy dzisiaj wysypują swoje warzywa z powrotem na pola, ponieważ import z Niemiec zalał polski rynek.” Po ratyfikacji Mercosuru zaleje go Brazylia.
Rolnictwo to „kompletna zapaść”
Solidarność Rolników Indywidualnych wyprowadza jutro na ulice ludzi, o których pisaliśmy w artykule o rentowności, i których głos jest coraz bardziej desperacki.
Tomasz Obszański, przewodniczący Solidarności RI: „Cała sytuacja, jaka dzisiaj jest w rolnictwie, jest bardzo trudna. Rolnicy tak naprawdę nie mają się do kogo udać. Pan premier w tym względzie nie robi nic.”
Adrian Wawrzyniak, rzecznik związku: „Trzeba mieć na uwadze problemy związane z brakiem opłacalności, z anomaliami pogodowymi. I przede wszystkim z brakiem realnego wsparcia i zagrożeniem ze strony zarówno Ukrainy, jak i Mercosuru.”
Tomasz Ognisty, wiceprzewodniczący: „Obserwujemy w ostatnich miesiącach kompletną zapaść, jeśli chodzi o polskie rolnictwo. Zakłady pracy masowo zwalniają swoich pracowników.”
Postulaty rolników na jutro: kredyty preferencyjne na odbudowę po przymrozkach i suszy. Realne wsparcie finansowe (nie „kroplówka”). Stop Mercosurowi. Stop ETS-om w rolnictwie. Referendum w sprawie Zielonego Ładu.
Referendum. Wniosek prezydenta Nawrockiego do Senatu
Jest w jutrzejszym proteście wątek, który łączy ulicę z Pałacem Prezydenckim, i który może mieć konsekwencje daleko wykraczające poza jeden dzień manifestacji.
Prezydent Karol Nawrocki, który w kampanii wyborczej zobowiązał się do inicjatywy referendalnej w sprawie polityki klimatycznej złożył wniosek do Senatu o rozpisanie referendum ogólnokrajowego dotyczącego Zielonego Ładu. Jutrzejsza manifestacja „Solidarności” jest jednocześnie poparciem dla tego wniosku.
Piotr Duda: „Mamy prawo wypowiedzieć się w sprawie polityki klimatycznej. Żaden polityk nam go nie odbierze.”
Jak to ma wyglądać? Prezydent złożył wniosek do Senatu. Senat – jeśli poprze – zarządza referendum. Pytanie referendalne miałoby dotyczyć: czy Polacy popierają unijną politykę klimatyczną w jej obecnym kształcie?
Czy Senat (kontrolowany przez koalicję Tuska) poprze wniosek? Wątpliwe. Ale, jak mówi Duda „sam fakt złożenia wniosku jest sygnałem.” Sygnałem dla Brukseli, że społeczeństwo – nie tylko politycy – chce mieć głos w sprawie, która dotyczy jego portfela, pracy i przyszłości.
Zwolnienia, fabryki, miejsca pracy
Jutrzejsza manifestacja nie jest tylko o Zielonym Ładzie, choć to jest główne hasło. Jest też o czymś, co Polacy czują na własnej skórze: o zwolnieniach.
Region Lubelski „Solidarności” wylicza: Zwolnienia grupowe rosną od dwóch lat. Pisaliśmy: Beko w Łodzi (1 800), Philips w Pabianicach (700), ABB w Aleksandrowie Łódzkim (400+). Bezrobocie – 6,1 procent rejestrowane, 13 procent wśród młodych. Pisaliśmy obszernie. Koszty energii – 25-30 procent więcej niż w Niemczech. Pisaliśmy. Chaos gospodarczy – deficyt 69,5 mld w pierwszym kwartale, KPO „przejedzone” w 90 procentach na płynność. Pisaliśmy.
„Solidarność” łączy te wątki w jedną narrację: Zielony Ład podnosi koszty → fabryki się zamykają → ludzie tracą pracę → rząd nie reaguje → trzeba wyjść na ulicę.
Czy ta narracja jest w pełni uczciwa? Nie do końca, bo przyczyny zwolnień są złożone (globalna koniunktura, automatyzacja, AI – pisaliśmy o tym). Ale czy jest uzasadniona? W dużej mierze tak. Bo ETS, koszty energii i regulacje klimatyczne są realnym czynnikiem, który podnosi koszty produkcji w Polsce i który sprawia, że fabryka w Sosnowcu jest droższa niż fabryka w Turcji.
Kto jutro stanie na Placu Zamkowym
Manifestacja ma charakter ogólnospołeczny. Nie tylko związkowy. Na Placu Zamkowym mają się pojawić:
NSZZ „Solidarność”, największy związek zawodowy w Polsce, mobilizujący pracowników z całego kraju.
20 maja 2026, godz. 12:00, Plac Zamkowy, Warszawa. Manifestacja NSZZ „Solidarność” pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków.” Trasa: Plac Zamkowy → Pałac Namiestnikowski → ul. Wiejska (Sejm/Senat). Główne postulaty: STOP Zielonemu Ładowi w obecnym kształcie. STOP ETS2 (nowy podatek od ogrzewania i paliw od 2027). STOP Mercosurowi (import taniej żywności z Ameryki Południowej). TAK dla referendum w sprawie polityki klimatycznej (poparcie wniosku prezydenta Nawrockiego). TAK dla dialogu społecznego. TAK dla ochrony miejsc pracy. Uczestnicy: NSZZ „Solidarność”, Solidarność RI, organizacje rolnicze, przewoźnicy, organizacje patriotyczne. Piotr Duda: „To czerwona kartka dla rządu.” Tomasz Obszański: „Rolnicy nie mają się do kogo udać.” Adrian Wawrzyniak: „Ma stanąć cała Polska.”
NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych – rolnicy z całej Polski, „ci, którzy nie mogą przyjechać do Warszawy, mają organizować protesty i blokady u siebie.”
Ruch Obrony Granic, Marsz Niepodległości, Młodzież Wszechpolska – organizacje patriotyczne i narodowe.
Liczne organizacje rolnicze – sadownicy, producenci zbóż, hodowcy.
Przewoźnicy drogowi, którzy od 2027 zapłacą ETS2 na każdym litrze diesla.
Trasa: Plac Zamkowy (start, godz. 12:00) → Pałac Namiestnikowski → ulica Wiejska (róg Senackiej) – pod Sejm i Senat.
Piotr Duda: „To już nie jest żółta, a czerwona kartka dla rządu. Solidarność wychodzi na ulice!”
Co mówi druga strona
Uczciwie: rząd i Komisja Europejska mają swoje argumenty i nie są one pozbawione sensu.
KE wskazuje, że Zielony Ład ma Społeczny Fundusz Klimatyczny (86,7 mld euro), który ma łagodzić skutki transformacji dla najuboższych. Że ETS2 będzie wdrażany z „hamulcem cenowym”, jeśli ceny uprawnień wzrosną powyżej 45 euro za tonę, uruchomione zostaną mechanizmy stabilizacyjne. Że Mercosur to nie „otwarcie granic”, to redukcja ceł w ramach kwot, z mechanizmami ochronnymi.
Rząd Tuska wskazuje, że Polska negocjuje w Brukseli „najlepsze możliwe warunki” i że „całkowite odrzucenie Zielonego Ładu nie jest realistyczne. Jesteśmy w UE i musimy grać według wspólnych reguł.”
Te argumenty mają sens, ale nie dla człowieka, który traci pracę. Nie dla rolnika, który dopłaca do każdego hektara. Nie dla emerytki, która od 2027 zapłaci więcej za ogrzewanie domu. Dla nich „fundusz” i „hamulec” to są słowa z innej planety. Ich planeta to jest faktura za węgiel, cena skupu pszenicy i zwolnienie z fabryki.
Dlaczego to jest ważne, niezależnie od sympatii politycznych
Jutrzejsza manifestacja jest ważna nie dlatego, że „Solidarność ma rację w każdym punkcie” (nie ma – Zielony Ład w jakiejś formie jest konieczny, bo klimat się zmienia – pisaliśmy o tym). Jest ważna dlatego, że jest głosem ludzi, których polityka klimatyczna dotyczy najbardziej a których nikt nie pytał.
Decyzje o ETS2 zapadły w Brukseli, nie w Sejmie. Decyzje o Mercosurze w Brukseli. Decyzje o „Fit for 55″ w Brukseli. Polski parlament miał w tych decyzjach głos, ale nie głos decydujący. A konsekwencje ponosi polski górnik, polski rolnik, polski kierowca, polska emerytka.
To jest fundamentalny problem demokratyczny: decyzje, które wpływają na codzienne życie milionów ludzi, są podejmowane na poziomie, na którym ci ludzie nie mają bezpośredniego wpływu. I referendum – niezależnie od tego, czy jest realistyczne politycznie – jest próbą odzyskania tego wpływu.
Pisaliśmy o nowej konstytucji, o potrzebie „rozdziału europejskiego.” Jutrzejsza manifestacja jest dowodem, że ten rozdział jest potrzebny, bo bez niego relacje między Polską a UE reguluje nie prawo, lecz ulica.
Jutro, w samo południe na Placu Zamkowym w Warszawie staną ludzie, których łączy jedno: poczucie, że nikt ich nie słucha. Rolnik z Podlasia, który dopłaca do każdej tony pszenicy. Górnik ze Śląska, którego kopalnia zamyka się za rok. Pracownik fabryki z Łodzi, który dostał wypowiedzenie. Emerytka z Kielc, która boi się rachunku za ogrzewanie od 2027 roku.
Każdy z nich ma inne problemy. Ale wspólnego mianownika: Zielony Ład. Nie „w ogóle”, lecz „w tym kształcie, w tym tempie, z tym kosztem.”
Czy mają rację? Tak. Klimat się zmienia, transformacja jest konieczna ale tempo narzucone przez Brukselę jest nieadekwatne do polskich warunków. ETS2 uderzy w najuboższych. Mercosur uderzy w rolników. „Fit for 55″ uderzy w przemysł. Jednocześnie, całkowite odrzucenie polityki klimatycznej nie jest odpowiedzią, bo koszt bezczynności (susze, pożary, powodzie pisaliśmy o Puszczy Solskiej) jest równie realny.
Jedno jest pewne: ci ludzie mają prawo być wysłuchani. Nie „poinformowani o decyzjach Komisji.” Wysłuchani. Bo demokracja, w której decyzje o portfelach milionów ludzi podejmuje się w Brukseli bez ich zgody nie jest demokracją. Jest technokracją z europejską flagą.
Jutro ulica powie to głośno. Pytanie brzmi: czy ktoś usłyszy.

