54 procent szpitali ogranicza badania, kolejka na rezonans rośnie szybciej niż upływa czas

Od 1 kwietnia rząd obciął finansowanie badań TK (tomografia komputerowa) i rezonansu magnetycznego ponad limit kontraktowy do 50 procent stawki. Miesiąc później Instytut Sobieskiego opublikował raport oparty na kontroli poselskiej w 86 szpitalach i danych NFZ. Wyniki? 54 procent szpitali już ogranicza dostępność badań. Czas oczekiwania na rezonans w trybie stabilnym wzrósł z 76 do 96 dni. Na tomografię – z 34 do 49 dni. We Włocławku pilny rezonans ze 162 do 579 dni, w jeden miesiąc. A Centrum Onkologii w Lublinie zapisuje nowych pacjentów na przyszły rok. To nie jest „racjonalizacja.” To jest racjonowanie. 

Pisaliśmy na naszym portalu o szpitalach powiatowych na krawędzi. O braku onkologów. O geriatrach, których jest 578 na dziesięć milionów seniorów. O systemie ochrony zdrowia, który ledwo stoi. A teraz mamy raport, który pokazuje, że ministerstwo zdrowia postanowiło go popchnąć.

Instytut Sobieskiego – niezależny think tank – opublikował w maju 2026 roku raport autorstwa Janusza Cieszyńskiego (posła, byłego ministra cyfryzacji i wiceministra zdrowia), oparty na dwóch niezależnych źródłach danych: kontroli poselskiej przeprowadzonej w 86 szpitalach na podstawie art. 20 ustawy o mandacie posła oraz publicznych danych NFZ z portalu „Terminy leczenia” i bazy umów. Dane aktualne na 5 maja 2026 roku.

To, co z tych danych wynika, jest druzgocące. I powinno być przedmiotem debaty w Sejmie, nie w think tanku.

Co się stało 1 kwietnia

Do 31 marca 2026 roku badania tomografii komputerowej (TK) i rezonansu magnetycznego (MR) w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej były finansowane bez limitów. Szpital wykonywał tyle badań, ile potrzebowali pacjenci a NFZ płacił za wszystkie, w pełnej stawce, pod koniec kwartału. System ten, wprowadzony kilka lat wcześniej przyniósł wymierne efekty – liczba badań MR wzrosła z 314 tysięcy rocznie w 2017 roku do 2,48 miliona w 2024 (wzrost o 691 procent). Liczba badań TK – z 1,23 miliona do 1,95 miliona (wzrost o 58 procent).

Od 1 kwietnia 2026 roku Ministerstwo Zdrowia wprowadziło mechanizm „degresywnego finansowania”. Badania wykonywane ponad limit kontraktu z NFZ są rozliczane jedynie w 50 procentach normalnej stawki. Innymi słowy: za każde badanie ponadlimitowe szpital dostaje połowę pieniędzy. Pierwotnie ministerstwo planowało współczynnik 0,4 (40 procent). Po fali krytyki podniesiono do 0,5.

Z mechanizmu wyłączono badania u dzieci do 18 lat, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO i badania w ramach profilaktyki raka jelita grubego. Ale – i tu jest haczyk, o którym ministerstwo mówi cicho – ograniczenia uderzają w pacjentów dorosłych bez karty DiLO, w tym w osoby z podejrzeniem choroby nowotworowej, które dopiero oczekują na diagnostykę i nie zostały jeszcze zakwalifikowane do programu onkologicznego!

Drugi element zmiany – często pomijany – to przesunięcie terminu rozliczenia nadwykonań z końca kwartału na koniec roku. Szpital, który wykonuje badania ponadlimitowe w kwietniu, nie dostanie za nie pieniędzy do końca grudnia. Dla placówki z problemami płynnościowymi – a takich jest większość – to oznacza: lepiej nie wykonywać, bo nie ma z czego finansować.

Planowany efekt finansowy: 625 milionów złotych oszczędności rocznie. Realny efekt: pacjenci czekają dłużej na diagnozę.

54 procent szpitali: „ograniczamy dostępność”

Raport opiera się na odpowiedziach 86 szpitali na cztery pytania dotyczące wpływu zmian. Z grupy 67 placówek, których zmiany bezpośrednio dotyczą (realizują badania TK lub MR na podstawie umowy z NFZ), wynik jest jednoznaczny.

36 szpitali – 54 procent – deklaruje ograniczenie dostępności świadczeń: ograniczenie liczby badań ponad limit, przekładanie pacjentów na późniejsze terminy lub wydłużenie kolejek. Już w pierwszym miesiącu obowiązywania zmian.

31 szpitali – 46 procent – deklaruje brak ograniczeń (choć część z nich zaznacza, że „monitoruje sytuację” i „nie wyklucza zmian w przyszłości”).

Cytaty ze szpitali, przytoczone w raporcie dosłownie mówią więcej niż statystyki.

Samodzielny Publiczny ZOZ w Sokółce: „W związku z wejściem w życie zarządzenia oraz trudną sytuacją finansową Szpitala konieczne było wdrożenie działań prewencyjnych polegających na zmniejszeniu liczby realizowanych badań TK oraz ograniczeniu poziomu nadwykonania.”

SPZOZ w Augustowie: „Płatności za nadwykonania na poziomie 50% skutkowałoby generowaniem istotnych strat przez pracownię TK. Biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową szpitala powiatowego, pokrywanie tych strat z działalności w innych zakresach nie byłoby możliwe.”

„Cięcia NFZ w finansowaniu rezonansu i TK opóźnią diagnozę chorób. Lekarze będą musieli decydować o leczeniu bez ostatecznej diagnozy.” 

prof. Katarzyna Karmelita-Katulska, prezes Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego

Miejskie Centrum Medyczne w Łodzi: „Centrum podjęło decyzję o ograniczeniu liczby wykonywanych badań TK i MR ponad limit kontraktowy.”

To nie są „prognozy.” To są decyzje – podjęte, wdrożone, obowiązujące. Miesiąc po zmianie.

W dwóch trzecich pracowni rośnie szybciej niż upływa czas

Raport porównuje dane z portalu Terminy Leczenia NFZ z 8 kwietnia (tuż po zmianie) i 6 maja (miesiąc później). Wyniki są alarmujące.

Mediana czasu oczekiwania na MR w trybie stabilnym: wzrost z 76 do 96 dni – plus 26 procent. Na MR w trybie pilnym: z 47 do 63 dni – plus 34 procent. Na TK w trybie stabilnym: z 34 do 49 dni – plus 42 procent. Na TK w trybie pilnym: z 15 do 20 dni – plus 33 procent.

Ale średnie maskują skrajności. Raport zawiera listę „TOP 5 najdrastyczniejszych przypadków” i to jest lektura, od której robi się zimno.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Włocławku: pilny rezonans magnetyczny – ze 162 do 579 dni. Wzrost o 417 dni w jeden miesiąc. Czterysta siedemnaście dni. Na badanie PILNE. To znaczy, że pacjent, który dziś dostaje skierowanie na pilny rezonans we Włocławku – będzie czekał półtora roku.

Copernicus Podmiot Leczniczy w Gdańsku: pilny MR z 72 do 308 dni. Wzrost o 236 dni.

Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej: stabilny MR z 84 do 288 dni. Wzrost o 204 dni – co potwierdza informację z kontroli poselskiej, że nowo rejestrowani pacjenci onkologiczni są zapisywani na 2027 rok.

SPZOZ MSWiA w Łodzi: stabilna tomografia z 82 do 454 dni. Ponad rok czekania na „stabilną” tomografię komputerową.

I najważniejsza statystyka z raportu: w pracowniach obsługujących blisko 70 procent pacjentów rezonansu magnetycznego i blisko 60 procent pacjentów tomografii komputerowej kolejka rośnie szybciej niż upływa czas. To znaczy, że pacjent zapisany dziś dostaje termin późniejszy, niż dostałby gdyby zapisał się miesiąc temu. Kolejka nie tyle stoi – ona się cofa.

Kontrakty obcięte. Minus 18 procent TK, minus 25 procent MR

Raport analizuje kontrakty NFZ na badania TK i MR w latach 2023–2026 dla szpitali, które udzieliły odpowiedzi. Wartość kontraktów na 2026 rok, w przeliczeniu na punkty rozliczeniowe miesięcznie spadła wobec 2025 roku o 18 procent na tomografię i o 25 procent na rezonans.W indywidualnych przypadkach spadki są dramatyczne. Wojewódzki Specjalistyczny Zespół Zakładów Ochrony Zdrowia Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy: kontrakt na TK spadł o 67 procent. Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie: minus 58 procent. Zespół Opieki Zdrowotnej w Bolesławcu: kontrakt na MR spadł o 59 procent.A jednocześnie – jak pokazuje raport na przykładzie szpitala Copernicus w Gdańsku – faktyczne wykonanie badań w 2025 roku przekraczało kontrakt o ponad 100 procent (104 procent nadwykonań w TK, 105 procent w MR). To znaczy, że szpital wykonywał dwa razy więcej badań, niż przewidywał kontrakt, bo tylu pacjentów tego potrzebowało. I za to NFZ płacił w pełnej stawce.W 2026 roku, przy tym samym zapotrzebowaniu szpital Copernicus straci 4,13 miliona złotych. Bo za nadwykonania dostanie połowę. Cztery miliony – w jednym szpitalu – w jednym roku.

Onkologia: zapisani na 2027

Tu dochodzimy do wątku, który łączy się bezpośrednio z naszym artykułem o onkologii i który jest moralnie najbardziej dotkliwy.

Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej – jeden z kluczowych ośrodków onkologicznych we wschodniej Polsce – odpowiedziało na kontrolę poselską: „Pacjenci dotychczas zapisani na badania będą mieli wykonane procedury zgodnie z planem. Obecnie, dla nowo rejestrowanych osób, zapisy prowadzone są na 2027 rok.”

Na 2027 rok. Pacjent z podejrzeniem nowotworu, który dziś – w maju 2026 – przychodzi do Centrum Onkologii w Lublinie po rezonans magnetyczny zostanie zapisany na przyszły rok.

Formalnie pacjenci z kartą DiLO (Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego) są wyłączeni z mechanizmu degresywnego. Ale – jak podkreśla raport – „w praktyce, gdy szpital ogranicza ogólną liczbę realizowanych badań ze względu na opłacalność, uderza to przede wszystkim w pacjentów, którzy nie zostali jeszcze zakwalifikowani do programu DiLO, a oczekują na diagnostykę podejrzenia choroby nowotworowej.”

Innymi słowy: dopóki nie masz karty DiLO nie jesteś „pacjentem onkologicznym” w oczach systemu. A żeby dostać kartę musisz najpierw mieć diagnozę. A żeby mieć diagnozę musisz zrobić rezonans. A na rezonans czekasz do 2027. Koło się zamyka. Na pacjencie z podejrzeniem raka.

Podwykonawcy: „grożą wypowiedzeniem umów”

Ministerstwo Zdrowia zapowiadało, że zmiana finansowania „skłoni szpitale do wynegocjowania niższych stawek z podwykonawcami diagnostyki obrazowej.” Innymi słowy: szpitale przerzucą obniżkę na prywatne firmy, które obsługują rezonanse i tomografy.

Raport pokazuje, że to oczekiwanie nie znajduje potwierdzenia w praktyce.

Samodzielny Publiczny ZOZ w Międzychodzie – odpowiedź na pytanie o renegocjacje z podwykonawcami: „Nie podlegają renegocjacji – zagrożenie rozwiązania umowy, podwykonawcy nie są skłonni negocjować umowy.”

SPZOZ MSWiA w Białymstoku: „Lekarze realizujący świadczenia w tym obszarze nie wyrazili zgody na obniżenie wynagrodzenia, co przy ograniczonej dostępności specjalistów na rynku oznacza brak możliwości renegocjacji warunków współpracy.”

Wniosek z raportu: „koszt zmian Ministerstwa Zdrowia przenoszony jest nie na sektor prywatny, lecz na pacjentów (w postaci dłuższych kolejek) oraz na same szpitale (w postaci strat z nieopłaconych nadwykonań).”

Kto protestuje? Wszyscy

Reakcje środowiska medycznego zebrane w raporcie są jednoznaczne.

Naczelna Rada Lekarska: „Zarządzenie Prezesa NFZ narusza prawa pacjenta.” Apel o wycofanie zmian – kwiecień 2026.

Raport Instytutu Sobieskiego, maj 2026. Kontrola poselska: 86 szpitali, 67 z kontraktem na TK/MR. 54% deklaruje ograniczenie dostępności badań – w pierwszym miesiącu. Mediana oczekiwania na MR stabilny: z 76 do 96 dni (+26%). Na TK stabilny: z 34 do 49 dni (+42%). Skrajności: Włocławek – pilny MR ze 162 do 579 dni w jeden miesiąc. Łódź MSWiA – stabilna TK z 82 do 454 dni. Centrum Onkologii Lublin – nowi pacjenci zapisywani na 2027 rok. W 2/3 pracowni MR kolejka rośnie szybciej niż upływa czas. Kontrakty NFZ 2026 vs 2025: TK -18%, MR -25%. Szpital Copernicus Gdańsk: strata 4,13 mln zł. Podwykonawcy odmawiają renegocjacji – grożą wypowiedzeniem umów. NRL: „zarządzenie narusza prawa pacjenta.” RPO: wystąpienie do ministra. 40 szpitali powiatowych zagrożonych upadłością. Planowana „oszczędność”: 625 milionów złotych. Cena: kolejki, diagnozy, życia.

Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne: „Lekarze będą musieli decydować o leczeniu bez ostatecznej diagnozy.”

Rzecznik Praw Obywatelskich: oficjalne wystąpienie do Ministra Zdrowia – „ryzyko naruszenia konstytucyjnego prawa do równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej.”

Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych: protest „Czarny Tydzień” od 20 kwietnia. Hasło: „Łóżko szpitalne poczeka, choroba nie poczeka.” Związek ostrzega: „Bez wycofania zmian około 40 szpitali powiatowych jest zagrożonych upadłością.”

Lekarze, radiolodzy, szpitale powiatowe, RPO. Wszyscy mówią to samo: cofnijcie tę decyzję. Ministerstwo – milczy.

625 milionów oszczędności i pytanie, ile kosztuje życie

Ministerstwo Zdrowia i NFZ deklarują: planowany roczny efekt finansowy to 625 milionów złotych oszczędności, które „mają zostać wykorzystane na inne potrzeby systemu ochrony zdrowia.”

Sześćset dwadzieścia pięć milionów. To jest cena, za którą ministerstwo postanowiło wydłużyć kolejki na rezonans o 26 procent, na tomografię o 42 procent, ograniczyć dostęp do diagnostyki w 54 procentach szpitali i zapisać pacjentów onkologicznych na przyszły rok.

Dla kontekstu: 625 milionów to mniej niż koszt jednego kilometra metra w Warszawie. Mniej niż roczne wydatki na promocję „dokonań” rządu. Mniej niż budżet jednego średniego stadionu piłkarskiego.

I pytanie, które trzeba postawić – nie think tankowi, nie posłowi Cieszyńskiemu, lecz ministrowi zdrowia: ile kosztuje diagnoza postawiona za późno? Ile kosztuje rak wykryty w czwartym stadium zamiast w drugim, bo pacjent czekał na rezonans dziewięć miesięcy zamiast dwóch? Ile kosztuje życie, które można było uratować, gdyby szpital mógł wykonać badanie, za które NFZ zapłaciłby w pełnej stawce?

Te koszty nie pojawiają się w arkuszu kalkulacyjnym ministerstwa. Ale pojawiają się w szpitalach, w onkologiach, w hospicjach. I są nieporównanie wyższe niż 625 milionów.

Ministerstwo nazywa to „racjonalizacją.” Szpitale nazywają to „ograniczeniem dostępności.” Pacjent nazywa to po imieniu: strach. Czysty, niepotrzebny, spowodowany arkuszem kalkulacyjnym strach. 625 milionów oszczędności. I pytanie: dla kogo?

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: