Wyobraź sobie szkołę, w której na lekcji biologii budujesz model komórki, a na zajęciach ze sztuki dyskutujesz o barwach, używając do tego wyłącznie języka obcego, w ogóle nie myśląc o gramatyce. Brzmi jak kadr z amerykańskiego filmu? Dla coraz większej liczby uczniów w Polsce to po prostu codzienna rzeczywistość. Eksperci od edukacji biją na alarm: klasyczne, 45-minutowe lekcje, podczas których dzieci z mozołem powtarzają czasy przeszłe, to zdecydowanie za mało, by płynnie odnaleźć się w dzisiejszym, globalnym świecie. Sekret tkwi w zjawisku zwanym immersją, czyli całkowitym zanurzeniem w języku. Przyjrzyjmy się, jak nowoczesne placówki rewolucjonizują rynek oświaty, zamieniając angielski z osobnego przedmiotu w najzwyklejsze narzędzie do poznawania fascynującego świata.
Większość z nas doskonale pamięta ze swoich szkolnych lat klasyczny model edukacji. Najpierw poznajemy swój język ojczysty, a potem, krok po kroku, uczymy się obcych słówek z podręcznika. Jak jednak tłumaczy Agnieszka Piskorz, dyrektorka w Szkole Podstawowej im. A. Einsteina, prawdziwa dwujęzyczność wygląda zupełnie inaczej. Polega ona na tym, że dziecko jest symultanicznie zanurzone w dwóch językach w codziennym życiu – na korytarzu, w domu, podczas zabawy z rówieśnikami.
To proces, w którym na przykład język polski i angielski po prostu się ze sobą naturalnie przeplatają. Dzieci, które od wczesnych lat (nawet od przedszkola czy zerówki) doświadczają takiej swobodnej komunikacji, chłoną wiedzę intuicyjnie. Zyskują dzięki temu doskonałą, naturalną wymowę i gigantyczną pewność siebie, o którą tak trudno po tradycyjnych kursach.
Europejskie statystyki obnażają nasze szkolne braki w przyswajaniu wielu języków naraz
Gdy spojrzymy na twarde dane, polski system edukacji wypada z pozoru świetnie. Z raportów, które publikuje Eurostat, dowiadujemy się, że prawie 100 procent naszych uczniów szkół podstawowych uczy się języka angielskiego (w całej Unii Europejskiej średnia wynosi 82,6 procent). Problem pojawia się jednak, gdy mowa o rzeczywistej wielojęzyczności. W Polsce zaledwie około 5 procent uczniów przyswaja dwa lub więcej języków obcych, podczas gdy w takim Luksemburgu wskaźnik ten sięga niemal 79 procent. A przecież, jak dowodzi badanie Eurobarometr, aż 86 procent obywateli Europy jest święcie przekonanych, że każdy człowiek powinien swobodnie porozumiewać się w co najmniej jednym, innym niż ojczysty, języku. Ten ogromny głód prawdziwej, bezstresowej komunikacji sprawia, że innowacyjne modele nauczania zyskują w Polsce na ogromnej popularności.
Integracja treści to magiczny klucz do tego, by zacząć w naturalny sposób myśleć po angielsku
Zastanawiasz się pewnie, jak w praktyce wygląda taka nowoczesna, dwujęzyczna szkoła. Przyjrzyjmy się jednej z metod, znanej szerzej jako CLIL (zintegrowane nauczanie języka i przedmiotu). Opiera się na bardzo prostej zasadzie: język przestaje być celem samym w sobie. Angielski staje się tam jedynie użytecznym narzędziem do nauki literatury, nauk społecznych czy krytycznego myślenia.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Dzieci, pracując w grupach i realizując angażujące projekty, używają języka w sposób całkowicie podświadomy. To naturalne środowisko wymusza na mózgu niesamowity proces – uczniowie po pewnym czasie po prostu przestają w głowie tłumaczyć zdania z polskiego na angielski i zaczynają w tym obcym języku swobodnie myśleć.
Aby immersja zadziałała w stu procentach, sam czas spędzony w ławce nie wystarczy. Konieczne jest otoczenie uczniów językiem w tak zwanych sytuacjach autentycznych. Dlatego w innowacyjnych szkołach stawia się na aktywizację przypominającą dorosłe życie. Uczniowie biorą udział w inspirujących wystąpieniach, takich jak Einstein Talks (będących echem słynnych, światowych wykładów TED), czy samodzielnie redagują dwujęzyczną gazetkę szkolną.
Niezwykle cenne jest to, że tak prowadzony uczeń opanowuje nie tylko potoczny, uliczny slang, ale biegle posługuje się fachowym słownictwem naukowym. Budowanie takiej wielojęzyczności to dziś dla dzieci nie tylko inwestycja w świetne wyniki na egzaminach, ale przede wszystkim bilet do prawdziwego, globalnego obywatelstwa bez jakichkolwiek barier i kompleksów.

