Niewidzialni zabójcy w miejskich parkach. Kleszcze śmiertelnym zagrożeniem dla nas i naszych zwierzą

Jeszcze kilkanaście lat temu kleszcze kojarzyły nam się wyłącznie z głębokim lasem, wakacyjnym biwakiem i wysokimi paprociami. Dziś te mikroskopijne pajęczaki to prawdziwa plaga, która czai się na trawnikach przed naszymi blokami, w miejskich parkach i na działkach. Zmiany klimatyczne i coraz lżejsze zimy sprawiły, że sezon na kleszcze praktycznie przestał istnieć. Atakują nas i nasze psy niemal przez cały rok. Lekarze zakaźnicy i specjaliści z gabinetów weterynaryjnych biją na alarm, bo ukąszenie tego niepozornego pasożyta może w kilka dni zrujnować zdrowie dorosłego człowieka lub doprowadzić do błyskawicznej śmierci ukochanego czworonoga. Czas obalić ludowe mity o smarowaniu kleszczy masłem i sprawdzić, jak naprawdę obronić się przed chorobami, które przenoszą.

Dla ludzi kleszcz to tykająca bomba biologiczna, która najczęściej przenosi dwie niezwykle groźne choroby. Pierwszą z nich jest kleszczowe zapalenie mózgu (KZM), wywoływane przez wirusy, które mogą doprowadzić do potężnych powikłań neurologicznych, paraliżu, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci. Jak regularnie przypomina Główny Inspektorat Sanitarny, na KZM nie ma niestety lekarstwa, ale na szczęście istnieje bardzo skuteczna szczepionka, którą warto przyjąć przed sezonem wiosennym. 

Drugim, znacznie powszechniejszym wrogiem jest borelioza wywoływana przez bakterie. Jej objawy potrafią imitować dziesiątki innych chorób – od przewlekłego zmęczenia, przez bóle stawów, aż po problemy z sercem. Jeśli po ukąszeniu zauważysz na skórze rosnący, czerwony pierścień (tak zwany rumień wędrujący), musisz natychmiast odwiedzić lekarza pierwszego kontaktu i rozpocząć antybiotykoterapię.

Ukąszenie zakażonego pajęczaka może zabić twojego psa w zaledwie kilkadziesiąt godzin 

O ile człowiek zazwyczaj ma czas na reakcję i badania, o tyle dla naszych domowych pupili kleszcze bywają bezlitosnymi egzekutorami. Największym postrachem każdego psiarza jest dziś babeszjoza. To ostra choroba pasożytnicza, w której mikroskopijne pierwotniaki dostają się do psiej krwi i zaczynają błyskawicznie niszczyć czerwone krwinki. 

Lekarze weterynarii ostrzegają, że objawy pojawiają się nagle: pies z dnia na dzień staje się apatyczny, odmawia jedzenia, ma wysoką gorączkę, a jego mocz przybiera rdzawy lub ciemnobrązowy kolor. Bez natychmiastowej pomocy weterynaryjnej, podania kroplówek i leków celowanych, zwierzę umiera w ogromnych męczarniach z powodu niewydolności nerek i niedotlenienia organizmu. Właśnie dlatego tak ważne jest stosowanie sprawdzonych kropli, obroży lub tabletek zabezpieczających.

Lekkie zimy sprawiły, że kleszcze atakują nas w środku miasta nawet w grudniu i styczniu 

Największym mitem, z którym musimy się dziś ostatecznie rozprawić, jest przekonanie, że kleszcze spadają na nas z drzew w gęstym lesie. Te pasożyty są ślepe i przebywają najczęściej na wysokości do półtora metra, ukryte w trawach, paprociach i niskich krzewach. Przez ocieplenie klimatu i brak siarczystych mrozów, kleszcze przestały zapadać w głęboki sen zimowy. Dziś wystarczy kilka dni z temperaturą powyżej zera, by wygłodniałe pajęczaki wyszły na żer w miejskim parku, na skwerze dla psów czy we własnym, przydomowym ogródku. Biolodzy obserwują, że kleszcze świetnie zaadaptowały się do miejskich warunków, podróżując na myszach, jeżach czy miejskich ptakach.

Szybkie i poprawne usunięcie pasożyta to najważniejszy krok do uniknięcia zakażenia

Co zrobić, gdy po spacerze znajdziesz wczepionego w skórę kleszcza? Przede wszystkim zapomnij o metodach babci! Smarowanie kleszcza masłem, olejem, alkoholem czy przypalanie go to najgorsze, co możesz zrobić. Duszący się pasożyt wymiotuje wtedy zawartością swojego żołądka prosto do twojego krwiobiegu, drastycznie zwiększając ryzyko zakażenia boreliozą. 

Kleszcza należy usunąć jak najszybciej, używając do tego specjalnej pęsety, lassa lub „kleszczołapek” dostępnych w każdej aptece. Chwytamy go tuż przy samej skórze i wyciągamy zdecydowanym ruchem w górę, a następnie odkażamy miejsce ugryzienia. Pamiętaj, że w przypadku boreliozy czas gra na naszą korzyść. Usunięcie intruza w ciągu pierwszych 24 godzin znacząco zmniejsza szanse na przekazanie groźnych bakterii.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: