Jeziora i rzeki co roku stają się śmiertelną pułapką. Fizjologia śmierci w upalne dni

Statystyki wypadków nad wodą w okresie letnim od lat utrzymują się na dramatycznie wysokim poziomie, obnażając porażający brak podstawowej wiedzy z zakresu fizjologii i ratownictwa. Gdy temperatura powietrza przekracza trzydzieści stopni, naturalną reakcją człowieka jest poszukiwanie ochłody, jednak bezrefleksyjne zderzenie rozgrzanego ciała z zimną wodą uruchamia w organizmie kaskadę reakcji obronnych, które mogą zakończyć się tragicznie w ciągu zaledwie kilkunastu sekund. 

Lekarze, ratownicy oraz eksperci medycyny ratunkowej co roku apelują o rozsądek, wskazując, że za większością utonięć nie stoi wcale brak umiejętności pływackich, lecz brutalne zignorowanie praw fizyki i biologii. Analiza mechanizmów prowadzących do tragedii dowodzi, że połączenie upału, alkoholu oraz nagłego szoku termicznego tworzy śmiertelną mieszankę, która paraliżuje ludzkie ciało i odbiera jakiekolwiek szanse na ratunek.

Podstawową i najczęstszą przyczyną nagłych utonięć osób, które potrafią pływać, jest zjawisko szoku termicznego, wywołane gwałtowną różnicą temperatur między rozgrzaną skórą a środowiskiem wodnym.

Przebywanie na słońcu powoduje maksymalne rozszerzenie naczyń krwionośnych, co ma na celu ułatwienie termoregulacji i schłodzenie organizmu. W momencie, gdy człowiek gwałtownie skacze lub wbiega do wody o temperaturze poniżej dwudziestu stopni, następuje nagły, potężny skurcz naczyń obwodowych, który błyskawicznie tłoczy ogromne ilości krwi do klatki piersiowej i serca.

Lekarz medycyny ratunkowej wyjaśnia, że to gwałtowne przeciążenie układu krążenia może doprowadzić do natychmiastowego zatrzymania akcji serca lub wywołać tak zwany odruch hiperwentylacji. Podświadomy, głęboki wdech pod wodą, będący reakcją obronną na szok termiczny, powoduje zalanie dróg oddechowych, skurcz krtani i natychmiastowe zatonięcie bez możliwości wezwania pomocy.

Alkoholowa iluzja bezpieczeństwa i paraliż naturalnych reakcji obronnych organizmu

Drugim, niemal etatowym czynnikiem prowadzącym do utonięć w okresie wakacyjnym jest spożywanie alkoholu bezpośrednio przed wejściem do wody. Substancje wysokoprocentowe wykazują dwojakie, skrajnie niebezpieczne działanie na ludzki organizm w warunkach letnich.

Z jednej strony alkohol zaburza działanie błędnika i ośrodkowego układu nerwowego, co drastycznie upośledza koordynację ruchową, zmysł równowagi oraz zdolność realnej oceny odległości i głębokości. Z drugiej strony, alkohol dodatkowo rozszerza naczynia krwionośne, co przyspiesza proces wychłodzenia organizmu w wodzie i potęguje siłę opisanego wcześniej szoku termicznego. 

Ratownik wodny pracujący na kąpieliskach podkreśla, że osoba pod wpływem alkoholu traci instynkt samozachowawczy i często podejmuje próby przepłynięcia dystansów, które przekraczają jej fizyczne możliwości. Wyczerpanie energetyczne mięśni połączone ze skurczem wywołanym niską temperaturą na głębokości kilku metrów kończy się tragicznie, a proces tonięcia przebiega w sposób całkowicie cichy.

Analiza wypadków nad wodą pokazuje również, że Polacy nagminnie lekceważą specyfikę hydrologiczną naturalnych akwenów, wybierając dzikie, niestrzeżone kąpieliska, rzeki o silnym nurcie oraz wyrobiska pożwirowe. 

Woda w rzece charakteryzuje się nieprzewidywalnymi prądami wstecznymi oraz wirami, które są w stanie wciągnąć pod powierzchnię nawet sprawnego fizycznie pływaka. Z kolei jeziora i głębokie stawy charakteryzują się tak zwaną termokliną – warstwą wody, na której następuje gwałtowny spadek temperatury o kilka stopni na przestrzeni zaledwie kilkunastu centymetrów głębokości. 

Pływak, który nagle wpada w taką lodowatą warstwę, doświadcza bolesnych skurczów mięśni kończyn dolnych, co wywołuje natychmiastową panikę. Konserwatywny szacunek dla sił natury i rygorystyczne przestrzeganie zasad bezpieczeństwa – takich jak stopniowe schładzanie ciała przed wejściem do wody oraz korzystanie wyłącznie z miejsc strzeżonych przez ratowników – to jedyna racjonalna droga do powstrzymania czarnej serii letnich tragedii.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: