Zamiast ideologii potrzebujemy węgla i atomu [WYWIAD Z EKSPERTEM]

Europejska polityka klimatyczna drenuje portfele obywateli i wypycha przemysł poza kontynent. Aby polska gospodarka mogła przetrwać i zachować resztki konkurencyjności, niezbędny jest powrót do stabilnych źródeł energii. O węglu, wielkich nadziejach związanych z atomem i pilnej potrzebie reindustrializacji rozmawiamy z Wojciechem Dąbrowskim, prezesem Fundacji SET. 

Z czego Polska powinna produkować energię i jak powinien wyglądać nasz miks energetyczny?

Wojciech Dąbrowski: Polska powinna przede wszystkim produkować energię z paliw, które są u nas najbardziej dostępne. Takim paliwem, dającym stabilną energię, jest oczywiście węgiel kamienny i brunatny. Powinniśmy również korzystać z odnawialnych źródeł energii, co zresztą robimy, bo prawie 40 procent energii powstaje dziś z OZE. Nie zapominajmy jednak, że odnawialne źródła są pogodozależne i nigdy nie dają gwarancji stabilnych dostaw.

Mało tego, wcale nie są one tak tanie, jak często podają media. Słyszymy, że megawatogodzina wyprodukowanej z OZE energii kosztuje 200 złotych, ale nie uwzględnia się w tym wszystkich kosztów. Prawdziwe koszty to wielomiliardowe dotacje, za które po prostu wszyscy płacimy, a także koszty przyłączy i sieci energetycznych finansowanych przez spółki Skarbu Państwa, czyli przez całe społeczeństwo. Zatem rzeczywisty koszt wyprodukowania energii z OZE to około 1000 złotych za megawatogodzinę. W przypadku węgla oficjalna cena wynosi około 500 złotych, co wynika z faktu, że jest ona w 50 procentach obciążona polityką klimatyczną i kosztami emisji CO2. To bezlitośnie drenuje portfele Polaków, ale też mieszkańców innych państw, w których węgiel jest podstawowym paliwem. A przecież produkcja energii z węgla daje stabilność, bezpieczeństwo i pewność, że państwo w ogóle będzie miało dostęp do prądu.

Skład miksu energetycznego to w zasadzie kwestia wtórna. Najważniejsze, żeby ta energia w ogóle była, bo jest niezbędna do operacyjnego funkcjonowania państwa. O tym powinniśmy dziś dyskutować, a nie tylko licytować się, jaki dokładnie procent będą stanowić OZE, a jaki źródła konwencjonalne. Musimy myśleć strategicznie o tym, co w przyszłości zapewni nam bezpieczeństwo, dlatego tak kluczowa staje się energetyka jądrowa, ponieważ kiedyś tego węgla po prostu zabraknie. Dziś jest on dostępny, ale obciążono go kosztami polityki klimatycznej w sposób zupełnie nieuzasadniony. Założenie było takie, że te parapodatki nakładane na produkcję ze źródeł kopalnych zostaną docelowo przeznaczone na inwestycje w OZE, co miało zagwarantować niskie rachunki. Tymczasem w Europie energia jest sześciokrotnie droższa niż w Chinach i nawet czworokrotnie droższa niż w Stanach Zjednoczonych. Gdzie jest więc ta polityka klimatyczna i do czego nas doprowadziła? Okazała się całkowicie przeciwskuteczna. Wydaliśmy dziesiątki miliardów euro na odnawialne źródła, które po pierwsze nie są stabilne, a po drugie wcale nie zapewniły nam taniego prądu.

Powinniśmy zmienić myślenie, szczególnie po doświadczeniach z pandemią oraz wojną na Ukrainie, która wywołała wielki kryzys. Dziś mamy napięcia w cieśninie Ormuz i realne ryzyko odcięcia od gazu i ropy. Państwa europejskie posiadające własne zasoby – a w Polsce węgiel daje nam bezpieczeństwo – powinny do nich wrócić. Podobnie dzieje się na całym świecie, przypomnę tylko słynne hasło prezydenta Trumpa: „drill, baby, drill”. Indie są dziś liderem rozwoju gospodarczego, w Chinach rozbudowuje się OZE, ale równolegle powstają tam nowe kopalnie i elektrownie węglowe, bo wiedzą, że to gwarantuje stabilność.

Z kolei w przyszłości to energetyka jądrowa podniesie bezpieczeństwo naszego państwa. To nie jest wyłącznie projekt energetyczny, ale potężny projekt rozwojowy, który da impuls dla polskiej przedsiębiorczości, nauki i podwykonawców. To także doskonałe narzędzie prowadzenia polityki międzynarodowej. Żywotność elektrowni jądrowej szacuje się na około 100 lat, więc na cały wiek wiążemy się z zagranicznym partnerem. Rządzący muszą mądrze podjąć decyzję, z kim chcemy wejść w tak głęboką kooperację. Budowa jednej siłowni to koszt od 60 do nawet 100 miliardów złotych. Powinniśmy inwestować te pieniądze wspólnie z państwem, które zagwarantuje nam szeroki transfer technologii, a nie tylko zwykłą sprzedaż. Takim partnerem są Stany Zjednoczone, z którymi łączy nas sojusz strategiczny i porozumienia militarne. Kwestia drugiej elektrowni pozostaje otwarta, być może będzie to inny kraj europejski. Niestety, pierwsza elektrownia nad Bałtykiem ma już cztery lata opóźnienia i nie wiemy, kiedy ta inwestycja w ogóle się rozpocznie, nie mówiąc o jej zakończeniu. Jesteśmy w sytuacji bardzo niepewnej, nie widać końca prac nad projektem, który mógłby stać się kołem zamachowym dla całej gospodarki.

Jak istotna jest tania energia dla reindustrializacji przemysłu?

WD: Jest po prostu niezbędna. Polska pilnie potrzebuje reindustrializacji. W latach dziewięćdziesiątych zarżnięto wiele gałęzi polskiego przemysłu. Później przyszła polityka klimatyczna, która dorżnęła przemysł energochłonny: stalowy, cementowy czy chemiczny. Dziś wiele przedsiębiorstw w kraju zamyka działalność albo przenosi się za granicę. To zresztą powszechna praktyka w całej Unii Europejskiej. Wielkie koncerny, jak choćby BASF, przenoszą produkcję całkowicie do Chin. To dobitnie pokazuje, że europejskie przedsiębiorstwa nie wytrzymują obciążeń i ideologii serwowanej nam przez unijnych polityków. Raz jeszcze podkreślam, że to jest przeciwskuteczne gospodarczo. Europa traci swoją konkurencyjność. Próbujemy walczyć o międzynarodowe rynki z naszymi towarami, ale jak mamy to robić, skoro prąd u nas jest sześciokrotnie droższy niż w Azji?

Czy Polska może być w ogóle konkurencyjna w sytuacji, gdy zapóźnienia w inwestycjach energetycznych są tak duże, a ceny tak wysokie?

WD: I to jest właśnie ten paradoks, bo jedno wyklucza drugie. Nie możemy być konkurencyjni z naszymi produktami, jeśli opieramy się na energii sześciokrotnie droższej niż w Chinach i czworokrotnie droższej niż w Stanach Zjednoczonych. Nie da się odbudować pozycji europejskiej, w tym polskiej gospodarki, jeśli nadal będziemy uparcie realizować politykę klimatyczną, przez którą mamy najwyższe ceny energii na świecie.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: