Wlew atlantycki dotarł do Bałtyku. Wysokie temperatury napędzają zakwit sinic [WYWIAD Z EKSPERTEM]

Silne wiatry doprowadziły do rzadkiego zjawiska wymiany wód, co przyniosło Morzu Bałtyckiemu tak bardzo potrzebny tlen oraz sól. Niestety ten niezwykle pozytywny zastrzyk może nie powstrzymać zakwitu sinic, za który odpowiadają wysokie zanieczyszczenia oraz rekordowe ocieplenie. Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic, wyjaśnia, jak zmiany klimatyczne wypływają na sytuację w naszym morzu.

Proste Rozmowy: Co się stało, jak dużo wody ubyło z Bałtyku i dlaczego? Czy ten dopływ wody się zaczął i czy w ogóle wpłynie on na to, co się będzie działo z naszym morzem, na przykład na to, jak zakwitają sinice?

Marcin Kotlarek: W tym roku mieliśmy do czynienia z bardzo rzadkim zjawiskiem, które jest dobre dla Morza Bałtyckiego. W całym natłoku złych wiadomości o tym, że mamy zanieczyszczenia, zagrożenie „flotą cieni” czy ryzyko wypłynięcia amunicji z zatopionych drugowojennych beczek, to jest bardzo dobra wiadomość. 

W tym roku poziom Bałtyku obniżył się o 67 centymetrów. To sam w sobie efekt tego, że bardzo silne wiatry południowo-wschodnie wywiały całe masy wody przez bardzo wąskie Cieśniny Duńskie do Morza Północnego i ostatecznie do Oceanu Atlantyckiego.

Bałtyk jest specyficznym, płytkim morzem o średniej głębokości zaledwie 55 metrów. Dla porównania Morze Śródziemne ma średnio 1,5 tysiąca metrów głębokości. Nasze morze jest jednak bardzo zamknięte i wymiana wód następuje tu zaledwie raz na 30 lat. 

Szczególnie w najgłębszych strefach Bałtyku wody przy samym dnie są najczęściej pozbawione tlenu lub najmniej natlenione, a jednocześnie najbardziej słone. Wyżej znajduje się warstwa oddzielająca tę wodę od wód powierzchniowych, które są bardzo mocno natlenione. Tam, gdzie jest głęboko, te strefy i warstwy w ogóle się nie mieszają.

W związku z tak dużym ubytkiem, a następnie wylaniem się tej masy z Bałtyku, w drugą stronę następuje tak zwany wielki wlew atlantycki. Kompensuje on niską tlenowość i dostarcza świeżej, bardziej słonej i lepiej natlenionej wody. To bardzo pozytywne zjawisko, które występuje zaledwie raz na kilka lat, co regularnie obserwują oceanolodzy. W tym roku mieliśmy właśnie ten efekt, co bez wątpienia pomoże Morzu Bałtyckiemu, działając jak potężny zastrzyk świeżej wody.

Czy sinic może być dzięki temu mniej lub będą krócej odczuwalne? Czy ten wlew się już zaczął?

Marcin Kotlarek: Chciałbym móc powiedzieć, że w tym roku sinic będzie mniej, ale obawiam się, że ten wlew może nie pomóc nam na tyle, by sytuacja radykalnie się poprawiła. Z jednej strony mamy pozytywny efekt wlewu – więcej tlenu i świeżej wody. Z drugiej jednak strony mierzymy się ze zmianami klimatycznymi. 

Lato zaczęło się bardzo ciepło i wciąż obserwujemy wysokie temperatury. Bałtyk jest drugim najszybciej nagrzewającym się morzem na świecie, a na przestrzeni ostatniej dekady nastąpił tu ogromny wzrost temperatury.

Ciepła woda to coś, co sinice bardzo lubią i czego potrzebują do zakwitu. Jeśli dodamy do tego stały dopływ zanieczyszczeń w postaci fosforu i azotu, to ich podgrzewanie tworzy w morzu idealne warunki dla sinic. 

Dlatego też ten pozytywny aspekt wlewów, które już się zaczęły i w dużym stopniu uzupełniły ubytek wody z miesięcy zimowych, zostanie najprawdopodobniej skompensowany większym zakwitem, wynikającym właśnie z wyjątkowo ciepłej wody.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: