Donald Trump znów trzyma świat w napięciu. Pytany, jak blisko jest do nowego uderzenia na Iran, odpowiedział: „Myślimy o tym, może jutro”. W tym samym zdaniu dodał, że możliwe jest też „ładne, wielkie, piękne porozumienie”. Teheran odpowiada, że to Amerykanie zepsuli rozmowy.
Wypowiedź padła w sobotę 24 października na Florydzie, gdzie prezydent USA rozmawiał z dziennikarzami po oddaniu głosu w wyborach do Kongresu. „Naprawdę myślicie, że wam powiem, czy to zrobię?” – odparł na pytanie o termin. „Oni chcą porozumienia, ale problem w tym, czy go dotrzymają” – mówił o Irańczykach.
„Tak czy inaczej wygrywamy”
Trump przekonywał, że jego celem jest trwałe zablokowanie Iranowi drogi do broni jądrowej. „Muszę to zrobić na stałe. To jedyny powód, dla którego to robię” – mówił. I dalej: „Może będę musiał to dokończyć, a może zawrą porozumienie. Ale nie jestem pewien. Tak czy inaczej wygrywamy”. Dzień wcześniej, na wiecu, zapowiadał, że USA „mogą zrobić kolejną małą epicką furię” – to nawiązanie do kryptonimu wcześniejszej operacji przeciw Iranowi.
Tło jest poważne. Wojna USA i Izraela z Iranem wybuchła w lutym. Mimo rozejmu i zgody na wypracowanie traktatu pokojowego sprawa wciąż nie jest zamknięta. Trump chwalił się, że amerykańskie siły zniszczyły wszystkie irańskie myśliwce, a „259 okrętów leży na dnie morza” – to jego słowa, nie zweryfikowane dane.
Teheran: tchórze wszystko zepsuli
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian w sobotę w państwowej telewizji obwinił Waszyngton o fiasko rozmów o porozumieniu przejściowym. „Negocjowaliśmy, a tchórze (Amerykanie) wszystko zepsuli… Wciąż uważam, że powinniśmy to dokończyć” – cytuje go Reuters. Agencja Tasnim, związana z Gwardią Rewolucyjną, podała, że Iran nie złożył pakistańskim mediatorom nowej propozycji i odrzuca doniesienia o amerykańskiej ofercie otwarcia cieśniny Ormuz w zamian za zniesienie blokady morskiej.
Komentarz redakcji: Ormuz jest bliżej, niż się wydaje
Dla Polski to nie jest odległa egzotyka. Przez cieśninę Ormuz płynie ropa, od której zależą ceny paliw w Europie, a wojna już raz zakłóciła tam żeglugę. Każde nowe uderzenie to ryzyko skoku cen na stacjach – i to tuż przed 1 listopada, gdy miliony Polaków ruszą w drogę. Trump gra na dwa fortepiany: grozi siłą i jednocześnie zostawia drzwi do umowy otwarte. To klasyczna presja przed negocjacjami. Problem w tym, że rachunek za taką grę płaci także Europa.
Źródła: Anadolu, Middle East Eye, ANI, Reuters via Investing.com, Al Jazeera, Sunday Guardian

