Wchodzisz do łazienki. Podnosisz klapę. I to coś patrzy na ciebie z muszli. Brzmi jak horror? Dla części mieszkańców Wrocławia to był zwykły wtorek.
Stolica Francji walczy z gryzoniami od dziesięcioleci. Szczury widuje się nad Sekwaną, na placu przed Notre Dame, a nawet na trawniku przy Luwrze, gdzie niszczą też korzenie roślin w parkach. Walka jest tak stara, że już w XIX wieku miasto wypłacało łowcom nagrody za przynoszone szczurze ogony.
W 2023 roku ratusz zaskoczył paryżan. Mer Anne Hidalgo, krytykowana za liczbę gryzoni, zapowiedziała grupę roboczą ds. „wspólnego życia” ze szczurami. Urzędnicy zastrzegli, że nie chodzi o to, by pozwolić im swobodnie hulać po mieście. Szczury stały się nawet tematem tegorocznej kampanii: problem gryzoni należał do głośnych wątków wyborów lokalnych.
Ile ich jest? W obiegu krąży liczba 5 mln, czyli dwa szczury na paryżanina. To jednak szacunek, który pochodzi ze strony firmy deratyzacyjnej. Nikt nie policzył ich naprawdę.
Wrocław: szczury w toaletach
Tu zaczyna się robić nieprzyjemnie. W 2023 roku wrocławianie znajdowali gryzonie we własnych ubikacjach. Jedna z mieszkanek znalazła utopionego szczura w toalecie swojego mieszkania na parterze. Wcześniej widziała w muszli ogon. Szczury wędrują kanalizacją oraz sieciami telekomunikacyjnymi i światłowodowymi, a przy tym przestały się bać ludzi.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Radni zareagowali: obowiązkowa deratyzacja w centrum i dzielnicach nadodrzańskich ma trwać 10 miesięcy w roku, a miejscami praktycznie bez przerwy. Internauci ochrzcili jedną z ulic przy rynku „Rat Street”. Specjaliści mówią, że miasto może mieć nawet ponad milion szczurów.
Urząd miasta twierdzi, że prowadzi największą taką akcję w Polsce: 11 tys. stacji deratyzacyjnych, ponad tysiąc budynków i ponad 2 tys. podwórek. A szczury dalej są.
Stolica też ma swoje „szczurze” adresy. Mieszkańcy Gocławia skarżyli się, że gryzonie pchają się do klatek schodowych, piwnic i kontenerów na śmieci, a nawet do mieszkań. Firma deratyzacyjna wskazuje, że problem jest widoczny w okolicach Pałacu Kultury, Dworca Centralnego i Starego Miasta. Warto pamiętać, że to materiał firmy, która na deratyzacji zarabia.
Skąd się to bierze?
Odpowiedź jest mało efektowna: z naszych śmieci.
Jedzenie. Według szefa paryskiej służby zdrowia szczury mnożą się tam, gdzie jest dużo jedzenia, wody i miejsc na nory. Paryski ratusz uznaje porzucane odpadki za główną przyczynę ich rozmnażania. Karmienie ptaków. Paryski urzędnik wskazywał, że problem pogarszają całe torby chleba rzucane na chodniki dla gołębi. Warszawski radny z Pragi-Południe też widział przyczynę w wyrzucanych resztkach i dokarmianiu ptaków.Woda i podziemia. Naukowcy z Wrocławia tłumaczą, że liczne rzeki i kanały dają szczurom świetne warunki do życia. Już w 1901 roku paryska prasa pisała, że gryzonie wykorzystują rozbudowę podziemnej infrastruktury i zawczasu uczą się omijać pułapki.Spryt. Eksperci podkreślają, że to wyjątkowo inteligentne zwierzęta, które szybko przystosowują się do otoczenia.
Dlaczego to groźne?
Zacznijmy od uczciwego zastrzeżenia: dżuma nie wróci przez nasze piwnice. Epidemie, które kiedyś dziesiątkowały Europę, to już przeszłość. Jej przenosicielami były zresztą pchły żyjące na szczurach.
Prawdziwy problem nazywa się leptospiroza. To choroba bakteryjna, którą łapie się przez kontakt z wodą lub glebą skażoną szczurzym moczem. Bakterie mogą też przedostać się do organizmu przez rany, zadrapania i skaleczenia. Objawy to wysoka gorączka, bóle głowy i mięśni, wymioty, żółtaczka, zaczerwienione oczy i ból brzucha. Dla większości zdrowych osób przebieg bywa łagodny, ale u części chorych może być ciężki.
Skala jest globalna: szacuje się, że co roku choroba dotyka milion ludzi i zabija 60 tys. Nie jest też już problemem tylko tropików. W Nowym Jorku urzędnicy alarmowali, że rok z rekordową liczbą 24 przypadków leptospirozy poprzedził kolejny wzrost zachorowań, także wśród pracowników służb oczyszczania. W Bostonie w 2025 roku potwierdzono przypadek zakażenia u człowieka i wydano ostrzeżenie dla lekarzy.
Szczury noszą też inne patogeny. M.in. tularemia, tyfus plamisty, dur brzuszny i hantawirusy. Dla równowagi: paryski ratusz przekonywał, że szczury nie są tam problemem zdrowia publicznego, a ryzyko dotyczy głównie pracowników oczyszczania.
Co ty możesz zrobić?
Mało spektakularnie: nie dokarmiaj gołębi i kaczek chlebem, zamykaj kosze i kontenery, nie zostawiaj jedzenia na podwórku. Deratyzacja bez odcięcia szczurów od pożywienia przypomina czerpanie wody z łodzi, która ciągle przecieka.

