Przejazd koncesyjnym odcinkiem A2 między Nowym Tomyślem a Koninem kosztuje dziś kierowcę osobówki 123 zł w jedną stronę. Ministerstwo Infrastruktury przyznaje, że polityka cenowa operatora „nie jest akceptowalna”, i zleciło GDDKiA analizę, czy umowę da się rozwiązać przed czasem. Problem w tym, że kontrakt podpisany prawie 30 lat temu wiąże państwu ręce.
Stanowisko resortu wynika z odpowiedzi na interpelację poselską, o której w niedzielę napisały m.in. Interia, WNP.pl i TVN24 Biznes (za PAP). Ministerstwo przyznaje wprost, że obecna umowa koncesyjna „nie daje stronie publicznej możliwości” zablokowania podwyżek. Dopóki opłaty mieszczą się poniżej stawek maksymalnych zapisanych w kontrakcie, operator może je podnosić.
Dwie podwyżki w jednym roku
Odcinek Nowy Tomyśl–Konin ma około 150 km i dzieli się na trzy płatne fragmenty po mniej więcej 50 km. We wrześniu 2015 r. kierowca samochodu osobowego płacił za każdy z nich 17 zł. Dziś płaci 41 zł. To wzrost o około 141–145 proc., w zależności od kategorii pojazdu. W tym samym czasie skumulowana inflacja nie przekroczyła 70 proc.
Tempo podwyżek przyspieszyło. 11 marca 2026 r. stawka za odcinek wzrosła do 40 zł, a od 11 września – do 41 zł. Poprzednia podwyżka była we wrześniu 2025 r. Kierowca, który jedzie z Konina do Nowego Tomyśla i z powrotem, zostawia na bramkach 246 zł.
Motocykl płaci 21 zł za odcinek, samochód z przyczepą – 213 zł za całą trasę, a najcięższe pojazdy z więcej niż trzema osiami – 495 zł. Spółka Autostrada Wielkopolska tłumaczyła marcową podwyżkę „rosnącymi kosztami utrzymania infrastruktury, obsługi długu oraz realizowanych projektów inwestycyjnych”.
Umowa do 2037 r. i UOKiK bez zarzutów
Koncesję podpisano w 1997 r. na 40 lat. Obowiązuje do marca 2037 r. Operator wybudował autostradę za własne pieniądze, utrzymuje ją i remontuje, a koszty odzyskuje z opłat. Warunki umowy są niejawne, więc trudno dziś ocenić, ile kosztowałoby jej wcześniejsze zerwanie.
Resort próbował już innej drogi. W marcu 2026 r. zapytał UOKiK, czy wzrost opłat da się zakwestionować na gruncie prawa konsumenckiego. Urząd nie znalazł podstaw do zarzutu nieuczciwych cen, bo obecne stawki są wyraźnie niższe od maksymalnych dopuszczonych w umowie. Teraz trwa kontrola wywiązywania się operatora z zobowiązań koncesyjnych. Jej wyniki mają trafić do analizy GDDKiA. Ministerstwo zaznacza też, że nie pracuje nad przepisami ograniczającymi podwyżki i nie planuje dopłat do przejazdów.
Koncesja z innej epoki
Porównanie jest bezlitosne. Na koncesji A1 Gdańsk–Toruń i na zachodnim odcinku A2 Świecko–Nowy Tomyśl, podpisanych w 2008 r., państwo ma wpływ na stawki. Na odcinku z Nowego Tomyśla do Konina – żadnego. Koncesja na A4 Kraków–Katowice wygasa 15 marca 2027 r., a potem przejazd będzie bezpłatny dla samochodów osobowych i motocykli. Kierowcy w Wielkopolsce na podobną zmianę muszą czekać jeszcze ponad dziesięć lat.
To, że rząd po latach bezradności zaczyna sprawdzać możliwość zerwania umowy, to dobry sygnał. Ale sama analiza niczego nie zmieni. Liczy się jej wynik i to, czy ktoś wreszcie powie kierowcom, ile kosztowałoby państwo – czyli nas wszystkich – wyjście z tego kontraktu.
Źródła: Interia Motoryzacja, WNP.pl, TVN24 Biznes, Auto Świat – marzec 2026

