Przez lata karmiono nas obrazem informatyka-hobbysty, który każdą wolną chwilę spędza przed monitorem z czystej miłości do kodu. Najnowsze dane z przełomu III i IV kwartału 2025 roku brutalnie weryfikują ten stereotyp. Dziś do branży IT nie idzie się z fascynacji technologią. Idzie się tam z kalkulatorem w ręku, uciekając przed stagnacją zawodową i niskimi zarobkami w innych sektorach. Pragmatyzm ostatecznie wygrał z romantyzmem.
Badanie przeprowadzone przez międzynarodową wyszukiwarkę Jooble oraz firmę Mate academy na próbie blisko 600 respondentów nie pozostawia złudzeń. Rynek pracy w IT przeszedł fundamentalną transformację mentalną. Wśród osób, które właśnie uczą się nowego zawodu lub rozważają zmianę branży (a stanowili oni ponad 75% badanych), argument o „pasji” jest statystycznym błędem.
Ucieczka, a nie pogoń za marzeniami
Gdy zapytano kandydatów o główny motyw zmiany branży, odpowiedź „programowanie to moja pasja” wybrało zaledwie około 1% respondentów. To druzgocąca statystyka dla purystów, którzy wierzą w powołanie. Co zatem napędza tysiące Polaków do nauki Javy czy Pythona? Frustracja.
Najczęściej wskazywanym powodem (23,1% wśród aspirujących) jest brak możliwości rozwoju w dotychczasowej pracy. Tuż za nim plasuje się chęć zmiany priorytetów życiowych (22,5%) oraz niezadowolenie z zarobków (21,5%). Wniosek jest prosty: IT stało się współczesną „Ziemią Obiecaną” nie dlatego, że nagle wszyscy pokochali algorytmy, ale dlatego, że tradycyjne sektory gospodarki przestały oferować atrakcyjne ścieżki awansu. Wypalenie zawodowe jako przyczynę wskazało ponad 16% uczących się.
Raport ujawnia również drastyczną zmianę w kosztach wejścia do zawodu. Występuje tu wyraźna przepaść pokoleniowa. Wśród specjalistów, którzy w branży pracują od lat, blisko połowa (46,9%) nie wydała na swoją edukację ani złotówki – uczyli się sami lub w czasach, gdy firmy brały „każdego z ulicy” i szkoliły we własnym zakresie.
Dzisiejsi adepci nie mają tego luksusu. Rosnąca konkurencja sprawiła, że edukacja stała się poważną inwestycją finansową. Ponad połowa osób (52,7%) przygotowujących się do zawodu planuje wydać na kursy i bootcampy powyżej 5000 zł. Tylko co dziesiąty kandydat wierzy, że uda mu się wejść do branży bezkosztowo. To pokazuje, że próg wejścia został podniesiony: skończyły się czasy „darmowych tutoriali na YouTube”, zaczęła się era profesjonalizacji, za którą trzeba słono płacić.
Drugi etat po godzinach
Determinacja nowych kandydatów jest mierzalna nie tylko w pieniądzach, ale i w czasie. Co trzecia osoba ucząca się poświęca na naukę ponad 10 godzin tygodniowo. Biorąc pod uwagę, że większość z nich wciąż pracuje na pełen etat w innych branżach, nauka programowania staje się de facto drugim etatem.
To obala kolejny mit – o lekkiej i przyjemnej drodze do wysokich zarobków. Ludzie decydujący się na przebranżowienie traktują to jako świadomą, ciężką inwestycję, która ma się zwrócić w przyszłości. Jak zauważają eksperci z Mate academy, ta grupa („career switchers”) wykazuje się często większą proaktywnością niż absolwenci kierunkowi, właśnie ze względu na poniesione nakłady – zarówno finansowe, jak i czasowe.
Z danych wyłania się nowy obraz kandydata w 2025 roku. To nie młody entuzjasta nowinek, ale dojrzały pracownik, często rozczarowany dotychczasową karierą, który podchodzi do zmiany w sposób analityczny. Firmy rekrutujące w IT muszą zrewidować swoje podejście: zamiast szukać „iskry w oku”, powinny docenić determinację i gotowość do zainwestowania własnych środków w rozwój, co w dzisiejszych realiach rynkowych jest najlepszym dowodem motywacji.

