Świąteczna hałda wstydu. Polacy wyrzucają do kosza sześć wież Eiffla

2025-12-08_14-30_Świąteczna hałda wstydu

Gdyby zebrać wszystko to, co trafia na polskie śmietniki między Wigilią a Sylwestrem, powstałaby góra o wadze ponad 60 tysięcy ton. To tyle, ile waży sześć paryskich wież Eiffla. W zaledwie tydzień Polacy marnują żywność na skalę przemysłową, zamieniając „radosny czas świętowania” w festiwal marnotrawstwa. Statystyki są bezlitosne – aż 83 proc. z nas przyznaje się do wyrzucania jedzenia w tym okresie.

Z danych wynika, że statystyczny Polak w ciągu świątecznego tygodnia wyrzuca do kosza aż 1,6 kg jedzenia. To nie są tylko obierki czy kości. To gotowe potrawy, surowce i napoje, za które zapłaciliśmy przy kasie, a które lądują na wysypisku. Skala zjawiska jest tak ogromna, że wyrzuconymi w tym czasie odpadkami można by wypełnić po brzegi 49 basenów olimpijskich.

Problem leży w braku planowania i kulturowym przymusie „nadmiaru”. Sześciu na ośmiu Polaków przygotowuje zdecydowanie więcej jedzenia, niż domownicy są w stanie zjeść. Efekt? Lodówki pękają w szwach, a jedzenie psuje się, zanim trafi na talerz. Główne przyczyny tego stanu rzeczy są prozaiczne. Aż 33 proc. ankietowanych wskazuje na niezagospodarowane resztki powstałe przy gotowaniu. Kolejne 29 proc. przyznaje, że jedzenie po prostu się zepsuło, a 18 proc. wyrzuca produkty z powodu utraty świeżości. Tylko niewielki odsetek (7 proc.) deklaruje, że jedzenie ląduje w koszu, bo „nie mieli już na nie ochoty”. To dowód na to, że problemem jest logistyka, a nie brak apetytu.

Cmentarzysko karpia i sałatki

Co dokładnie wyrzucamy? Królują owoce i warzywa. Do śmieci trafia ich blisko 11 tysięcy ton. Aby przewieźć taką masę, potrzebny byłby pociąg towarowy składający się ze 182 wagonów. Na drugim miejscu tego niechlubnego podium są zupy (prawie 10 tys. ton), a na trzecim napoje (7,7 tys. ton).

Szczególnie szokujące są dane dotyczące ryb i mięsa, czyli produktów najdroższych. Wyrzucamy 5,4 tys. ton ryb. Przeliczając to na konkrety – z takiej ilości surowca można by przygotować 27 milionów fishburgerów. Z kolei zmarnowane słodycze i desery (4 tys. ton) wystarczyłyby, aby każdego mieszkańca Krakowa obdarować pięciokilogramowym koszem łakoci.

Kalendarz wyrzutów sumienia

Badanie przeprowadzone pod koniec ubiegłego roku pozwoliło stworzyć swoisty „kalendarz marnowania”. 24 grudnia, Wigilia. W koszach dominują ryby – efekt przygotowania zbyt dużej liczby porcji wigilijnych. 25 i 26 grudnia. Zaczynamy wylewać zupy, które nie przetrwały próby czasu lub zostały ugotowane w hurtowych ilościach. 27 grudnia: Pozbywamy się resztek napojów.

Co gorsza, spirala marnotrawstwa nie kończy się wraz ze świętami. Jeszcze 30 grudnia, czyli tuż przed Sylwestrem, ponad połowa Polaków (65 proc.) deklaruje, że w ich lodówkach wciąż zalegają resztki świątecznych potraw. Większość z nich prawdopodobnie podzieli los tych wyrzuconych wcześniej.

Liczby te stawiają Polskę przed trudnym pytaniem: czy stać nas – ekonomicznie i etycznie – na to, by co roku w grudniu budować z jedzenia sześć wież Eiffla tylko po to, by je zburzyć i wywieźć na wysypisko?

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: