Przyjeżdżasz do stolicy, chcesz opłacić postój i wyciągasz drobne. Szybko okazuje się jednak, że masz spory problem. W Warszawie opłacenie parkingu tradycyjnymi monetami staje się coraz trudniejsze, a w wielu miejscach jest już całkowicie niemożliwe. To bariera, która zaskakuje przyjezdnych i wyklucza część kierowców.
Liczby pokazują to bezlitośnie. Tylko niewielka część spośród ponad dwóch tysięcy parkomatów działających obecnie w stołecznej strefie płatnego parkowania wciąż przyjmuje monety. Jeśli zaparkujesz na Mokotowie lub w nowych rejonach strefy, trafisz niemal wyłącznie na nowsze parkomaty bezgotówkowe. Obsługują one tylko karty płatnicze, system BLIK oraz płatności zbliżeniowe NFC.
Mimo skarg Zarząd Dróg Miejskich twardo obstaje przy swoim i nie zamierza wycofywać się z obecnego, bezgotówkowego modelu. Urzędnicy bronią się przede wszystkim względami ekonomicznymi i statystyką.
Gotówka w warszawskich parkomatach to dziś absolutny margines. Zaledwie około 4 procent wszystkich postojów w mieście opłacanych jest w ten tradycyjny sposób. ZDM przekonuje, że urządzenia na bilon pozostawiono tylko tam, gdzie ludzie faktycznie z nich korzystają, a w miejscach z nowymi maszynami kierowcy i tak bardzo rzadko sięgali po monety.
Kluczowym argumentem przeciwko bilonowi są gigantyczne pieniądze. Miasto wyliczyło, że wyposażenie wszystkich warszawskich parkomatów w moduły do obsługi gotówki byłoby potężnym ciosem dla budżetu. Koszt takiej operacji wyniósłby około 70 milionów złotych, na co drogowcy po prostu nie mogą sobie pozwolić.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<

