Francuscy rolnicy zerwali z niepisaną zasadą „świątecznego zawieszenia broni”. W akcie bezprecedensowej determinacji setki farmerów spędziło Boże Narodzenie na blokadach dróg, zamieniając autostradę A64 w symbol oporu przeciwko polityce Paryża i Brukseli. Ciężki sprzęt nie zjechał do bazy nawet na Wigilię. Protestujący, wspierani przez lokalne duchowieństwo i mieszkańców, wysyłają jasny sygnał: widmo upadku europejskiego rolnictwa jest realniejsze niż kiedykolwiek, a umowa z Mercosurem może być gwoździem do trumny całego sektora.
Epicentrum świątecznego protestu stała się autostrada A64 na południu Francji, w okolicach miejscowości Carbonne. To tam rolnicy zorganizowali miasteczko namiotowe pod wiaduktem, odmawiając rozejścia się do domów. Sceny były surrealistyczne: traktory przystrojone lampkami, polowe stoły z ostrygami (tradycyjnym francuskim daniem świątecznym) i Pasterka odprawiona przez miejscowych księży, którzy przybyli na blokadę, by wesprzeć swoich parafian. W nabożeństwie wzięło udział ponad pół tysiąca osób – rolników wraz z całymi rodzinami.
Wśród protestujących nie brakuje osób starszych, dla których obecna sytuacja jest zaprzeczeniem dorobku ich życia. Wstrząsającym świadectwem jest wypowiedź 80-letniej emerytki, Monique, która po raz pierwszy w życiu spędziła Boże Narodzenie pod mostem autostrady. Mam 80 lat. Mam lekkie ukłucie w sercu, bo miałam jechać do córki, ale wolałam zostać tutaj. Właśnie po to, żeby móc ich wesprzeć – mówiła kobieta, stając ramię w ramię z młodszymi rolnikami. Jerome Baile, lider protestu w tym regionie, podkreślał, że te święta miały być momentem „braterstwa i solidarności”, ale ich tłem jest dramat ekonomiczny, który przeżywa francuska wieś.
Poparcie społeczne mimo utrudnień Co istotne, mimo blokady kluczowej trasy, rolnicy cieszą się ogromnym poparciem społecznym. Reporterka Noemie Halioua relacjonowała „moment ogromnej serdeczności” ze strony zwykłych obywateli, którzy przynosili protestującym jedzenie i choinki. Francuzi zdają się rozumieć, że walka farmerów dotyczy nie tylko ich portfeli, ale jakości żywności dostępnej dla wszystkich. To kapitał społeczny, którego rząd w Paryżu nie może lekceważyć.
Za emocjonalnymi obrazkami stoją twarde dane i konkretne żądania. Rolnicy przypominają statystykę, która jest oskarżeniem dla polityki rolnej ostatnich dekad: w ciągu ostatnich 20 lat liczba gospodarstw rolnych we Francji skurczyła się o połowę. Sektor zwija się w zastraszającym tempie, duszony kosztami i regulacjami. Głównym postulatem pozostaje natychmiastowe odrzucenie umowy handlowej UE-Mercosur. Rolnicy argumentują, że wpuszczenie na rynek taniej żywności z Ameryki Południowej, która nie musi spełniać wyśrubowanych norm unijnych, ostatecznie „pogrzebie” europejskie rolnictwo w znanym nam kształcie. Dla protestujących na A64 nie jest to kwestia polityki zagranicznej, ale fizycznego przetrwania ich warsztatów pracy.
foto: screen x.com/bfmtv

