Wielka gra o przejęcie imperium Warner Bros. Discovery (WBD) wkracza w fazę, w której zdejmuje się rękawice, a zakłada kastety. Paramount Skydance, jeden z głównych pretendentów do tytułu właściciela, mówi głośno: sprawdzam. W liście, który brzmi jak akt oskarżenia, prawnicy firmy zarzucają zarządowi WBD farsę, a nie uczciwy proces sprzedaży. Czy David Zaslav, prezes Warnera, sędziuje ten mecz pod konkretny wynik?
Sytuacja na rynku medialnym przypomina finał ligi, w którym jeden z zawodników orientuje się, że sędzia może mieć postawione pieniądze u bukmachera. Paramount Skydance nie bawi się w dyplomację. W piśmie skierowanym do zarządu WBD, do którego dotarła stacja CNBC, padają zarzuty o „krótkowzroczność” i prowadzenie procesu z „z góry ustalonym wynikiem”. Faworytem w tym wyścigu – zdaniem oskarżycieli – ma być Netflix.
Taktyka spalonej ziemi
Strategia Davida Zaslava budzi poważne wątpliwości analityczne. Z jednej strony mamy Paramount, który położył na stole ofertę gotówkową za całość przedsiębiorstwa (włącznie z problematyczną telewizją kablową). Z drugiej strony w ringu stoją Netflix i Comcast, którzy celują jedynie w „najtłustsze kąski” – studio filmowe i platformę HBO Max.
Pytanie retoryczne brzmi: dlaczego zarząd WBD miałby faworyzować rozbiór spółki na kawałki, zamiast sprzedać ją w całości? Paramount sugeruje, że w grę wchodzą osobiste interesy menedżerów, a nie dobro akcjonariuszy. Prawnicy z kancelarii Quinn Emanuel piszą wprost o „zaniechaniu obowiązków”. Jeżeli doniesienia o tym, że Netflix prowadzi w wyścigu dzięki „chemii” między zarządami, są prawdziwe, to mamy do czynienia z czerwoną flagą dla każdego inwestora. Chemia nie płaci dywidend.
Sabotaż w Brukseli?
Najbardziej szokujący fragment tej układanki dotyczy doniesień niemieckiego „Handelsblatt”. Według raportów, wysłannicy Zaslava mieli spotkać się z Komisją Europejską w Brukseli. Cel? Rzekome lobbowanie przeciwko… ofercie Paramountu.
To taktyczny samobój lub wyrachowana gra. Sprzedający, który sugeruje regulatorowi, że oferta jednego z kupców (rodziny Ellisonów stojącej za Paramountem) zagraża pluralizmowi mediów, de facto sabotuje własną aukcję. Czy to przypadek? Chyba nie. Paramount odczytuje to jako „milczący opór, jeśli nie aktywny sabotaż”.
Na Na stole są trzy oferty. Trzy podmioty. Wszystkie podbiły stawki w drugiej rundzie. Paramount, który chce wszystkiego. Oferuje gotówkę. Netflix chce tylko „srebra rodowe” (studio/streaming). Oferuje głównie gotówkę. Trzeci podmiot, Comcast gra za to zachowawczo.
Mimo że oferta Paramountu wydaje się logiczniejsza strukturalnie – brak bowiem konieczności skomplikowanego podziału spółki – WBD zdaje się grać na Netflixa. Źródła CNBC donoszą, że trzecia runda ofert ma wyłonić zwycięzcę już w przyszłym tygodniu.
Brutalna weryfikacja intencji
Paramount żąda powołania niezależnej komisji, która odsunęłaby obecny zarząd od decyzyjności. To wotum nieufności najwyższego stopnia. Jeśli Zaslav i jego ekipa faktycznie forsują podział spółki, by zachować wpływy w nowej strukturze („Discovery Global”), może to oznaczać zderzenie ze ścianą pozwów sądowych od akcjonariuszy.
Na ten moment Warner Bros. Discovery odpowiada lakonicznie – „dopełniamy obowiązków powierniczych”. Jednak w świecie wielkich fuzji, gdzie stawką są miliardy, takie deklaracje bez pokrycia w transparentności procesu są warte tyle, co bramka strzelona ze spalonego.

