Trump wchodzi do gry w Afryce. Prezydenci Konga i Rwandy lecą do Waszyngtonu podpisać pokój. Gra toczy się o minerały

Wschodnie Kongo płonie, rebelianci zajmują miasta, a Donald Trump zaprasza zwaśnionych prezydentów do Białego Domu. 4 grudnia w Waszyngtonie ma dojść do historycznego spotkania przywódców DR Konga i Rwandy. Stawka jest podwójna: zakończenie toczącej się od kilku lat krwawej wojny i odblokowanie miliardowych inwestycji w regionie, który jest skarbcem minerałów niezbędnych dla nowoczesnej technologii.

Jak potwierdzają trzy źródła agencji Reuters, w tym Tina Salama, rzecznika prezydenta Konga Felixa Tshisekediego, spotkanie odbędzie się w przyszłym tygodniu. Do stolicy USA przyleci również prezydent Rwandy, Paul Kagame.

Pokój za dolary?

Waszyngton stawia sprawę jasno: pokój opłaca się wszystkim. Administracja Trumpa od miesięcy kusi wizją ułatwienia miliardów dolarów zachodnich inwestycji w regionie. Wschodnie Kongo to geologiczny sezam – bogaty w tantal, złoto, kobalt, miedź i lit. Bez tych surowców nie ma smartfonów ani samochodów elektrycznych.

Plan zakłada ratyfikację dwóch kluczowych dokumentów – porozumienia pokojowego wynegocjowanego przez USA w czerwcu oraz ram Regionalnej Integracji Gospodarczej, uzgodnionych na początku listopada.

Wojna w tle negocjacji

Sytuacja na miejscu jest jednak tragiczna. Wspierana przez Rwandę grupa rebeliantów M23 przeprowadziła w tym roku błyskawiczną ofensywę, zajmując dwa największe miasta regionu. Konflikt pochłonął tysiące ofiar i zmusił do ucieczki setki tysięcy ludzi.

Mimo czerwcowych ustaleń, postępów na gruncie brak. Plan zakładał eliminację zagrożenia ze strony grupy FDLR (Demokratyczne Siły Wyzwolenia Rwandy) i wycofanie rwandyjskich wojsk z Konga. Prezydent Konga Tshisekedi stawia sprawę jasno. Zawsze pragnął integracji regionalnej, ale poszanowanie suwerenności nie podlega negocjacjom – mówi Tina Salama, rzeczniczka prezydenta.

Podczas spotkania z diasporą w Serbii, Tshisekedi dodał, że warunkiem prawdziwej integracji jest wycofanie wojsk rwandyjskich. Rwanda oficjalnie zaprzecza wspieraniu M23, choć eksperci ONZ w lipcowym raporcie stwierdzili wprost, że Kigali sprawuje dowództwo i kontrolę nad rebeliantami.

Czy Trumpowi uda się pogodzić zwaśnionych sąsiadów wizją dolarów? Przekonamy się 4 grudnia.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: