Święta w górach, sylwester w Zakopanem, a potem ferie na stoku. Polacy zaczynają zimowe planowanie, a oszuści zacierają ręce. Scenariusz jest zawsze podobny: piękny apartament, niska cena i presja czasu. Wpłacasz zaliczkę, a po przyjeździe okazuje się, że pod wskazanym adresem jest puste pole. Jak nie stracić pieniędzy i nerwów?
Internet to wygoda – aż 75 proc. polskich internautów kupuje wakacje online. Niestety, w sieci roi się od pułapek. Tylko w 2023 roku liczba fałszywych sklepów internetowych wzrosła o ponad 200 proc.. Sezon zimowy to żniwa dla cyberprzestępców, którzy wiedzą, że w pośpiechu i stresie (bo „wszystko już zajęte”) łatwiej nas naciągnąć.
Apartament widmo. Klasyk gatunku
Najczęstszy przekręt? „Nocleg, którego nie ma”. Oszuści kradną zdjęcia luksusowych wnętrz z innych serwisów, tworzą fałszywe ogłoszenie w atrakcyjnej lokalizacji i kuszą ceną. Haczyk? „Dostępność tylko dziś” i konieczność natychmiastowej wpłaty zaliczki na prywatne konto.
Jak to sprawdzić? Z pomocą przychodzą cyfrowe narzędzia. Google Maps i Street View. Wystarczy sprawdzić, czy pod podanym adresem faktycznie stoi pensjonat, czy może stacja benzynowa albo łąka. Warto też zapoznać się z opiniami Ale nie na stronie obiektu, bo tam mogą być te fałszywe. Wystarczy wpisać nazwę w wyszukiwarkę, sprawdzić fora i niezależne serwisy. Oszuści często unikają też kontaktu telefonicznego. Jeśli numer nie odpowiada albo „gospodarz” chce rozmawiać tylko na WhatsAppie – uciekaj.
Fałszywe „okazje” na Facebooku
Social media to kopalnia fałszywych ofert. Oszuści podszywają się pod biura podróży lub „znajomych znajomych”, którzy nagle muszą odsprzedać rezerwację za połowę ceny.
>> PRZECZYTAJ TAKŻE <<
Zasada jest prosta: jeśli oferta brzmi zbyt dobrze, by była prawdziwa – np. sylwester w Białce Tatrzańskiej za grosze – to prawdopodobnie jest oszustwem. Zawsze weryfikuj dane firmy w CEIDG lub KRS. Legalne biuro podróży musi mieć wpis do rejestru organizatorów turystyki.
Tu najłatwiej stracić kasę
Najbezpieczniejsza opcja? Płatność kartą kredytową, bo chargeback pozwala odzyskać pieniądze w razie oszustwa lub przez zaufane systemy pośredniczące.
Czerwona flaga powinna powiewać, gdy sprzedawca żąda przelewu na zagraniczne konto, wysyła link do „szybkiej płatności” w SMS-ie lub mailu (to może być phishing wyłudzający dane do banku!) a strona płatności wygląda dziwnie (np. adres to „pay-bank.net” zamiast oficjalnej domeny).
Na koniec rada dla tych, którzy już wyjechali. Zdjęcie biletu lotniczego czy rezerwacji wrzucone na Instagram to prezent dla złodzieja tożsamości. Kod kreskowy czy numer rezerwacji mogą posłużyć do kradzieży danych lub anulowania biletu.
W końcu zimowy wypoczynek ma być przyjemnością, a nie walką o odzyskanie pieniędzy na komisariacie. Zwolnij, sprawdź dwa razy i nie daj się ponieść „okazji życia”.

