Głos zza krat słyszalny w Strasburgu. Andrzej Poczobut i Mzia Amaglobeli z Nagrodą im. Sacharowa 2025

2025-12-18_13-10_Głos zza krat słyszalny w Strasburgu

Puste krzesła w Parlamencie Europejskim stały się w miniony wtorek najwymowniejszym symbolem stanu wolności słowa na wschodnich rubieżach Europy. Andrzej Poczobut, polski dziennikarz więziony przez reżim Łukaszenki, oraz gruzińska reporterka Mzia Amaglobeli, zostali laureatami tegorocznej Nagrody im. Sacharowa za wolność myśli. Uroczystość w Strasburgu, choć podniosła, była w rzeczywistości aktem politycznej presji na reżimy w Mińsku i Tbilisi, które konsekwentnie starają się uciszyć krytyków.

Wręczenie nagrody, które odbyło się 16 grudnia 2025 roku, miało słodko-gorzki wymiar. W imieniu laureatów wyróżnienia odebrali ich bliscy – statuetkę dla Andrzeja Poczobuta przyjęła jego córka, Jana. Sam laureat od ponad czterech lat przebywa w zamknięciu. Zatrzymany w marcu 2021 roku, a następnie skazany na osiem lat pozbawienia wolności, Poczobut stał się symbolem niezłomności polskiej mniejszości na Białorusi.

Sytuacja dziennikarza jest dramatyczna. Obecnie przebywa on w kolonii karnej w Nowopołocku – placówce o zaostrzonym rygorze, znanej z nieludzkich warunków. Według informacji przekazywanych przez Annę Kietlińską ze Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Poczobut jest poddawany dodatkowym represjom, w tym regularnemu umieszczaniu w karcerze i celach izolacyjnych. Stan jego zdrowia budzi poważne obawy – w listopadzie Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiosna” informowało o problemach z sercem (arytmia), nadciśnieniu oraz przebytej operacji. Mimo to, władze więzienne zakwalifikowały go do przeniesienia do jednostki zamkniętej.

Nagroda jako „tarcza ochronna”

W środowisku obrońców praw człowieka dominuje przekonanie, że Nagroda im. Sacharowa to coś więcej niż prestiż. To narzędzie, które może uratować życie. Robert Tyszkiewicz z Kancelarii Senatu RP wskazuje, że międzynarodowe wyróżnienia działają jak „tarcza przed prześladowaniami”. Przykładem może być Aleś Bialacki, noblista i szef „Wiosny”, który niedawno opuścił więzienie. Sam Bialacki przyznawał, że nagroda Nobla mogła uchronić go przed fizyczną likwidacją.

W przypadku Poczobuta, nagłośnienie sprawy już przynosi drobne, ale istotne efekty. Dzięki presji dyplomatycznej udało się wymusić na administracji więziennej podawanie mu niezbędnych leków. Jednak kontakt ze światem zewnętrznym pozostaje iluzoryczny – Poczobut nie ma dostępu do niezależnego adwokata, a jego listy do rodziny są poddawane surowej cenzurze.

Gruziński front walki o demokrację 

Tegoroczna nagroda zwraca również uwagę na pogarszającą się sytuację w Gruzji. Druga laureatka, Mzia Amaglobeli, została aresztowana w styczniu 2025 roku za udział w antyrządowych protestach. Jej wyróżnienie jest bezpośrednim sygnałem sprzeciwu Europy wobec działań partii „Gruzińskie Marzenie”, która według rezolucji PE, systematycznie atakuje opozycję i społeczeństwo obywatelskie. W imieniu uwięzionej dziennikarki nagrodę odebrała jej współpracowniczka, Irma Dimitradze.

Przypadek Poczobuta i Amaglobeli to wierzchołek góry lodowej. Dane białoruskiej organizacji „Wiosna” są wstrząsające. Od sfałszowanych wyborów w 2020 roku na Białorusi zapadło blisko 8 tysięcy wyroków w sprawach politycznych. W więzieniach reżimu Łukaszenki przebywa obecnie ponad 1200 więźniów sumienia. Choć w połowie grudnia doszło do uwolnienia grupy 123 więźniów (w tym Alesia Bialackiego) w ramach porozumienia z USA, eksperci ostrzegają przed optymizmem. Łukaszenka traktuje więźniów jak zakładników, którymi handluje w zamian za zniesienie sankcji, podczas gdy machina represji nie zatrzymuje się ani na chwilę.

Uroczystość w Parlamencie Europejskim była więc nie tyle celebracją, co głośnym wezwaniem do natychmiastowego uwolnienia tych, którzy płacą najwyższą cenę za swoje przekonania. Jak podkreśliła w swoim przemówieniu Jana Poczobut, nagroda ta jest wyrazem pamięci nie tylko o jej ojcu, ale o tysiącach rodzin rozdzielonych przez autorytarne systemy.

Podziel się w mediach społecznościowych

Czytaj również: